środa, 3 lipca 2013

rozdział piętnasty

Siedziałam tak jeszcze chwilę, aż moje ciało zaczęły przechodzić dreszcze, spowodowane zimnem. Udało mi się już opanować i powstrzymać napływające do oczu łzy. Podniosłam lekko głowę i spojrzałam przed siebie. Przed wejściem do klubu stał ten sam chłopak, który wcześniej się do mnie dosiadł. Był z kolegami, ale i tak mi się przyglądał. Nie wiedziałam co mam zrobić, chciałam do niego podejść i wszystko mu wytłumaczyć, ale nie wiedziałam czy będzie chciał mnie słuchać. W końcu zdobyłam się na odwagę i wstałam, powoli kierując się w jego stronę. Cały czas mi się przyglądał, nie spuszczał ze mnie wzroku. A ja w głowię z każdym krokiem miałam coraz więcej wątpliwości, nagle nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Podeszłam jeszcze kawałek i spojrzałam na niego, nasze spojrzenia spotkały się, a mi zdawało się, że w jego oczach widzę jakby radość, niestety reszta jego twarzy była nieruchoma, to nie ułatwiało mi zadania, tym bardziej, że wszyscy jego znajomi dziwnie mi się przyglądali
- możemy porozmawiać- powiedziałam spokojnie, chociaż serce waliło mi jak młot
- raczej nie mamy o czym
- zdaje mi się, że powinieneś o czymś wiedzieć
- tak? ciekawe o czym
- daj mi chwilę to wszystko ci wytłumaczę
- no to proszę tłumacz- ciągle mi się przyglądał i nie zwracał uwagi na to, że jego koledzy uważnie przysłuchiwali się naszej rozmowie
- wolałabym na osobności- chłopak wziął mnie za rękę i zaczął iść w stronę ławki, na której wcześniej siedziałam. Już po chwili siedzieliśmy sami.
- no to słucham
- naprawdę mi przykro, że to wszystko tak wyszło
- daj spokój, jeżeli to chciałaś mi powiedzieć to sobie daruj- chłopak zdenerwował się i znowu chciał wstać
- nie, czekaj- spojrzałam na niego, a on znowu usiadł- nie o to chodzi. Ja dwa lata temu miałam wypadek, od tamtej pory nic nie pamiętam, kompletnie nic, to dlatego nie wiem kim jesteś. Po wyjściu ze szpitala wraz z mamą przeprowadziłam się do Wrocławia, ona nigdy nie chciała wracać do czasu sprzed wypadku, tak jakby tego okresu nigdy nie było. Mówiła mi jedynie, że jestem typem samotnika i z nikim się tu nie przyjaźniłam- chłopak siedział w ciszy i nic nie mówił, z każdym moim słowem jego mina wyrażała coraz więcej współczucia- Nie wiedziałam nic o tym jaka byłam wcześniej, co robiłam w wolnym czasie. W sumie uczyłam się życia od nowa. Dopiero ostatnio Majka jakoś się ze mną skontaktowała i zaczęła mi mówić o tym, co działo się wcześniej. To w sumie dzięki niej tutaj jestem.
- przepraszam- chłopak spojrzał na mnie i delikatnie złapał mnie za dłoń
- to ja cię przepraszam, że tak wyszło
- to nie twoja wina, o niczym nie wiedziałaś a ja na ciebie naskoczyłem, ale musisz mnie zrozumieć, zniknęłaś tak nagle, a wcześniej mówiłaś, że mnie kochasz
- czyli my byliśmy ze sobą?
- tak, w sumie ponad dwa lata- uśmiechnął się do mnie i widząc moją gęsią skórkę przytulił do siebie. Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy jeszcze trochę o różnych rzeczach, opowiadał mi o tym, jak byliśmy ze sobą i wiele innych rzeczy. Dowiedziałam się jak wcześniej spędzałam wolny czas, że lubiłam chodzić na domówki, czy też to, że w wolnym czasie jeździłam na desce. Naszą rozmowę przerwała Majka, która wyszła przed klub.
- ooo tu jesteś wszędzie cię szukamy- powiedziała szybko, po czym spojrzała na chłopaka obok- o widzę że Mateusz cię porwał
- tak, wiele mi mówił- uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił uśmiech
- ciekawe- powiedziała z ironią i spojrzała na chłopaka, jakby był intruzem- chodź Pola bo Krystian się martwi
- no ok już idę- wstałam a zaraz po mnie wstał chłopak
- jak długo tu będziesz?- spytał spoglądając na mnie
- jutro wracam do domu- chłopak posmutniał
- zobaczymy się jeszcze kiedyś?- uśmiechnął się słodko
- mam nadzieje że tak- odwzajemniłam uśmiech
- może dasz mi swój numer hmm?- podałam mu numer, po czym się z nim pożegnałam. Dał mi delikatnego buziaka i poszedł do znajomych. Ja z Majką wróciłam do klubu i już po chwili znowu siedziałam obok Krystiana.
- no gdzie ty się podziewałaś?- powiedział zdenerwowany i jednocześnie zmartwiony
- rozmawiałam ze znajomym- uśmiechnęłam się do niego
- ze znajomym?- spojrzał łobuzersko- mam być zazdrosny?
- daj spokój- pokręciłam z politowaniem głową i wzięłam jego szklankę, aby czymś się zająć, na szczęście chłopak zmienił temat
- zasmakowało?
- nie jest takie złe
- no widzisz ze mną wszystko lepiej smakuje- powiedział zadziornie, po czym delikatnie pocałował mój kark. Aż dreszcz przeszedł mnie po całym ciele- może zatańczymy?- usłyszałam jego szept do ucha
- nie umiem- powiedziałam z przerażeniem
- oj daj spokój każdy potrafi tańczyć- spojrzał na mnie i się zaśmiał
- ja nie
- pozwól mi to ocenić
- no ale ja nie potrafię tańczyć
- nie marudź maleńka tylko chodź- wstał i pociągnął mnie za sobą na parkiet, po chwili moich nieudolnych tańców, chłopak przyciągnął mnie do siebie i obrócił tyłem do niego- wiesz miałaś rację strasznie tańczysz- zaśmiał się, a ja speszyłam. Krystian położył ręce na moich biodrach i zaczął nimi powoli poruszać w rytm muzyki, początkowe odrętwienie spowodowane jego dotykiem przeradzało się w coraz to lepszy taniec. Po pewnym czasie tańczyliśmy już bardziej swobodnie.
 Co jakiś czas siadaliśmy i piliśmy coś, po czym znów szliśmy na parkiet. Z czasem czułam się coraz odważniej, zaczynało mi się kręcić w głowie i nie czułam już takiego skrępowania jak wcześniej. Co jakiś czas niestety potykałam się o swoje nogi, co w tamtym czasie bardzo mnie śmieszyło.
- maleńka może jednak już ci starczy- zmartwiony Krystian chciał zabrać mi szklankę. On sam nie pił, bo miał prowadzić na drugi dzień.
- jeszcze tylko ten- protestowałam. Chłopak niechętnie ale oddał mi szklankę, a ja wypiłam jej zawartość. W głowie szumiało mi coraz bardziej...
Kiedy się obudziłam strasznie bolała mnie głowa i miałam wrażenie, że nic nie piłam od kilku dni. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Dopiero teraz zobaczyłam, że obok mnie leży Krystian, a ja jestem w samej bieliźnie. Przerażona zakryłam się szybko kołdrą, ale spostrzegłam, że chłopak jeszcze śpi. Nie wiedziałam czy mam jak najszybciej wstać i wyjść stąd, czy udawać, że śpię. Nie byłam pewna tego co się między nami wydarzyło. W głowie miałam wielką dziurę i nic sobie nie przypominałam.

