W szpitalu spędziłam kilka dni. Lekarz nie pozwolił aby ktoś mnie niepokoił. Niestety Krystian odwiedzał mnie bardzo rzadko, a kiedy już był trochę dłużej, to zaraz musiał iść po dziwnych telefonach. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, gdy pytałam o to chłopaka, wymigiwał się od odpowiedzi. Całe szczęści, że miałam niezastąpioną Dagę, była u mnie codziennie. O wszystkim mnie informowała i dodawała otuchy. Przez cały ten tydzień mama była u mnie tylko parę razy, nie chciałam jej zbytnio widzieć. Okazało się też, że mój biologiczny ojciec został w mieście bo chciał mnie lepiej poznać.
Właśnie wróciłam do pustego domu, czyli do normalności. Matki jak zwykle nie ma, pewnie jest w pracy, nawet nie zainteresowała się jak wrócę do domu. Ale chyba bardziej zawiodłam się na Krystianie, który nawet po mnie nie przyjechał, nie wiem czego ja oczekiwałam. Przez to wszystko musiałam wracać z ojcem, ale może to i dobrze. Mężczyzna wniósł moją torbę do pokoju i nie dał mi nawet usiąść
- to co zabieram cię na jakiś dobry obiad, bo w tym szpitalu to pewnie nic nie jadłaś
- no zbyt dobrze to tam nie gotowali- powiedziałam lekko się uśmiechając
- a ty w dodatku jesteś niejadkiem- uśmiechnął się szeroko
- cały czas zapominam, że jestem twoją córką
- spokojnie wszystko nadrobimy- mężczyzna pogłaskał mnie po ramieniu- ale najpierw obiad- Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do jednej z lepszych restauracji w mieście. Po wybraniu i zamówieniu sobie dań zaczęliśmy rozmawiać.
- powiedz mi, bo jeszcze nie pytałem, dlaczego uciekłaś z domu?
- to mama ci nie powiedziała?
- nie, zadzwoniła do mnie bo myślała, że jesteś u mnie. Nawet nie wiesz jak się ucieszyłem, że znowu cię zobaczę.
- uciekłam bo ona znowu chce się przeprowadzić, a ja dopiero teraz znalazłam sobie przyjaciół, chłopaka, dopiero teraz się tu odnalazłam, nie chcę przechodzić przez to wszystko znowu.
- jak to dopiero teraz?- mężczyzna był bardzo zdziwiony- przecież kiedyś byłaś dusza towarzystwa
- mama opowiadała mi co innego, wszystkiego mi zabraniała. całkiem mnie zmieniła, a ja nic nie pamiętam
- cały czas nie wiem, jak mogła ma to zrobić
- ale jak jej się to udało? Nie szukałeś mnie? Nie próbowałeś odnaleźć?- mówiłam z żalem w głosie, odkąd dowiedziałam się, że mam ojca chciałam go o to zapytać.
- może opowiem ci całą historię od początku, bo pewnie Katarzyna nigdy tego nie zrobiła- powiedział smutny- rozwiodłem się z twoją matka gdy miałaś pięć lat. Katarzyna chciała robić karierę, często jeździła w podróże służbowe, więc ty zostałaś ze mną, oboje postanowiliśmy, że tak będzie lepiej. Oczywiście ona też miała prawa rodzicielskie, mogła się z tobą widywać i zabierać cię do siebie, wiedziałem, że potrzebujesz matki. I początkowo tak było, jednak w pewnym okresie Katarzyna przestała przyjeżdżać, poznała nowego mężczyznę i przestała zabierać cię do siebie, dzwoniła czasem i to wszystko- mężczyzna posmutniał- wychowywałem cię sam, łączyłem jakoś prace i obowiązki ojca, nie ukrywam, że było ciężko i czasem musiałaś zostawać z opiekunką. Jednak zawsze świetnie się dogadywaliśmy, byłaś moją księżniczką i zawsze przychodziłaś do mnie z problemami. Pamiętam jak musiałem ci wytłumaczyć czym jest miesiączkowanie- zaśmiał się, a ja lekko zarumieniłam- gdy