poniedziałek, 1 lipca 2013

rozdzial czternasty

Stałam tak chwilę, ale nikt nie otwierał. Powoli się uspakajałam, poczekałam jeszcze chwilę i odwróciłam się w stronę znajomych i ruszyłam w ich kierunku. Gdy stałam już przy aucie dotarł do mnie głos chłopaka
- nie ma nikogo?
- chyba tak- odpowiedziałam nie patrząc na niego, sama nie wiedziałam czy przyniosło mi to ulgę. Nie musiałam prowadzić teraz tej rozmowy, tak trudnej rozmowy. Ale z drugiej strony przecież i tak mnie to czeka
- to co czekamy? Czy wolisz wracać?
- lepiej będzie jak wrócimy- powiedziałam i spojrzałam na Majkę, dziewczyna szybko zaczęła przecząco kiwać głową
- nie możecie wracać- spojrzałam pytająco na Krystiana, po czym oboje przenieśliśmy swój wzrok na nią, dziewczyna westchnęła ciężko i zaczęła kontynuować- jest już wieczór, Krystian pół dnia prowadził i nie jest najlepszym pomysłem, żeby teraz jechał, zwłaszcza w nocy- tu musieliśmy przyznać jej rację, to nie był najlepszy pomysł- a w dodatku tak dawno się nie widziałyśmy, że musimy iść razem na imprezę
- imprezę?- spojrzałam na nią z niechęcią
- ooo i to mi się podoba- Krystian łobuzersko się uśmiechnął
- no to wszystko jasne, idziemy na imprezę- powiedziała Majka nie zwracając uwagi na moje protesty, zaczęła dogadywać szczegóły z Krystianem rozmawiając o klubach, wymieniając różne ich nazwy
- ej no ja też tu jestem- powiedziałam machając do nich, ale oni nie zwracali na to uwagi- haloooo czy ktoś mnie słucha?- nic nie dawało efektu, wsiadłam więc do auta i zaczęłam bawić się telefonem. Postanowiłam napisać sms-a do Dagi. Nie odzywałam się do niej cały dzień a powinnam. Wystukałam szybko krótką treść wiadomości " hej mam ci tyle do opowiedzenia, mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła i jak wrócę to spotkasz się ze mną. Pamiętaj że cię kocham maleńka ;* " wybrałam jeszcze numer przyjaciółki i wysłałam wiadomość. Po chwili do samochodu wsiadł Krystian i Majka. Oboje uśmiechnięci spojrzeli na mnie i zaczęli mówić
- to już wszystko jest ustalone, jedziemy dzisiaj do klubu, a później śpicie u mnie a jak wstaniecie i zachce wam się to wrócicie do domu
- mhmm- mruknęłam tylko
- no co jest księżniczko?- Krystian spojrzał na mnie badawczo
- i tak nie liczycie się z moim zdaniem więc co mam mówić- powiedziałam głosem urażonego dziecka, co ewidentnie ich rozśmieszyło
- bo się nie znasz, to dlatego- zaśmiała się Majka. Po chwili byliśmy już u niej w domu. Był wielki, ale jak się okazało nikogo w nim nie było. Siedzieliśmy chwilę w salonie i gadaliśmy o głupotach. Około 20 Majka stwierdziła, że musimy się zbierać na imprezę, ale musimy się przebrać, bo w takim stanie nie możemy nigdzie iść. Zaprowadziła Krystiana do łazienki, a mnie pociągnęła do swojego pokoju
- Maja ale ja i tak nie mam się w co ubrać
- spokojnie coś mojego założysz- już po chwili na łóżku leżało kilka bluzek, sukienek i spódniczek. Majka podała mi w końcu krótką i obcisłą czarną sukienkę bez ramiączek, do tego podała mi czarne szpilki z czerwoną podeszwą- ubieraj się- zarządziła, a ja nie chciałam jej się przeciwstawiać. Sama w tym czasie ubrała na siebie obcisłą różową sukienkę, a na nogi nałożyła szpilki. Zrobiłyśmy sobie jeszcze mocniejsze makijaże, dobrałyśmy dodatki i byłyśmy gotowe do wyjścia. Jak się okazało nie zabrało nam to za wiele czasu. Zeszłyśmy powoli na dół, w salonie na kanapie siedział Krystian spojrzał na nas i uśmiechnął się
- no z wami to ja mogę się pokazać w klubie
- z nami zawsze- uśmiechnęłam się lekko i ukradkiem spoglądałam na chłopaka, stał w czarnych rurkach z niskim krokiem, do tego miał białą koszulkę, a na to czarną skórę, włosy w niesforny sposób układały mu się na głowie, dodawało mu to uroku.
- to co idziemy?- usłyszałam głos Majki
- idziemy- radośnie odparł Krystian, spojrzałam na telefon ale nie było tak żadnej wiadomości, lekko przygnębiona i rozczarowana udałam się za nimi, zostawiając telefon u dziewczyny w domu. Po 20 minutach staliśmy już przed wejściem do budynku, z którego dobiegały głośne dźwięki muzyki. Ludzie tłoczyli się przed wejściem. Weszliśmy do środka i od razu ogłuszyła mnie głośna muzyka, już nie słyszałam ani słowa. Jedynie gestykulacja znajomych pozwoliła mi ich jako tako zrozumieć. Majka idealnie orientowała się w terenie, to ona prowadziła nas pomiędzy ludźmi, żeby doprowadzić nas do stolika reszty znajomych, nie wiedziałam, że tu będą. Jednak jakoś nie zrobiło mi to większej różnicy. Usiedliśmy z nimi, witając się z każdym z osobna. Nawet nie wiem kiedy Krystian zniknął mi z horyzontu, już po chwili wrócił z dwoma szklankami coli, za nim szła Majka z jakimś kolorowym drinkiem. Byłam tak zajęta rozmową z pewną dziewczyną, że nie zauważał kiedy sobie poszli.
- proszę- usłyszałam przy uchu głos Krystiana, który właśnie siadał obok mnie
- dzięki, co to?
- coś dobrego- uśmiechnął się łobuzersko, a ja tylko pokiwałam z politowaniem głową. Na to on objął mnie ramieniem i dodał
- zaufaj mi i baw się dobrze- uśmiechnęłam się tylko i oparłam głowę na jego ramieniu. Byłam już zmęczona całym dzisiejszym dniem i tym zamieszaniem, jakie powstało. Upiłam łyk napoju i poczułam dziwny smak, palący w gardle. Kaszlnęłam i spojrzałam wrogo na chłopaka
- co to jest?
- no drink a co?- uśmiech nie schodził mu z twarzy- ślicznie wyglądasz jak się tak złościsz
- jak z tobą skończę to nie będziesz tak mówił- dalej nie zmieniałam tonu
- zawsze będę twierdził, że ślicznie wyglądasz- nachylił się i pocałował mnie delikatnie w czoło, speszyłam się lekko i spuściłam wzrok. Na szczęście uratowała mnie Majka, podchodząc i pokazując na parkiet pociągnęła Krystiana. Oboje już po chwili zniknęli w tłumie tańczącym w rytm płynący z głośników. Siedziałam w loży, popijając drinka, z czasem nawet zaczął mi smakować. Dziwnym trafem wszyscy znajomi byli na parkiecie i tańczyli, tylko ja nie miałam na to ochoty. W pewnym momencie dosiadł się do mnie pewien chłopak. Wysoki niebieskooki brunet, z dwudniowym zarostem. Wyglądał na jakieś 19 lat, był bardzo przystojny.
- hej Paulina- uśmiechnął się, a ja lekko się zdziwiłam
- skąd znasz moje imię?- spytałam
- no jak to skąd?- teraz on wyglądał na zaskoczonego- nie pamiętasz mnie ?
- przepraszam, ale niestety nie- trochę głupio się poczułam, bo chłopakowi widocznie zrobiło się przykro
- nie ma sprawy- chciał wstać, ale złapałam go za rękę
- poczekaj- chłopak spojrzał na mnie niepewnie i spowrotem usiadł- może mi przypomnisz skąd się znamy?
- błagam cię, nie chcesz mnie znać to to powiedz, a nie udajesz że mnie nie pamiętasz, byliśmy ze sobą dwa lata po czym tak nagle zniknęłaś a teraz mam ci przypominać skąd się znamy?- zaśmiał się sarkastycznie i na raz wypił całą zawartość swojej szklanki
- ale...- nie dał mi nic odpowiedzieć
- myślałem, że mnie kochałaś, ale widocznie byłem dość naiwny co nie? Tylko wiesz, nie musiałaś uciekać, wystarczyłoby powiedzieć że nie chcesz mnie znać. Długo czekałem na to, aż będę mógł ci powiedzieć jak bardzo się na tobie zawiodłem, zawsze wydawałaś mi się inna niż te wszystkie dziewczyny, które lecą jedynie na wygląd, miło było nara- powiedział i odszedł, pozostawiając mnie oniemiałą. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, ani co zrobić. Nie dał mi niczego wytłumaczyć. Siedziałam tak i czułam się okropnie. Wiem, że nie zraniłam tego chłopaka świadomie, ale nie i tak było mi go szkoda. Przeze mnie cierpiał a ja nie potrafiłam go teraz nawet przeprosić. Nie wiedziałam nawet jak ma na imię. Bolało mnie to, że nie mogłam sobie niczego przypomnieć. Wstałam i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia, chciałam jak najszybciej znaleźć się na zewnątrz. Kiedy w końcu udało mi się przepchać przez tłum tańczących ludzi, zobaczyłam drzwi, skierowałam się do nich i już po chwili moją twarz otuliło chłodne powietrze. Wzięłam głęboki wdech i próbowałam się uspokoić. Czułam, że nie wytrzymam, do moich oczy napływały łzy. Całe moje życie zaczynało się rujnować. Najgorsza była myśl, że tak naprawdę nie wiem kim jestem. Wyszłam przed budynek i szybko odszukałam wzrokiem wolną ławkę. Usiadłam na niej i oddychałam głęboko powstrzymując łzy.

niedziela, 30 czerwca 2013

rozdział trzynasty

Pociągnęłam Krystiana za rękę i już po chwili byliśmy w skateparku.
- jeżeli tutaj nikt mnie nie będzie pamiętał wracamy do domu ok?- spojrzałam na chłopaka, który uważnie mi się przyglądał
- no ok, tak jak postanowisz, tak zrobimy- uśmiechnął się do mnie. Powoli poszliśmy usiąść na wolnej ławeczce. Czułam, że sporo osób nam się przygląda i coś szepcze miedzy sobą. Kilka osób nawet pokazywało nas palcami. Chciałam jak najszybciej stamtąd uciec, ale Krystian podtrzymywał mnie na duchu będąc cały czas przy mnie. Kiedy usiedliśmy na ławce zaczęłam rozglądać się po okolicy, to miejsce coś mi przypominało, ludzie zdawali się tacy znajomi. Dostrzegłam grupkę chłopaków jeżdżących na deskach i siedzące niedaleko dziewczyny, wśród nich była jedna, która przykuła moją uwagę. Z daleka przypominała mi dziewczynę, którą widziałam na zdjęciach Majki. Nie byłam pewna czy to ona ale były bardzo podobne. Krystian przyglądał mi się przez chwilę, po czym przeniósł wzrok w kierunku, w którym patrzyłam
- co tam ciekawego widzisz?
- to chyba Majka
- gdzie?
- widzisz te dziewczyny na tamtej ławeczce?- pokazał mu grupkę dziewczyn- ta dziewczyna w szortach i luźnej białej koszulce. Przypomina mi tą dziewczynę z którą pisałam.
- no to chodź do niej- chłopak wstał i już chciał iść, ale pociągnęłam go za rękę
- a jak to nie ona?
- jeśli tam nie pójdziesz to się nie dowiesz
- nie pójdę tam!
- oj z tobą jak z dzieckiem, mam cię tam zanieść?- znowu uśmiechnął się łobuzersko
- Krystian ja mówię poważnie, nie pójdę tam
- no to ja pójdę
- co?!- prawie krzyknęłam zdziwiona
- no ja pójdę, skoro ty nie chcesz to ja pójdę i się zapytam czy to ona i tak mnie tu nie znają- zaśmiał się a ja spojrzałam na niego z politowanie
- głupek z ciebie wiesz?
- ale za to jaki kochany no nie?- dumnie się prężył przez co zaczęłam się śmiać
- no powiedzmy
- oo widzę już postępy- uśmiechnął się- czekaj tu na mnie- nie zdążyłam nic powiedzieć bo chłopak szybko się oddalił w kierunku grupki dziewczyn. Obserwowałam jak podchodzi do wskazanej przeze mnie dziewczyny, a ona zdziwiona przygląda mu się z uwagą. Niedaleko chłopacy chyba nie chcieli obcego na swojej ziemi bo zaczynali się denerwować. Krystian coś mówił śmiesznie gestykulując a dziewczyna słuchała uważnie uśmiechając się. W pewnym momencie chłopak pokazał w moją stronę a dziewczyna z lekko otwartymi ustami stanęła jak wryta, szybko jednak się ocknęła i zaczęła biec w moją stronę. Wstałam z ławki i nie bardzo wiedziałam co mam robić, dziewczyna rzuciła mi się na szyje i zaczęła ściskać
- Paulina aaaaaa boże dziewczyno jak ja tęskniłam. Już myślałam że nigdy cię nie zobaczę, nie wiedziałam gdzie jesteś ani co się z tobą dzieje. Gdyby nie to, że znalazłam cię na fejsie to pewnie nigdy bym cię nie zobaczyła. Dziewczyno ale się zmieniłaś- przez cały czas strasznie się cieszyła i dużo mówiła, nie wypuszczała mnie z objęć, przez jej ramie widziałam jak cała grupka dziewczyn i chłopaków nam się przygląda widziałam też uśmiechniętego Krystiana, który stał i przyglądał mi się, uśmiechnęłam się i też przytuliłam dziewczynę
- wiesz, trochę mi głupio bo ja... no ja cię nie pamiętam- powiedziałam ściszając głos, dziewczyna lekko posmutniała ale już po chwili znowu cała szczęśliwa odpowiedziała
- no trudno, wszystko ci opowiem, spróbujesz sobie przypomnieć a jak nie, to skoro kiedyś się ze mną zaprzyjaźniłaś to tym razem też nam się uda
- dzięki- powiedziałam uśmiechając się szczerze, już po chwili dziewczyna prowadziła mnie do swoich znajomych
- musisz ich wszystkich zobaczyć, wesz oni też tęsknili- kiedy znalazłyśmy się między grupką znajomych Majki, wszyscy zaczęli mnie ściskać i cieszyć się, że mnie widzą. Każdy chciał coś powiedzieć przez co zrobił się wielki harmider, nie dałam rady nic zrozumieć, bo wszyscy mówili naraz. Nawet nie wiem kiedy Krystian stanął za mną i objął mnie w pasie. Słuchałam tak, a przynajmniej próbowałam słuchać ich opowieści związanych z moją osobą. Najzabawniejsze było to, że to kim byłam przez ostatnie dwa lata, ani trochę nie przypominało mojego życia, o którym opowiadali oni. Nagle Krystian zbliżył się do mojego ucha i szepnął
- i co dalej chcesz mi wmawiać, że nie miałaś tutaj znajomych?- spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam bezdźwięcznie dziękując.
- ej Paulina ale może ty nam opowiesz co ty robiłaś przez ostatnie dwa lata? I czy to twój nowy chłopak?- powiedziała Majka zabawnie przy tym ruszając brwiami
- chciałbym- mruknął tylko Krystian
- och no wiesz zawsze trudno było ją zdobyć- powiedział jeden z chłopaków uśmiechając się do mnie, odwzajemniłam uśmiech. Staliśmy jeszcze trochę rozmawiając o wszystkim aż zapytałam Majkę, czy mogłaby mi powiedzieć gdzie mieszka mój ojciec
- wiesz nie ma sprawy, mogę cię nawet tam zaprowadzić
- oo byłabym ci wdzięczna- pożegnaliśmy się z resztą ludzi i udaliśmy do auta Krystiana. Kiedy jechaliśmy zaczęłam się zastanawiać czy powinnam ufać tej dziewczynie
- nie mogę w to wszystko uwierzyć- powiedziałam cicho
- rozumiem cię, w sumie niecodziennie coś takiego się zdarza, ale mogę ci łatwo udowodnić że dobrze cię znam
- ciekawe jak- powiedziałam zastanawiając się co może zrobić
- pewnie niewielu osobom mówiłaś o swoim tatuażu- zatkało mnie, a Krystian aż gwałtownie zahamował i spojrzał na mnie z otwartymi ustami
- ssskąd wiesz?- mówiłam lekko się jąkając
- o jakim tatuażu?- zadziwienie Krystiana było aż zabawne
- wiem, bo robiłyśmy go sobie razem "od zawsze na zawsze razem"
- zawsze się zastanawiałam czemu go zrobiłam i próbowałam ukryć przed matką
- zrobiłyśmy go bo obiecałyśmy sobie że nic nas nigdy nie rozdzieli- dziewczyna podniosła lekko bluzkę i na jej żebrach dokładnie w tym miejscu, gdzie u mnie zobaczyłam identyczny tatuaż. Teraz byłam pewna, że ona mówi prawdę
- widzę jeszcze wielu rzeczy o tobie nie wiem- powiedział Krystian dalej nie dowierzając
- nie martw się, ja o sobie też jeszcze wielu rzeczy nie wiem- wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Kiedy dojechaliśmy do wielkiego domu, w którym wcześniej mieszkałam, nie wiedziałam co zrobić. Wysiadłam powoli z auta i spojrzałam w stronę bramy
- iść z tobą?- usłyszałam głos chłopaka, który opierał się o dach samochodu.
- nie, lepiej będzie jak pójdę sama- powiedziałam i wolnym krokiem ruszyłam w stronę bramy. Serce waliło mi jak oszalałe, ręce mi się trzęsły, a nogi lekko mi się uginały. Stojąc przed drzwiami nie wiedziałam co zrobić. Powoli nacisnęłam dzwonek. W uszach rozbrzmiała mi melodyjka. Serce waliło mi jak oszalałe, nigdy wcześniej się tak nie denerwowałam. Każda sekunda zdawała się być wiecznością.