stałaś się nastolatką zaczęły się małe problemy. Imprezowałaś, szalałaś i uwielbiałaś się bawić. Ale po wielu kłótniach dogadaliśmy się, może nie byłem najlepszym ojcem bo pozwoliłem ci chodzić na imprezy i wiedziałem, że czasem pijesz. Jednak kochałem cię jak nikt. Pół roku przed twoim wypadkiem Katarzyna zaczęła się tobą interesować. Jednak ty nie chciałaś mieć z nią nic wspólnego, nie mogłaś wybaczyć jej tego, że przez tyle lat nie interesowała się tobą. Ona oczywiście o wszystko obwiniała mnie. Chciała zrobić wszystko, żebyś zamieszkała z nią. Gdy byłem w delegacji, ty miałaś ten nieszczęsny wypadek samochodowy. Wtedy byłaś pod opieką mamy twojej przyjaciółki. Katarzyna dowiedziała się o wypadku, a że była twoją mamą, nikt nie widział nic dziwnego w tym, że to ona zabiera cię ze szpitala. Mamie twojej przyjaciółki powiedziała, że sama poinformuje mnie o wypadku, czego nigdy nie zrobiła. Zabrała cie gdzieś do prywatnej kliniki. Zmieniła nazwisko, wywiozła z miasta. Ja próbowałem wszystkiego, nawet prywatni detektywi nigdy nie mogli cię znaleźć. Nie mogłem się pogodzić z tym, że cię straciłem. Przez cały czas robiłem wszystko by cię odnaleźć, dlatego nawet nie wiesz ile szczęścia daje mi fakt, że po takim czasie cię widzę- mężczyzna miał w oczach łzy, a ja nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Przez pewien czas siedzieliśmy w ciszy, próbując jeść. Przez moje gardło nie chciało się nic przedostać. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, tak naprawdę go nie pamiętałam, ale czułam tą dziwną więź jaka nas łączyła.
- nie rozumiem, jak ona mogła nam to zrobić- powiedziałam cicho- przecież ona mnie porwała
- jest twoją matką, wiem że trudno w to wierzyć, ale chciała dla ciebie dobrze
- dobrze? zabierając mnie mojemu ojcu? odcinając od znajomych i nie pozwalając być sobą? Nie broń jej bo nie zasłużyła na to. Skrzywdziła zarówno mnie jak i ciebie- powiedziałam z łzami w oczach. Ojciec złapał moją dłoń i nic nie mówił. Gdy wracaliśmy do domu poprosiłam by dał mi swój numer, co zrobił natychmiastowo. Powiedział, że przez jakiś czas zostanie tutaj, później jednak musi wracać do siebie. Miał nadzieję, że będę go odwiedzać a może nawet przyjadę na wakacje, które się zbliżały. Kiedy weszłam do domu, mama siedziała w salonie, odrazu wyszła na korytarz
- porozmawiajmy
- nie chcę rozmawiać, chce być sama- powiedziałam, po czym poszłam na górę nawet na nią nie patrząc. Gdy byłam w pokoju, chciałam zadzwonić do Krystiana, jednak jego telefon był wyłączony. Posmutniałam i usiadłam do komputera. Popisałam trochę z Dagą obiecując, że następnego dnia w szkole wszystko jej opowiem. Przeglądając portal internetowy zobaczyłam zdjęcie dodane, przez jednego z kolegów Krystiana. to było jakieś zdjęcie z ogniska. Był tam też Krystian a obok niego ta sama dziewczyna, która była z nim na wyścigach. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
Zdecydowanie zawiodłam się na chłopaku. Tak bardzo potrzebowałam jego wsparcia, jednak on w tym czasie wolał bawić się ze znajomymi. Zresztą czego ja się spodziewałam, Daga mnie przed nim ostrzegała. Pokręciłam głową z politowaniem, nie wierząc w swoją naiwność. Przez resztę dnia siedziałam w domu, wieczór szybko mi minął. Wykąpałam się i położyłam spać.