piątek, 28 czerwca 2013

rozdział dwunasty

- to chyba tu- powiedział chłopak, kiedy zaparkował na ulicy, której szukaliśmy.
- skąd wiesz?- spytałam zdziwiona a on zaśmiał się
- głuptasku zobacz na tamtą tabliczkę- spojrzałam w kierunku, który pokazywał. Na tabliczce widniał napis "ul Feldmana". Uśmiechnęłam się niewinnie
- no ok teraz wiem
- to co, musimy zapytać kogoś stąd o dom, w którym mieszkałaś- teraz cała prawda zdawała się tak blisko na wyciągnięcie ręki, ale im dłużej o tym myślałam tym bardziej się tego bałam. Nie wiedziałam czy chcę zmian w życiu, czy chcę tak wielkich zmian. Krystian chyba widział, że coś jest nie tak, bo złapał mnie za dłoń i powiedział- co się dzieje ?
- boje się, może lepiej jak wrócimy- powiedziałam cicho
- chcesz teraz wracać?- spodziewałam się, że moje słowa zdenerwują chłopaka. Ale on mówił spokojnie, nie chciał na mnie naciskać
- nie wiem
- tak daleko już zaszłaś, jesteś blisko odkrycia całej prawdy
- wiem i to mnie przeraża
- ale czemu?
- a co jeżeli wszystko co pamiętam to kłamstwo? Jeżeli dziewczyna pisała prawdę? Przecież ja nie znam mojego ojca, mam tylko mamę. Jest jaka jest ale zawsze się mną opiekowała. Boje się, że ona naprawdę mogła mnie okłamać.
- powinnaś poznać prawdę, mimo wszystko. Chyba nie chcesz żyć w kłamstwie? Może dziewczyna nie miała racji. A jeżeli tak to pomyśl co przeżywał twój ojciec. A nawet jeśli matka cię oszukiwała to przecież musiała mieć jakiś powód.
- to wszystko jest takie dziwne- powiedziałam cicho i wysiadłam z auta, podeszłam do maski i usiadłam na niej, po chwili chłopak usiadł obok mnie. Nic nie mówił, wyciągnął z kieszeni papierosy, na co ja się lekko skrzywiłam. Chłopak wsadził sobie jednego papierosa do ust i podpalił go. Wyciągnął w moją stronę rękę z papierosami, aby mnie poczęstować, zabrałam mu całą paczkę
- nie będziesz już palił- powiedziałam poważnie i schowałam papierosy, chłopak chciał mi je zabrać ale uparcie ich broniłam
- ej no weź mi je oddaj
- nie! Mówiłam ci, że nie będziesz palił
- ale co ci szkodzi że ja palę?
- wolę, żebyś był zdrowy
- martwisz się o mnie?- nagle jego ton zmienił się na uwodzicielski, a jego dłoń znalazła się na moim biodrze. Stał naprzeciwko mnie i wpatrywał się intensywnie na mój wyraz twarzy. Czułam jak na moich policzkach zaczynają pojawiać się wypieki, więc pozwoliłam aby rozpuszczone włosy spadły mi na twarz. Krystian prawie natychmiast, uśmiechnął się cwaniacko i dłonią odgarnął kosmyki włosów z mojej twarzy- lubię twoje rumieńce- powiedział nachylając się do mojego ucha, cała zesztywniałam czując jego bliskość, a on jakby nigdy nic odsunął się kawałek i zaciągnął papierosem. Przyglądałam się jego sylwetce, obserwowałam każdy jego ruch. Coś nie pozwalało mi odwrócić od niego wzroku. Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk komórki i to nie mojej. Dopiero teraz dostrzegłam, że chłopak oddala się kawałek aby z kimś porozmawiać. Zastanawiałam się z kim może rozmawiać, bo wyglądał na lekko zmieszanego i co jakiś czas nerwowo spoglądał w moją stronę. Nie wiedziałam z kim może rozmawiać, ale przecież to jego sprawa. Prawie go nie znam i nie powinnam oczekiwać, że będzie mi mówił z kim rozmawia. Nie chciałam, żeby czuł się skrępowany, dlatego odwróciłam wzrok w drugą stronę i dostrzegłam sklep. Postanowiłam, że pójdę po coś do picia. Wzięłam jedynie z torebki pieniądze i bez słowa udałam się do sklepu. W pomieszczeniu było kilka osób, podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej dwie butelki coli. Udałam się do kasy, przy której wzięłam jeszcze paczkę gum. Po zapłaceniu wróciłam do auta, w którym już siedział Krystian. Był zły, widziałam to, pomimo że kiedy tylko mnie zobaczył, wymusił uśmiech ja i tak wiedziałam, że coś jest nie tak.
- proszę- powiedziałam podając mu cole- nie wiedziałam co będziesz chciał- uśmiechnęłam się lekko
- dzięki- powiedział i zaczął pić
- coś się stało?
- nie nic- uśmiechnął się i spojrzał na mnie- to co robimy?
- może przejdziemy się po okolicy i uda mi się coś przypomnieć
- no skoro tego chcesz
- znaczy jak chcesz to możesz zostać, ja mogę iść sama- powiedziałam i chciałam otworzyć drzwi, ale chłopak złapał mnie za rękę
- oszalałaś? nigdzie cię nie puszczę samej, nie ma mowy
- a co martwisz się o mnie?- zażartowałam sobie i spojrzałam na niego z łobuzerskim uśmiechem, on jednak nie płoszył się jak ja, ale też uśmiechnął się łobuzersko i dłonią przejechał po moim policzku
- o moją księżniczkę zawsze się martwię
- głupek- powiedziałam speszona i wysiadłam z auta
- uwielbiam jak to robisz- zaśmiał się chłopak zamykając auto
- niby co?
- tak słodko się peszysz
- wcale się nie peszę
- nie?-
- nie- powiedziałam stanowczo a chłopak stał już obok mnie
- tak sądzisz maleńka?- przyciągnął mnie do siebie bliżej, teraz dzieliły nas jedynie milimetry, czułam jak wali mi serce. Jego dłoń wplątała się w moje włosy a drugą trzymał mnie w pasie- nie peszysz się moja księżniczko?
- ni ee - mówiłam już z większym trudem, moje policzki zaczęły mnie palić
- a takie śliczne rumieńce to zawsze masz?- jego głos był taki spokojny a zarazem pewny siebie. Jego usta złożyły delikatny pocałunek na moim policzku
- Krystian- mój głos drżał, chociaż próbowałam nad sobą zapanować, nie potrafiłam
- słucham?- dalej mówił spokojnie, nie przestając składać pocałunków na moich policzkach, nawet na chwilę nie przestawał. Nie mogłam już nic powiedzieć, moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Jego ręka delikatnie jeździła po moim kręgosłupie co przyprawiało mnie o dreszcze. Nagle chłopak odsunął się ode mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział - uwielbiam gdy tak na ciebie działam- jego cwany uśmieszek onieśmielał mnie całkowicie, spuściłam tylko głowę i cicho powiedziałam
- chodźmy już
- no chodź chodź- zaśmiał się i ruszyliśmy powoli chodnikiem. Długo szliśmy w ciszy, nie miałam odwagi spojrzeć na Krystiana, pomimo że czułam jego wzrok na sobie. Robiło się późno, a my dalej nic nie wiedzieliśmy. W pewnym momencie mój wzrok przykuł skatepark. Było tam dość sporo osób i pomyślałam, że jeżeli tu mieszkałam to może ktoś będzie mnie pamiętał.

wtorek, 25 czerwca 2013

rozdział jedenasty

Zapięłam pasy i głęboko odetchnęłam. Krystian spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko
- wiem, że to mało oryginalne ale będziesz dobrze
- masz racje mało oryginalne- zaśmiałam się lekko- tak wgl to dziękuje za pomoc
- nie masz za co dziękować, nie mogłem przepuścić takiej okazji
- jesteś nienormalny- pokręciłam tylko głową, a on odpalił samochód i spojrzał na mnie jeszcze raz uśmiechając się cwaniacko
- wariaci już tak mają- widząc jego minę zaczęłam się śmiać
W końcu ruszyliśmy, po drodze chłopak próbował mnie rozśmieszyć i dobrze mu to szło. Cały czas albo coś śpiewał albo parodiował piosenkę z radia. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam że to Daniel. Krystian spojrzał na mnie niepewnie, a ja zastanawiałam się czy odebrać. Wzięłam głęboki wdech i nacisnęłam zieloną słuchawkę
- halo
- hej, chciałem cię przeprosić za dzisiaj, trochę mnie poniosło martwię się o ciebie
- nie musisz- mówiłam chłodno
- porozmawiajmy na spokojnie, co ty na spotkanie w lodziarni?
- nie dam rady
- a co robisz? może być gdzieś indziej albo później jak ci pasuje
- wcale mi to nie pasuje nie dam rady
- gdzie ty jesteś?- mówiłam coraz bardziej zmartwionym głosem
- w drodze do Krakowa- powiedziałam patrząc na Krystiana, a on uśmiechnął się i złapał lekko moją dłoń dając mi wiarę w to, że dobrze robię
- jak to w drodze do Krakowa z kim ty jedziesz?!- zaczął krzyczeć Daniel
- normalnie, nie chciałeś ze mną jechać to nie, poradziłam sobie sama
- z kim ty jesteś?!- dalej krzyczał do słuchawki
- nie twoja sprawa- powiedziałam spokojnie
- jesteś z nim prawda?- powiedział już spokojnie, a jego gniew zmienił się w rozczarowanie
- tak
- dobra już wam nie przeszkadzam narazie- nie zdążyłam nic mu odpowiedzieć bo usłyszałam jedynie dźwięk zakończonego połączenia
- Daniel?- z rozmyśleń wyrwał mnie głos Krystiana
- taa- mruknęłam jedynie i spojrzałam przez okno
- nie przejmuj się tak nim, powinien to zrozumieć, to dla ciebie ważne i nie może mieć do ciebie żalu o to, że chcesz dowiedzieć się czegoś o swojej rodzinie- uśmiechnęłam się lekko i oparłam głowę o zagłówek.
- dzięki- powiedziałam cicho i zamknęłam oczy. Zmęczenie dawało mi się we znaki. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Kiedy się obudziłam już staliśmy, a Krystian stał oparty o maskę i palił papierosa. Przyglądałam mu się przez chwilę. Wysiadłam powoli z auta i podeszłam bliżej niego, opierając się też o maskę lekko zadrżałam
- zimno coś się zrobiło
- spałaś to dlatego- spojrzał na mnie chłopak i wypuścił dym z płuc
- możliwe, długo już tu stoimy
- może trochę
- mogłeś mnie przecież obudzić
- wolałem, żebyś odpoczęła- uśmiechnął się lekko i ściągnął skórzaną kurtkę widząc moją gęsią skórkę
- zimno ci będzie- powiedziałam, nie chcąc zabrać od niego kurki
- mi nie będzie zimno a ty nie będziesz przy mnie marzła- jego śnieżno biały uśmiech sparaliżował mnie. Chłopak przysunął się bliżej a ja czułam jak moje serce chce mi się wyrwać z klatki piersiowej. Delikatnie nałożył mi na ramiona kurtkę, jego delikatnie dłonie musnęły mój kark a ja znowu zadrżałam. On lekko się zaśmiał
- nigdy mi się to nie znudzi- powiedział patrząc w mojego oczy
- eghhh- mruknęłam pod nosem, odsuwając się od niego. Dopiero teraz rozejrzałam się po okolicy. Była mi znajoma, kiedyś tu chyba często bywała. Ale w tym momencie cała rzeczywistość zdawała się jednym z moich snów. Właściwie nie wiedziałam czy to miejsce pamiętam ze snów czy może przypominam sobie swoją przeszłość. Staliśmy na parkingu, przed wielkim centrum handlowym. Ludzie kręcili się tu w jedną i drugą stronę. Ktoś wchodził, ktoś inny wychodził. Nagle poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu i usłyszałam znajomy głos chłopaka, z którym tu przyjechałam
- zaparkowałem tu bo właściwie nie wiedziałem gdzie mamy dokładniej jechać- dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że ja też nie wiedziałam gdzie powinniśmy jechać
- głupio wyszło bo ja chyba też nie- chłopak spojrzał na mnie i zaśmiał się
- jesteś bardziej szalona niż ja. Myślałem, że jakiś cel konkretny masz a tu proszę.
- ech no bo to wszystko tak szybko- zaczęłam nerwowo się tłumaczyć a on spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko
- spoko rozumiem, teraz musimy tylko jakoś dowiedzieć się gdzie może mieszkać twój tata, albo ta dziewczyna
- tylko ciekawe jak- chłopak myślał przez chwilę i nagle chyba go olśniło
- wiem, musisz zrobić coś szalonego, żeby zgarnęła się policja, wtedy zadzwonią po twojego ojca i po kłopocie- wyszczerzył swoje białe zęby a ja spojrzała na niego jak na idiotę- spokojnie przecież żartowałem- zaczął się bronić, jakbym miała go zaraz pobić- mam inny pomysł, pamiętasz może jakieś miejsce, gdzie chodziłaś ze znajomymi albo może do jakiej szkoły chodziłaś?
- nie za bardzo, ale to miejsce chyba pamiętam- pokazałam na galerie a on się zaśmiał, uśmiechnęłam się niewinnie
- to nam maleńka chyba zbytnio nie pomoże
- myślisz?- powiedziałam z kpiną a on spojrzał na mnie wrogo
- ty ze mną nie zadzieraj bo zrealizujemy mój pierwszy plan- zaczęłam się śmiać, a chłopak westchnął tylko głośno- zero szacunku dla starszych
- ty staruszku już tak nie narzekaj
- staruszku? ty powiedziałaś staruszku? o nie teraz to normalnie pożałujesz- powiedział i zaczął mnie łaskotać, śmiałam się cały czas błagając by przestał, po tym gdy już płakałam ze śmiechu, dał spokój i przestał mnie łaskotać
- kiedyś się odegram- powiedziałam łapiąc się za brzuch- ale nie teraz
- nie dasz rady, nie mi- powiedział dumnie się prężąc a ja widząc to znowu zaczęłam się śmiać
- dobra głupku musimy coś wykombinować- powiedziałam już poważnie
- musisz sobie przypomnieć jakieś miejsce, gdzie może spotykałaś się ze znajomymi
- mówiłam ci, że nie miałam tu znajomych
- a ja ci mówię, że na pewno miałaś, zresztą tak pisała ta dziewczyna- westchnęłam ciężko a on objął mnie w pasie- chodź idziemy na kawę, może jak posiedzisz w spokoju to sobie coś przypomnisz- ruszyliśmy w stronę wejścia do budynku. Już po chwili siedzieliśmy w miłej kawiarence, zamówiliśmy sobie po kawie i usiedliśmy pod ścianą w kącie. Atmosfera w kawiarni była bardzo przyjemna, lekko przygaszone oświetlenie dawało wrażenie, jakbyśmy wcale nie znajdowali się w zaludnionej galerii. W powietrzu unosił się przyjemny zapach, mieszanina cynamonowych ciastek i kawy. Spojrzałam na Krystiana, który w pełni oddał się zabawie serwetką. Nie wiem co próbował z niej zrobić, ale oddał się temu w pełni i jego zafascynowane spojrzenie wbite w serwetkę i zaciśnięte wargi, bardzo mnie śmieszyły. Może chciał pobawić się w origami. Tak czy inaczej wyglądał uroczo. Uśmiechnęłam się do siebie i właśnie podeszła wysoka brunetka, ubrana w białą koszulę i czarną krótką spódniczkę, uśmiechnęłam się podając nam nasze zamówienie. Chłopak podniósł na chwilę wzrok znad swojej "zabawki" spojrzał na kelnerkę uśmiechnął się i podziękował. Śledził ją jeszcze wzrokiem aż zniknęła za wysokim blatem. Pokręciłam tylko głową z politowaniem a chłopak spojrzał na mnie i wzruszył ramionami, po czym dalej zajął się swoim zajęciem. Pijąc kawę, próbowałam przypomnieć sobie cokolwiek co mogłoby mnie naprowadzić na trop mojego domu. Wracałam wspomnieniami do momentu, kiedy wyjeżdżałyśmy stąd z mamą. W głowie pojawiła mi się pewna ulica Feldmana. Zastanawiałam się czy to właśnie tam mieszkałam. Spojrzałam na chłopaka siedzącego na przeciwko mnie. Uniósł wzrok i spojrzał na mnie. Widząc, że próbuje powstrzymać się od śmiechu, chłopak wyprostował się
- ten no to co wymyśliłaś coś?
- nie jestem pewna- spoważniałam- przypomina mi się jakaś ulica Feldmana ale nawet nie wiem czy to w Krakowie
- no to zaraz sprawdzimy- spojrzałam na niego pytająco, a on tylko uśmiechnął się łobuzersko i wstał- zbieraj się śliczna, idziemy już
- ołkej- powiedziałam niepewnie, chłopak podszedł do kelnerki, która wcześniej nas obsługiwała i rozmawiał z nią przez chwilę. Wyszłam przed kawiarnie i czekałam na niego, już po chwili był u mojego boku
- idziemy
- gdzie?
- no jedziemy na tą ulicę
- ale- nie dał mi dokończyć bo pociągnął mnie za rękę. Już po chwili jechaliśmy ulicami Krakowa szukając tej jednej, konkretnej.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

rozdział dziesiąty

Chłopak jednak odsunął mnie delikatnie muskając jedynie moje usta
- kochanie nie teraz- szepnął mi do uch
-ale - nie dał mi dokończył bo znów delikatnie musnął moje usta
- wszystko w swoim czasie, nie chcę, żebyś czegoś jutro żałowała- nie wierzyłam w to co słyszę, w tej chwili wyglądało to tak, jakbym chciała zmusić go do seksu. Na samą myśli zaczerwieniłam się a on łobuzersko się uśmiechnął- uwielbiam, gdy tak na ciebie działam
- przestań- rzuciłam mu gniewne spojrzenie, na które on tylko prychnął i zeszłam z jego kolan
- ech no jaka ulga, jesteś strasznie ciężka- powiedział udając poważnego
- coś ty powiedział?- ja też udawałam poważną, sięgnęłam po leżącą obok poduszkę i rzuciłam w niego
- o nie to wojna- krzyknął i zaczął mnie gonić. Świetnie się bawiliśmy i nawet nie zauważyliśmy kiedy minęły dwie godziny. Chłopak niechętnie pożegnał się ze mną, słodko mnie przy tym całując. Przy Danielu zdawało się, jakby wszystkie problemu znikały, nic się nie liczyło tylko my. Uciekałam w inny świat, lepszy, piękniejszy. Leżąc na łóżku zastanawiałam się czy powinnam wejść na fejsa i zobaczyć czy coś odpisała, kiedyś przecież i tak będę musiała to zrobić. Teraz jednak nie chciałam psuć sobie humoru.