Następnego dnia nie chciało mi się wstawać do szkoły. Zdecydowanie rozleniwiłam się przez ostatnie dni. Jednak wolałam iść do szkoły, niż cały dzień siedzieć w pustym domu. Wstałam więc z łóżka i poszłam do łazienki. Spoglądając przez okno i orientując się, że jest dość ciepło. Wyciągnęłam z szafy szorty, zwykłą biała koszulkę i kardigan. Umalowałam się jeszcze i zrobiłam luźnego koka. W kuchni zrobiłam sobie kanapkę i posiedziałam jeszcze chwilę. Po krótkim czasie wybrałam się w drogę do szkoły. Wiele osób siedziało przed budynkiem, oczywiście ze względu na pogodę. Ja jednak weszłam do środka. Szybko odnalazłam przyjaciółkę, była jednak w towarzystwie chłopaka i jego najlepszego przyjaciela. Nie miałam ochoty siedzieć z nimi, dlatego przywitałam się z nimi i poszłam pod klasę. Lekcje mijały mi dość szybko w między czasie opowiedziałam o wszystkim Dadze. Obgadałyśmy całą sprawę i co najważniejsze, przyjaciółka mnie wspierała. Przez cały dzień nie widziałam w szkole Krystiana, nawet nie miałam od niego żadnej wiadomości. Źle się z tym czułam, myślałam, że znaczę coś dla niego, jednak najwidoczniej się myliłam. Podczas długiej przerwy siedziałam z Dagą, Miłoszem i Danielem. Cieszyłam się, że o nic nie wypytują, nie wspominają o Krystianie, ani o niczym co mogło by sprawić mi przykrość. Po prostu zachowywali się naturalnie, a mnie traktowali całkiem normalnie. Czułam się naprawdę dobrze i niczym nie przejmowałam. Do momentu, aż zobaczyłam jak do szkoły, w towarzystwie swoich kumpli, wchodzi roześmiany Krystian. Odwróciłam głowę, udając, że go nie zauważyłam, miałam tyle szczęścia, że on w tym czasie mnie nie widział. Nie dałam po sobie poznać, że popsuł mi się humor. Po dzwonku nieśpiesznie poszłam do klasy. Zastanawiałam się, czy chłopak już mnie widział i czy ma wgl zamiar ze mną porozmawiać, chociaż w sumie nie miałam na to najmniejszej ochoty. Dlatego z ulgą przyjmowałam fakt, że nigdzie go jeszcze nie minęłam. Niestety pod koniec dnia, gdy wychodziłam ze szkoły, chłopak stał z kumplami i nie sposób było przejść niezauważoną, chociaż naprawdę starałam się.
- hej- chłopak podszedł mnie, zostawiając swoich kumpli, którzy i tak nas obserwowali
- hej- uśmiechnęłam się lekko
- coś dzisiaj nie mogliśmy się złapać w szkole- chłopak powiedział z tym swoim uśmiechem na ustach
- mhmm- mruknęłam tylko, nie chcąc palnąć nic głupiego, czego mogłabym pożałować. Zwłaszcza, że naprawdę byłam na niego zła
- ostatnio naprawdę mało czasu razem spędzamy, przepraszam za to, ale naprawdę byłem bardzo zajęty
- no no ogniska, znajomi, wyścigi, faktycznie ciężko znaleźć czas dla dziewczyny, której mówi się, że jest dla ciebie wszystkim- zdobyłam się na najbardziej sarkastyczny ton jaki mogłam w tej chwili z siebie wydusić i uśmiechnęłam się litościwie
- Pola to nie tak
- wiesz chętnie bym posłuchała twoich wzruszających historii, ale trochę się spieszę
- daj mi ci to wyjaśnić
- uwierz mi, że mam już dość kłamstw w swoim życiu, nie potrzebuje kolejnej osoby, która karmi mnie bajkami, wybacz- wyminęłam go i poszłam w stronę auta mojego ojca, chłopak patrzył za mną jednak nic już nie mówił. Tata w drodze do domu pytał o chłopaka z którym rozmawiałam, jednak zauważył, że nie chcę o tym gadać i dał sobie spokój. Gdy byliśmy na lodach wpadłam na pewien pomysł
- co byś powiedział na to, żebym spędziła u siebie parę dni?- mężczyzna był zaskoczony, jednak szybko uśmiechnął się
- naprawdę chciałabyś jechać ze mną na parę dni?
- chyba tak. Chciałabym zobaczyć jak było przed wypadkiem.
- no to oczywiście, że chętnie cię zabiorę ze sobą
- tylko, chciałabym jedynie zabrać ze sobą przyjaciółkę, jeśli się zgodzi, nie miałbyś nic przeciwko?
- no oczywiście, że nie. Dom jest duży, spokojnie pomieścimy się
- to świetnie, jeszcze dzisiaj ją o to poproszę
- trzeba tylko z twoją mamą porozmawiać, ale spokojnie załatwię to
- dziękuję- przytuliłam go i uśmiechnęłam się szczerze. Gdy byłam w domu, niespodziewanie do moich drzwi ktoś zapukał. Gdy je otworzyłam okazało się, że to Krystian
- wpuścisz mnie?
- to zależy po co przyszedłeś
- chcę porozmawiać- wpuściłam chłopaka do środka i usiedliśmy w salonie
- to o czym chcesz rozmawiać?
- Paulina naprawdę cię przepraszam. Wiem, że ostatnio miałem dla ciebie mało czasu, a ty mnie potrzebowałaś. Przepraszam, że nie mogłem być przy tobie.
- kolejny raz coś było ważniejsze niż ja
- to nie tak
- a jak?
- chciałbym ci wszystko wytłumaczyć
- to zrób to
- nie mogę- chłopak spuścił głowę
- skoro tak, to lepiej idź już
- Pola
- nie chcę już dłużej z tobą rozmawiać, póki nie będziesz ze mną szczery, nie mamy o czym rozmawiać- chłopak wyszedł wściekły z domu, ruszając z piskiem opon.
Przez cały czas zastanawiałam się o czym nie mógł mi powiedzieć, może byłam dla niego za ostra? Jednak naprawdę miałam już dość kłamstw.
Wieczorem zadzwoniłam do Dagi na szczęście dziewczyna zgodziła się ze mną pojechać na kilka dni do ojca. Ustaliłam z nią, że pojedziemy już następnego dnia.
niedziela, 29 czerwca 2014
środa, 19 lutego 2014
rozdział dwudziesty szósty
- Pola czekaj- słyszałam jego głos, ale nie miałam zamiaru się zatrzymywać. Stanęłam dopiero gdy mocno złapał mnie za przedramię i odwrócił w swoją stronę.
- puść mnie- powiedziałam patrząc na jego rękę, nie chciałam, żeby widział moje łzy, nie chciałam widzieć jego wzroku.
- porozmawiajmy, daj mi się wytłumaczyć
- teraz masz czas? nie chcesz czekać do jutra? teraz już nie mamy o czym rozmawiać
- przepraszam- chłopak delikatnie podniósł mój podbródek i spojrzał mi w oczy, szybko odwróciłam wzrok- nie płacz- chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił, nie miałam siły się wyrywać. Potrzebowałam czyjejś bliskości, pomimo że tak bardzo mnie zawiódł nie potrafiłam nic zrobić. Stałam tak, nawet się do niego nie przytuliłam, pozwoliłam jedynie by to on mnie przytulał.
- skąd ty się tu wgl wzięłaś? przecież nie możesz sama o tej porze chodzić po mieście a tym bardziej kręcić się tutaj, to jest niebezpieczne. A gdyby coś ci się stało? Przecież nigdy bym sobie tego nie wybaczył
- jakoś wcześniej miałeś gdzieś co się ze mną dzieje
- nie mów tak- chłopak odsunął mnie lekko od siebie i trzymając mnie za ramiona spojrzał mi w oczy- jesteś dla mnie najważniejsza
- najważniejsza?- zaśmiałam się lekko- twoja laleczka to stoi tam- pokazałam na dziewczynę, z którą wcześniej stał a która teraz nie spuszczała z nas oka- z nią się chyba dużo lepiej bawisz niż ze mną i wolisz z nią spędzać czas
- to nie tak- chłopak spoważniał- to jest koleżanka, jeździ ze mną to wszystko
- szkoda tylko, że kiedy ja cię potrzebuje, ty wolisz siedzieć z nią
- przepraszam za dzisiaj, ale byłem przed wyścigiem i nie mogłem się zmyć coś poważnego się stało?
- teraz to już nieważne- powiedziałam i odwróciłam się by iść, chłopak jednak zagrodził mi drogę
- nie puszczę cię samej
- daj mi spokój i idź się zabawiać z koleżaneczką
- kochanie przestań- chłopak uśmiechnął się słodko
- odsuń się- mówiłam poważnie
- bo pomyślę, że jesteś zazdrosna- jego łobuzerski uśmiech powodował, że jak zwykle nie mogłam się na niego gniewać
- ty na moim miejscy może byś się cieszył?- spojrzałam na niego wkurzona
- ja to co innego- chłopak złapał moją dłoń- ale ty masz dobre serduszko- nachylił się i delikatnie musnął moje usta- i mam nadzieje że mi wybaczysz
- to jest nie fair- powiedziałam nie mogąc już dłużej się na niego gniewać. Uśmiechnęłam się delikatnie. Chłopak spojrzał mi w oczy i objął mnie mocno w pasie
- kocham cię, kompletnie zawróciłaś mi w głowie- poczułam jak zaczynam się rumienić, a chłopak triumfalnie się uśmiechnął- uwielbiam to- szepnął i namiętnie mnie pocałował.