Dwa kolejne dni minęły mi w dobrym towarzystwie, oczywiście mam na myśli Daniela. Spędzaliśmy ze sobą naprawdę sporo czasu. Do takiej sytuacji jak u mnie w domu więcej nie doszło. Czasami jedynie się całowaliśmy i to w zupełności mi wystarczało. Jego czuły delikatny dotyk, powodował, że za każdym razem miałam dreszcze na całym ciele. Dogadywaliśmy się coraz lepiej, przestałam już myśleć o Krystianie i od tamtej rozmowy na murku ani razu go nie widziałam.
Kiedy obudziłam się w sobotni poranek, słońce wpadało do mojego pokoju, przez niezasłonięte okno. Przeciągnęłam się leniwie i spojrzałam na zegarek była dopiero 9 rano a ja już się wyspałam. Wstałam więc powoli z łóżka i zrobiłam poranną toaletę. Wyszłam na balkon i poczułam, że jest bardzo ciepło. Postanowiłam, że założę kupione niedawno szorty i luźniejszą bluzkę. Zeszłam na dół i nasypałam do miski płatków, które zalałam mlekiem. Kiedy zjadłam usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać różne głupoty, jednak cały czas powracała do mnie myśl, że powinnam zobaczyć, czy Majka odpisała, minęło trochę czasu a ja wciąż bałam się tam spojrzeć. Po dłuższym zastanowieniu poszłam na górę i włączyłam laptopa. Usiadłam z nim na łóżku i głęboko oddychałam.
- dobra pora wziąć się za swoje życie- powiedziałam głośno i zalogowałam się do portalu. Przejrzałam kilka powiadomień i zaproszeń do znajomych. Cały czas odkładałam na później moment zobaczenia wiadomości. Przeglądałam co działo się przez kilka dni, nowe zdjęcia, durne wpisy, kilka piosenek i nic poza tym. Nadszedł moment, w którym musiałam przeczytać wiadomość.
" O czym ty mówisz, przez kilka lat mieszkałaś z ojcem. A tutaj zawsze byłaś w centrum uwagi. Nie wiem co twoja mama ci naopowiadała ale zawsze byłaś jak szkolna gwiazdeczka. Twój ojciec szukał cię przez długi czas i nie wiedział jak ma się z tobą skontaktować. Wiesz chciałabym się z tobą zobaczyć. Powiedz gdzie ty się podziewasz? A skoro mi nie wierzysz to trzymaj zdjęcie może to ci coś przypomni"
Do wiadomości był dołączony plik, wczytałam go i zobaczyłam mnie z Mają, byłyśmy uśmiechnięte. Wyglądałyśmy jak przyjaciółki, przez chwilę znów miałam wrażenie, że ja ją znam i to bardzo dobrze. Coś kazało mi jej zaufać i uwierzyć w to co napisała. Nie wiedziałam co mam zrobić. Leżałam na łóżku i zastanawiałam się z kim mogę porozmawiać o tym wszystkim. Nie chciałam się znowu zwierzać Danielowi, a Daga była teraz pewnie gdzieś z Miłoszem. Wpadłam na dość szalony pomysł, chciałam jechać do Krakowa. Była tylko jedna osoba, która mogłaby mi w tym pomóc. Sama nie mogłam tam jechać, nie dałabym rady. Daniel miał auto i miałam nadzieje, że pomoże mi się dostać do Krakowa, przecież mówił, że zawsze mogę na niego liczyć. Szybko sięgnęłam po telefon i wystukałam jego numer, już po chwili usłyszałam jego radosny głos
- no hej księżniczko, stęskniłaś się?
- tak trochę- powiedziałam uśmiechnięta, jednak miałam do niego inną sprawę teraz- znajdziesz dla mnie chwilę, chciałam cię o coś poprosić
- a o co?-
- to nie na telefon
- to za 10 minut w parku? Musze wyprowadzić Riko
- no ok to w parku pa- powiedziałam i rozłączyłam się. Wzięłam głęboki wdech, rozczesałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Szybko wyszłam z domu i zaczęłam iść w stronę parku. Chłopak siedział na ławce i już na mnie czekał, gdy mnie zobaczył pomachał i uśmiechnął się słodko, kiedy usiadłam obok, pocałował mnie w policzek
- hej
- hej- uśmiechnęłam się do niego
- no to co to za sprawa?
- przeczytałam wiadomość i wiesz zdaje mi się, że ta dziewczyna ma rację, ja ją chyba nawet trochę pamiętam
- no może to jakaś koleżanka z klasy- przyglądał mi się uważnie
- nie sądzę, zdaje mi się, że to ktoś więcej, w dodatku to co mówi o moim ojcu, a jeżeli on naprawdę mnie szukał?
- chcesz mi powiedzieć, że twoja matka cię porwała i od tak jej się to udało?
- nie wiem, to jest skomplikowane
- Paulina przestań się tym tak zadręczać, porozmawiaj z mamą i może ona ci coś powie
- mam inny pomysł- powiedziałam powoli, a on uważnie mi się przyglądał- chcę jechać do Krakowa
- oszalałaś ? jak chcesz tam jechać, kiedy?
- miałam właśnie nadzieje, że pojedziesz tam ze mną dzisiaj- spojrzałam na niego błagalnie, ale on tylko szybko pokiwał przecząco głową
- a co z twoją matką, nie możesz od tak jechać do innego miasta
- coś się wymyśli, ja muszę to wszystko wyjaśnić
- Paulina ale nie możesz od tak tam jechać
- mogę i chciałam, żebyś mi pomógł
- nie pozwolę ci tam jechać, a tym bardziej sam cię tam nie zawiozę
- mówiłeś, że zawsze mogę na ciebie liczyć- powiedziałam już lekko zdenerwowana i zawiedziona
- ale nie w tym, to trzeba na spokojnie wyjaśnić
- a co ty byś zrobił na moim miejscu, siedział tak i czekał aż samo się wszystko wyjaśni?
- ja to co innego, ty taka nie jesteś
- jasne, bo ja jestem spokojna i zawsze robię to, czego inni ode mnie oczekują- już prawie krzyczałam, czułam jak do oczy napływają mi łzy
- Pola uspokój się- chłopak objął mnie ramieniem i chciał przytulić do siebie, ale wyrwałam mu się
- muszę już iść narazie- powiedział i wstałam, ale on zatrzymał mnie
- nie denerwuj się tak, chcę dla ciebie jak najlepiej
- jasne, daj mi spokój, zawiodłam się na tobie- w tej chwili nie mogłam już dłużej tam stać, czułam jak po policzku popłynęła mi łza, szybko pobiegłam w stronę domu. Kiedy tam wbiegłam rozpłakałam się jak dziecko. Zawiodłam się naprawdę się na nim zawiodłam. Myślałam, że on mnie zrozumie, ale myliłam się. Nie wiedziałam co mam teraz robić. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, myślałam, że to Daniel dlatego nie otwierałam. Ale chyba po którymś z kolei dzwonieniu usłyszałam znajomy głos przyjaciółki
- Pola otwórz- powoli wstałam z podłogi i otworzyłam drzwi
- hej- powiedziałam cicho, ocierając łzy
- kochanie- dziewczyna przytuliła mnie do siebie i weszłyśmy do środka- Daniel wszystko mi powiedział, czemu mi nic nie powiedziałaś ?
- nie chciałam ci głowy zawracać, byłaś zajęta i jakoś tak wyszło- powiedziałam powoli
- następnym razem pamiętaj, że masz mi o takich sprawach mówić, no ale teraz chciałam pogadać z tobą o tym twoim szalonym pomyśle- spojrzałam na nią niepewnie
- nie rozumiem, dlaczego on nie chce ze mną jechać
- kochanie nie obraź się, ale ja też uważam, że to kiepski pomysł
- stoisz po jego stronie?- powiedziałam zbulwersowana
- po niczyjej stronie nie stoję, po prostu ty nic nie wiesz o tej dziewczynie, nie możesz od tak tam jechać to niebezpieczne
- wiesz co jak masz zamiar tak jak Daniel próbować mnie przekonać, że to głupi pomysł, to lepiej już wyjdź bo nie mam ochoty tego słuchać
- ale Pola- dziewczyna była zmieszana i zaskoczona
- lepiej będzie jak pójdziesz- powiedziałam i otworzyłam drzwi, nawet na nią nie spojrzałam
- jak wolisz- powiedziała wkurzona i wyszła. Zamknęłam za nią drzwi i pobiegłam na górę. Rzuciłam się na łóżko i nie wiedziałam co mam teraz robić. Nawet nie miałam z kim porozmawiać, bo z przyjaciółmi właśnie się pokłóciłam. Leżałam tak i myślałam co zrobić, kiedy usłyszałam dzwoniący telefon to była mama. Uspokoiłam się trochę i odebrałam
- tak?- powiedziałam spokojnie
- kochanie chciałam ci tylko powiedzieć, że nie wrócę na noc, bo musimy jechać dzisiaj z pewnym projektem do Warszawy mam nadzieje, że dasz sobie radę postaram się wrócić jak najszybciej