- jesteś okropny- szepnęłam, gdy odsunął się delikatnie.
- kochanie jest późno, ty nie musisz wracać do domu?- chłopak z zatroskaną miną spojrzał na mnie
- nie chcę tam wracać- powiedziałam cicho, czując, że zaraz znów się rozkleję
- co się stało?- Krystian próbował wyczytać coś z mojego wyrazy twarzy, a ja nie mogłam odezwać się nawet słowem. Czułam jak wielka gula zatyka mi gardło i nie pozwala wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Blondyn objął mnie ramieniem i nie chciał na mnie naciskać- chodź do auta, pojedziemy do mnie- wtuliłam się w niego mocniej i już po chwili siedziałam w jego BMW. Chłopak pożegnał się jeszcze ze znajomymi i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Przez długi czas nic nie mówiłam, a on zatroskany spoglądał na mnie. Gdy byliśmy już pod jego domem, niepewnie wysiadłam z auta
- chodź- Krystian złapał mnie za rękę i wprowadził do domu
- dziękuje- wyszeptałam, a on uśmiechnął się słodko. W domu chłopaka panował mrok, starałam się iść bardzo cicho, w przeciwieństwie do chłopaka. Bez krępacji szedł na górę, nie myśląc o tym czy kogoś obudzi. Gdy znaleźliśmy się już u niego, zapalił światło i spojrzał na mnie
- przepraszam za bałagan, ale jestem facetem- gdy spojrzałam na jego pokój uśmiechnęłam się pod nosem. Faktycznie, panował tam mały nieład, ale nie było tak źle
- wybaczam- powiedziałam rozglądając się po pokoju
- zmęczona?
- trochę- stwierdziłam, a gdy dostrzegłam zegarek ze zdumieniem zobaczyłam na nim godzinę pierwszą w nocy
- to co idziemy spać?- chłopak podszedł do szafy i podał mi swoją koszulkę, po czym zaprowadził mnie do łazienki. Gdy zostałam sama, z przerażeniem spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Podpuchnięte i czerwone od płaczu oczy, rozmazany tusz i rozczochrane włosy. Przemyłam twarz zimną wodą, mało to dało. Wzięłam więc szybki prysznic i ubrałam się w koszulkę, którą dał mi Krystian. Zmyłam makijaż i związałam włosy w kucyka, po czym wróciłam do pokoju chłopaka. Siedział właśnie przy biurku i pisał coś na komputerze. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się łobuzersko i przyciągnął do siebie, przez co wylądowałam na jego kolanach
- jesteś strasznie pociągająca- mówił całując delikatnie moją szyje
- Krystian nie mieliśmy iść spać?- powiedziałam lekko speszona
- oj no dobrze księżniczko- dał mi buziaka w czoło i wstał biorąc mnie na ręce, by położyć do łóżka- zaraz wracam idę się umyć- powiedział i pocałował moje usta. Gdy chłopak zniknął za drzwiami, wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon. Patrzyłam na urządzenie, nie mając odwagi go włączyć, w końcu odłożyłam na szafkę obok łóżka i położyłam się spać. W głowie ciągle miałam scenariusze następnego dnia, bałam się tego co zrobi matka.
Z rozmyśleń wyrwał mnie chłopak, który właśnie wszedł do pokoju. Zgasił światło i po cichu wszedł do łóżka, pocałował delikatnie moje czoło i położył się obok mnie, przytulając od tyłu. W ramionach chłopaka czułam się bezpieczna, jego zapach powodował, że kompletnie traciłam głowę. Zasnęłam z uśmiechem na ustach nie targana żadnymi rozterkami. Przebudziłam się w środku nocy i pomimo usilnych prób nie mogłam zasnąć. Powoli wstałam z łóżka, nie budząc chłopaka i podeszłam do drzwi balkonowych. Wyszłam na zewnątrz, a moje ciało otuliło chłodne powietrze, pomimo gęsiej skórki nie chciałam wracać do pomieszczenia. Oparłam się o barierkę i obserwowałam czyste i pełne gwiazd niebo. Wyglądało cudownie, przy tym widoku wszystkie problemy zdawały się nie istnieć. Czułam jak robi mi się coraz chłodniej, aż przechodziły mnie zimne dreszcze
- chcesz się przeziębić?- za sobą usłyszałam zmartwiony głos chłopaka, którzy przytulił mnie mocno do siebie
- nie mogłam spać
- chodź do środka, bo cała się trzęsiesz- chłopak pocałował mój policzek i wróciliśmy do pokoju- chcesz pogadać?- spytał zatroskany a zarazem zmęczony
- ale o czym?- chłopak wyrwał mnie z rozmyśleń i nie do końca wiedziałam o co chodzi
- hmmm może o tym dlaczego nie chciałaś wracać do domu? Albo czemu nie możesz spać w nocy?- chłopak wzruszył ramionami, a ja usiadłam na łóżku
- nie ma o czym rozmawiać- dopiero gdy to wypowiedziałam, zdałam sobie sprawę jak bardzo drżał mi głos. Jego pytania spowodowały, że znów wróciłam do sytuacji z domu. Problemy zaczęły wracać, a co gorsze, uświadamiałam sobie, że ucieczka przed nimi nie ma sensu.