- ok- powiedziałam jedynie, a ona się pożegnała i rozłączyła. W tej chwili wiedziałam, że zbyt szybko nie dowiem się prawdy. Nawet gdybym chciała porozmawiać z mamą jej nie będzie przez jakiś czas. Załamana rzuciłam się na łóżko, jeszcze nigdy nie czułam takiej bezradności. Byłam zła na samą siebie, że nie mogę nic z tym wszystkim zrobić. Dopiero teraz dostrzegłam na biurku małą białą karteczkę. Podeszłam bliżej i przypomniałam sobie co to jest, w głowie miałam słowa chłopaka " zawsze możesz na mnie liczyć". Trzymałam chwilę tak tą karteczkę i zastanawiałam się czy zadzwonić czy nie. Wykręciłam numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, może nie powinnam do niego dzwonić, przecież przez ostatnie dni wgl się z nim nie widziałam. Drugi sygnał, ale z drugiej strony to jedyna osoba, która może mi teraz pomóc. Trzeci sygnał, co ja mu wgl powiem, byłam zła na siebie, że dzwonie już chciałam się rozłączyć ale usłyszałam jego jakby zaspany głos
- słucham
- hej- powiedziałam nieśmiało
- kto mówi- był najwidoczniej zdziwiony
- tu Pola
- o hej- jego głos, od razu był radosny a ton dużo przyjemniejszy
- nie obudziłam cię?
- hmm powiedzmy, że i tak miałem wstawać, no ale stało się coś
- ech tak jakby, chyba muszę z kimś pogadać i jesteś jedyną osobą, która mi została
- o jak miło- zaśmiał się- to co chcesz gadać przez telefon, czy spotkamy się na mieście?
- chyba lepiej będzie na mieście
- to wpadnę po ciebie za pół godziny wystarczy ci czasu, żeby się przyszykować?
- to ty dopiero wstałeś- powiedziałam z lekką kpiną
- no fakt, ale... no dobra nie mam nic na swoją obronę, za pół godziny będę
- ok to pa
- pa śliczna- uśmiechnęłam się do telefonu i odłożyłam go na bok. Podeszłam do lustra i przeraziłam się widokiem, jaki zobaczyłam. Cała rozmazana, podpuchnięte oczy i rozczochrane włosy, no pięknie, pomyślałam i zaczęłam jakoś się ogarniać. Zanim doprowadziłam się do porządku minęło dobre dwadzieścia minut. Spojrzałam jeszcze raz w lustro i upewniłam się, że mogę tak wyjść do ludzi. Zeszłam do kuchni i napiłam się jeszcze soku. Pomyślałam, czy na pewno chcę o tym wszystkim rozmawiać z Krystianem. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Wzdrygnęłam się lekko i podeszłam do drzwi, otworzyłam je i ujrzałam szeroko uśmiechniętego Krystiana
- gotowa?
- tak- odwzajemniłam uśmiech
- no to zapraszam- podał mi rękę, spojrzałam na nią i niepewnie za nią złapałam- spokojnie nie porwę cię- zaśmiał się chłopak, a ja spojrzałam na niego i walnęłam go w ramie
- przestań bo zacznę się bać
- a jeszcze się nie boisz ze mną jechać ?
- jechać?- zdziwiłam się
- no na miasto, zabiorę cię w fajne miejsce. Skoro dzwoniłaś do mnie musiało stać się coś poważnego- podeszliśmy do jego czarnego BMW i otworzył przede mną drzwi od strony pasażera
- dziękuje- powiedziałam i wsiadłam. Jechaliśmy w ciszy, przynajmniej początkowo. Nie wiedziałam jak mam zacząć, a on nie naciskał na mnie. Spokojnie czekał, aż będę gotowa, żeby się otworzyć. W aucie słychać było muzykę, dokładniej rap, właśnie tego słuchał ten chłopak. Gdy się zatrzymał spostrzegłam, że jesteśmy na drugim końcu miasta, byłam tu może z dwa razy jedynie.
- no to prawie jesteśmy- powiedział chłopak i uśmiechnął się do mnie
- prawie?- zdziwiłam się lekko
- w miejsce, w które cię zabieram nie dojedziemy autem, musimy iść na pieszo.
- ok- uśmiechnęłam się lekko, a chłopak spojrzał na moje nogi
- masz szczęście, że nie ubrałaś szpilek, bo byłby problem- zaśmiałam się i wysiadłam z auta. Już po chwili chłopak znalazł się obok mnie.
- często tu bywasz- spytałam, bo nie chciałam już dłużej iść w ciszy, a żaden inny temat nie przychodzi mi do głowy
- czasami, gdy mam problemy
- a teraz masz?
- nie ale mam nadzieje, że tobie też to miejsce pomoże
- oby- mruknęłam pod nosem, a chłopak spojrzał się na mnie z czułością i szepnął
- napewno- dalej szliśmy rozmawiając dość ogólnie, aż dziwiło mnie, że on nie sprowadza rozmowy na jeden tor, zdawał mi się, całkiem inny. Kolejny dowód na to, że nie znam się na ludziach. Kiedy dotarliśmy na polane, było tam bardzo spokojnie, nie widziałam tam ani jednej osoby.
- jesteśmy- powiedział chłopak
- pięknie tu- powiedziałam rozglądając się po okolicy, wysokie drzewa powiewające w wiosennym wietrze, kolorowe kwiaty rosnące naokoło. Cisza, przyjemna cisza jaka tu panowała. To miejsce było wręcz idealne do rozmyśleń i wyciszenia się. Gdy spojrzałam na chłopaka, on siedział już pod drzewem, patrząc przed siebie. Podeszłam do niego i usiadłam obok
- ciesze się, że ci się tu spodobało- uśmiechnął się lekko
- jak znalazłeś to miejsce?
- kiedyś, po jednej z kłótni z rodzicami, byłem tak zdenerwowany, że jechałem autobusami jak najdalej od domu. Dojechałam na przystanek w pobliżu i szedłem przed siebie, aż trafiłem tutaj. Widok zaparł mi dech w piersiach i sprawił, że wszystko zdawało się mniej zagmatwane- chłopak opowiadał powoli a na jego twarzy pojawiał się uśmiech, którego wcześniej nie widziałam. Był tak prawdziwy, serdeczny i było w nim tyle szczęścia. Spojrzał na mnie i spoważniał - ale zdaje mi się, że to ty miałaś mówić
- no chyba tak- wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mu opowiadać o tym, jak wcześniej wyglądało moje życie, że straciłam kiedyś pamięć i tak dalej, musiałam powiedzieć mu o wszystkim, bo on nic o mnie nie wiedział. Powiedziałam też o Majce i o dzisiejszej wiadomość
- a ja myślałem, że to ja mam popierdolone życie- skomentował jedynie gdy skończyłam- i co chcesz z tym wszystkim zrobić?
- chciałam jechać do Krakowa, ale kiedy powiedziałam o tym Danielowi to nie chciał ze mną jechać i mi też zabronić, twierdził, że powinnam pogadać o tym z mamą, ale ona i tak teraz gdzie pojechała więc to nie wchodzi w grę
- jego to ty się wgl nie słuchaj- powiedział lekko się przy tym krzywiąc, jakby sama myśl o nim sprawiała mu ból- zastanawiam się, dlaczego jeszcze nie jedziesz do Krakowa, ja już dawno byłby w drodze
- to nie takie proste, sama nie dam rady, nie będę miała na tyle siły, żeby to wszystko wyjaśnić
- a ta twoja przyjaciółka?
- ona trzyma stronę Daniela i to jeszcze bardziej mnie denerwuje
- w takim razie pozostaje ci już tylko jedno wyjście- spojrzałam na niego pytająco a on uśmiechnął się cwaniacko- musisz jechać ze mną
- co?- powiedziałam zdziwiona- pojechałbyś tam ze mną?
- no a czemu nie? trochę sobie pozwiedzam i przypilnuje, żeby nic ci się nie stało. Wycieczka z tobą to sama przyjemność
- no nie wiem- powiedziałam niepewnie, nie wiedziałam czy dam radę z nim jechać, przecież wgl go nie znam to będzie mega szalone
- nie chcesz to nie naciskam
- hmm chyba chcę- spojrzał na mnie z tym swoim uśmieszkiem i podniósł się z trawy, podając mi rękę
- musimy jechać jak najszybciej, bo wole tam być jeszcze dzisiaj
- yy ale ja chyba muszę wziąć coś na przebranie
- spokojnie chodź- pociągnął mnie za sobą i już szliśmy w stronę jego auta. Krystian cały czas miał bardzo dobry humor zaczynało mnie to nawet martwić. Kiedy byliśmy już u mnie i wzięła wszystko co wydawało mi się potrzebne, zeszliśmy do jego auta i stanęliśmy koło niego
- komu w drogę temu czas- zaśmiał się chłopak a ja spojrzała na niego z lekkim przerażeniem
- zaczynam się ciebie bać, ty nie uciekłeś przypadkiem z psychiatryka?
- uciekłem właśnie z Krakowa i chcę odwiedzić znajomych dlatego się tak śpieszę- zaczęliśmy się śmiać i wsiedliśmy do auta.

sobota, 22 czerwca 2013

rozdział dziewiąty

Kiedy pożegnałam się z chłopakiem, został mi jedynie kawałek do domu. Już z podwórka widziałam, że w salonie świeci się światło. Miałam nadzieje, że uda mi się przemknąć na górę bez rozmowy z matką. Nie miałam ochoty z nią gadać. Powoli, najciszej jak tylko potrafiłam otworzyłam drzwi i ściągnęłam buty, ale pomimo tego kobieta w mgnieniu oko znalazła się w drzwiach od salonu
- gdzie ty byłaś?- powiedziała zdenerwowana
- przejść się- odpowiedziałam spokojnie, spojrzałam na nią. Była zdenerwowana i najwidoczniej taka odpowiedz jej nie wystarczała
- o tej porze? jest niebezpiecznie, mogło ci się coś stać, czy ty wgl to przemyślałaś?- zaczęła lamentować a mnie już to denerwowało
- ale nic mi się nie stało jak widzisz, tak przed każdym spacerem myślę pół godziny czy nic mi się nie stanie- powiedziałam ironicznie po czym dodałam- idę do siebie nie mam ochoty dłużej rozmawiać dobranoc- wbiegłam po schodach na górę, słyszałam że coś jeszcze mówi, ale to mnie nie obchodziło. Nie miałam ochoty jej dłużej słuchać. Byłam już wystarczająco zdenerwowana. Bałam się wejść na fejsa, więc nawet nie włączyłam laptopa. Zobaczyłam na telefon ale tam było jedynie kilka nieodebranych połączeń od mamy. Udałam się więc do łazienki i wzięłam długą kąpiel. Myślałam, że w ten sposób uda mi się chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim. Jednak ten sposób na nic się nie zdał. Cały czas po głowie chodziły mi różne myśli. Kiedy położyłam się do łóżka, wykończona całym dniem szybko usnęłam.
Kiedy się obudziłam miałam nadzieje, że to wszystko było tylko strasznym snem. Jednak sama w to nie wierzyłam. Powoli zaczęłam szykować się do szkoły. W międzyczasie dostałam wiadomość od Dagi, że ona dzisiaj nie da rady po mnie wpaść. Stojąc przed szafą postawiłam na czarne leginsy a do tego jeansową koszule. Zeszłam na dół i powoli jadłam śniadanie. Kiedy spojrzałam na zegarek było już bardzo późno. Zostało mi dwadzieścia minut do rozpoczęcia lekcji. Wbiegłam więc na górę i zrobiłam sobie wysokiego koka, do tego pomalowałam mocniej oczy, na policzki dałam trochę brązu i wyszłam szybko z domu. Idąc do szkoły zastanawiałam się jedynie czy zdążę na lekcje. Na szczęście udało mi się przyjść przed dzwonkiem. Udałam się więc pod klasę, w której miałam mieć fizykę. Nie miałam ochoty z nikim gadać, dlatego cieszyłam się, że nie widzę nigdzie ani Daniela ani tym bardziej Krystiana. Daga też nie była teraz osobą, którą bardzo chciałam zobaczyć. Lekcje strasznie mi się dłużyły. Zdawało się, jakby każda z nich trwała po kilka godzin. Myślałam, że w tej szkole siedzę wieczność a to był dopiero dzwonek na długą przerwę. Dopiero teraz Dadze udało się ze mną pogadać
- co się działo wczoraj, że tyle razy dzwoniłaś? Przepraszam, że nie odbierałam ale byłam z Miłoszem sama rozumiesz i wgl później było późno więc nie oddzwoniłam
- nic się nie stało, miałam mały problem, ale już wszystko ok- uśmiechnęłam się bo chciałam ją zbyć. To nie było miejsce na to, żebym jej wszystko opowiadała.
- ech no przepraszam jeszcze raz- dziewczyna cały czas błagalnie na mnie patrzyła
- nic się nie stało, a teraz wybacz ale idę do bufetu po wodę- mówiłam łagodnie, nie dając po sobie poznać, jak bardzo nie mam ochoty z nią gadać.
- no ok to widzimy się za chwilę przed szkołą tak?- kiwnęłam tylko głową i poszłam w stronę bufetu. Jak zwykle była straszna kolejka, zrezygnowana czekaniem, poszłam posiedzieć na murku. Niestety, gdy tam szłam zobaczyłam, że siedzi już tam Krystian. Kiedy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się lekko i poklepał miejsce obok, dając znać, żebym usiadła. Powoli podeszłam i usiadłam obok.
- lepiej już dzisiaj?- spytał troskliwie, ja tylko kiwnęłam głową nic nie mówiąc, spojrzał na mnie i delikatnie się uśmiechnął- wiesz ja bym cię wczoraj lepiej pocieszył od niego- mówił z wyższością a ja tylko lekko się zaśmiałam
- ty nawet teraz musisz pokazywać, że jesteś lepszy od niego?- spojrzał na mnie i przez chwilę nad czymś intensywnie myślał. Przyglądałam się jego twarzy, jego czoło lekko się zmarszczyło, a brwi zbliżyły się do siebie. Jego ciemne oczy teraz wydawały się dużo jaśniejsze a małe iskierki jakie w nich widziałam dodawały mu uroku. Z rozmyśleń wyrwał mnie jego głos
- wiesz w sumie właśnie stwierdziłaś, że jestem lepszy od niego. Ciesze się, że w końcu to potwierdziłaś- uśmiechnął się dumnie a ja tylko lekko zmieszana zaczęłam się tłumaczyć
- źle mnie zrozumiałeś
- nie nie nie ja wszystko dobrze zrozumiałem, jestem lepszy i tyle
- eghhh nie denerwuj mnie- powiedziałam wzdychając a on tylko się zaśmiał
- nawet jak się złościsz to wyglądasz słodko- poczułam, że lekko się rumienie, więc odwróciłam głowę- i strasznie lubię, kiedy tak delikatnie się rumienisz- szepnął mi do ucha, a ja poczułam, że teraz muszę być już cała czerwona
- jesteś okropny- powiedziałam załamana, a on tylko się zaśmiał.
- wiesz, gdybyś kiedyś chciała pogadać to masz- sięgnął do kieszeni i dał mi małą karteczkę, na której był napisany numer domyśliłam się, że to numer jego komórki- teraz muszę spadać, ale zawsze możesz na mnie liczyć- uśmiechnął się i zniknął zanim zdążyłam coś powiedzieć. Chciałam wyrzucić tą karteczkę, bo byłam pewna, że nigdy mi się nie przyda, jednak coś kazało mi ją schować do kieszeni i tak też zrobiłam. Dopiero po chwili poszłam przed szkołę, gdzie siedzieli już moi znajomi. Zauważyłam, że Daniel leży trochę na uboczu, domyśliłam się, że nie chciał obserwować obściskujących się przyjaciół. Ja też nie miałam na to ochoty, dlatego usiadłam obok Daniela. Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się
- hej- powiedział radośnie, widząc jego uśmiech, odwzajemniłam gest. Daniel podniósł się lekko na łokciach i spojrzał na mnie- dzisiaj już lepiej?
- trochę- powiedziałam smutno
- chodź tu do mnie- powiedział i przyciągnął mnie ręką tak, że wylądowałam na jego klatce piersiowej. Leżeliśmy w ciszy na trawie w słoneczny dzień. Jak dla mnie ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Było mi naprawdę przyjemnie, kiedy słyszałam lekko przyspieszone bicie jego serca, a jego dłoń delikatnie gładziła mój kark i plecy.
- wiesz- zaczęłam mówić cicho i powoli- przy tobie wszystkie problemy zdają się nie istnieć
- to dobrze- szepnął i pocałował mnie w głowę- nie chcę, żebyś czymkolwiek się martwiła śliczna- uśmiechnęłam się i mocniej w niego wtuliłam. Niestety tak piękne chwile musiał zepsuć dzwonek na lekcje.
- ja nigdzie nie idę- powiedziałam zamykając oczy, a Daniel tylko się zaśmiał
- mi się nie śpieszy, nauczyciele się przyzwyczaili do tego, że się spóźniam, ale ty?
- oj no nie mam siły iść- powiedziałam zrezygnowana
- coś na to zaradzimy- uśmiechnął się łobuzersko i wstał, biorąc mnie na ręce
- postaw mnie aa- zaczęłam na niego krzyczeć
- nie mogę bo moją księżniczkę nogi bolą, nie może się przemęczać, a musi trafić do klasy- pocałował mnie w czoło i zaczął iść w stronę mojej klasy. Załamana schowałam twarz w jego klatce piersiowej, nie chciałam widzieć tych wszystkich spojrzeń. Wiedziałam, że większość się na nas patrzy i coś między sobą gada. Miałam teraz jedynie ochotę zabić chłopaka za to, co mi robi. Kiedy mnie postawił, zaczęłam go bić
- jesteś okropny- mówiłam z powagą, a on rozbawiony złapał moje ręce i spojrzał mi w oczy
- dbam o ciebie, tylko tyle- uśmiechnął się i zbliżył twarz do mojej- wiesz chyba coś mi się należy no nie?- pokiwałam tylko przecząco głową, a on wykrzywił się lekko po czym cwaniacko uśmiechnął- oj mam sam sobie wziąć to czego chcę? Wiesz ja sam pewnie wezmę dużo więcej- mówił lekko przypierając mnie do ściany
- Daniel- szepnęłam lekko speszona
- oj no to jak?- powiedział pewny siebie, a ja czułam, że moje policzki powoli zaczynają mnie palić , westchnęłam ciężko i delikatnie musnęłam jego usta, czułam jak przechodzi mnie delikatny dreszcz. Chłopakowi odrazu pojawiły się iskierki w oczach a na ustach pojawił się nieziemski uśmiech- uwielbiam cię maleńka nawet nie wiesz jak bardzo- szepnął mi na ucho po czym odsunął się lekko. Gdyby nie ściana chyba bym się przewróciła. Strasznie dziwne na mnie działał. Nawet nie wiem kiedy przyszedł nauczyciel, ani kiedy Daniel się zmył. Dobrze, że Daga pociągnęła mnie do klasy, bo pewnie stałabym całą godzinę pod tą ścianą jak głupia i rozmyślała o dotyku jego ciepłych ust. To było jedynie muśnięcie, a co by się stało, gdybyśmy dłużej się całowali? Aż bałam się pomyśleć. Na lekcji poczułam wibracje telefonu, dyskretnie wyciągnęłam urządzenie i na ekranie zobaczyłam wiadomość od Daniela. Szybko ją odczytałam, ciekawa co mógł napisać
" ślicznie wyglądasz gdy tak stoisz zamyślona mam nadzieje, że dzisiaj też pozwolisz mi się odprowadzić, bo musisz dokończyć to co zaczęłaś, przez ciebie nie mogę się na niczym skupić "
uśmiechnęłam się do ekranu i schowałam telefon. Daga zaczęła się śmiać, więc kopnęłam ją pod stołem chyba ciut za mocno bo syknęła na całą klasę. Kiedy skończyłyśmy już wszystkie lekcje i wychodziłyśmy z klasy chłopacy czekali na nas rozmawiając o czymś intensywnie. Gdy nas zobaczyli uśmiechnęli się i podeszli bliżej. Chwilę porozmawialiśmy i Dagmara z Miłoszem zmyli się do niego. My też powoli poszliśmy w kierunku wyjścia ze szkoły. Na parkingu czekał już na nas samochód chłopaka, do którego się skierowaliśmy. Droga do mnie minęła nam naprawdę szybko. Kiedy odprowadził mnie pod same drzwi pocałował delikatnie w policzek.
- może wejdziesz?- powiedziałam nieśmiało, mając jednak nadzieję, że się zgodzi
- jesteś pewna, że tego chcesz?- zaśmiał się i łobuzersko uśmiechnął, kiwnęłam tylko głową i otworzyłam drzwi- no tobie nie potrafię odmawiać- uśmiechnęłam się słodko i zdjęłam buty, chłopak zrobił to samo i rozejrzał się po wnętrzu.
- ładnie tu macie- powiedział dalej rozglądając się po mieszkaniu
- błagam cię, tu jest okropnie- jęknęłam i poprowadziłam go do salonu
- oj marudzisz, jest bardzo ładne, tylko szkoda, że tak mało przytulnie- uśmiechnął się i usiadł na kanapie
- chcesz coś do picia?
- jak masz to sok pomarańczowy- uśmiechnął się a ja zniknęłam w kuchni, już po chwili wróciłam do pokoju z dwoma szklankami soku
- proszę- podałam mu jedną z nich i usiadłam obok, włączyłam TV i spojrzałam na niego, przez cały czas przyglądał mi się z uśmiechem
- ślicznie wyglądasz- powiedział i odstawił swoją szklankę na stolik, po czym delikatnie się przybliżył
- dziękuje- powiedziałam, a mój głos drżał znacznie bardziej niż bym tego chciała. Dłoń chłopaka delikatnie gładziła mój policzek, a jego usta powoli zbliżały się do moich. Moje serce zaczęło bić strasznie szybko, nie panowałam nad swoim oddechem. Jego delikatne usta przez chwilę zetknęły się z moimi, zamarłam. Odsunął się na chwilę i przyglądał mojej twarzy z uśmiechem. Po czym znów się zbliżył, a nasze usta zetknęły się na dłużej, w dużo intensywniejszym pocałunku. Wszystko zaczęło dziać się strasznie szybko. Nim się obejrzałam siedziałam już na jego kolanach, a moje ręce błądziły po jego torsie. Byłam jak w transie i nie potrafiłam przestać zachowywałam się jak obca sobie osoba. Ja taka nieśmiała myszka robię coś takiego...