- kochanie przecież widzę, że coś jest nie tak- chłopak delikatnie gładził dłonią moje plecy i uważnie przypatrywał się mojej twarzy
- moja matka chce się przeprowadzić...- powiedziałam cicho a w oczach znów pojawiły się łzy. Moje słowa kompletnie zaskoczyły chłopaka
- jak to? gdzie? wgl dlaczego?- nie miałam siły nic mówić, wzruszyłam jedynie ramionami, a on mocno mnie do siebie przytulił. Łzy same płynęły a ja nie chciałam ich powstrzymywać. Nawet nie wiedziałam, gdzie tym razem matka chce mnie wywieźć. Nie znałam jej nowego partnera a miałam z nim zamieszkać? Przecież to jakaś paranoja. Nie mogłam zrozumieć czemu ta kobieta jest taką egoistką, czemu nie pomyśli chodź raz o tym co ja czuje, jak ja sobie z tym radzę. Ciągle liczy się tylko ona i jej fanaberie a ja? Gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Już dawno skończyły mi się łzy i siedziałam jedynie wtulona w chłopaka, nie chcąc dłużej o tym gadać. On cały czas starał się mnie pocieszyć i uspokoić. Dopiero po dłuższym czasie, zdołałam odsunąć się od niego
- kochanie- szepnął chłopak- spokojnie, trzeba wszystko wyjaśnić, może twoja matka wszystko przemyśli
- nie rozmawiajmy już o tym- ledwo wyszeptałam, przez rosnącą w moim gardle gule.
- dobrze- chłopak powiedział łagodnym głosem i wciąż gładził moje plecy. Długo leżeliśmy, zanim zdołałam zasnąć.
Gdy obudziłam się rano, zobaczyłam nad sobą rozbawioną i zaciekawioną twarz małego chłopca. Bacznie mi się przyglądał, a gdy zobaczył, że się obudziłam wystraszył się i aż upadł na leżącego obok Krystiana. Chłopak poderwał się przestraszony
- co się dzieje?- podniósł się do pozycji półsiedzącej i przestraszony spojrzał na chłopca, jego wyraz twarzy od razu się zmienił- to ty łobuzie-powiedział rozbawiony, a maluch uśmiechnął się niewinnie- przestawiłeś się Poli?- chłopczyk zawstydzony pokręcił głową i zaczął chować rączki za siebie
- jak masz na imię?- uśmiechnęłam się do chłopca i delikatnie pogładziłam jego ramie
- Ignaś- maluch wesoło się uśmiechnął i zeskoczył z łóżka, wybiegając z pokoju.
- nie dał ci pospać?
- i tak chyba za długo spaliśmy- powiedziałam spoglądając na zegarek
- trzeba spać tyle, żeby się wyspać- chłopak pokazał rządek swoich śnieżnobiałych zębów i znów runął na poduszkę
- ja jednak muszę stawić czoła temu dniu- powiedziałam tracąc dobry humor, chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno objął ramieniem
- spokojnie, będę cały czas z tobą
- dziękuje- powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
Gdy wstaliśmy i zjedliśmy śniadanie była już jedenasta. Już dawno powinnam być w szkole, ale nie miałam po co tam iść. Wiedziałam, że matka pewnie odchodzi od zmysłów i zastanawia się gdzie jestem, jednak nie mogłam do niej zadzwonić, za bardzo się bałam. Dopiero około 16 wraz z chłopakiem pojechaliśmy do mojego domu. Gdy weszliśmy do środka w salonie siedziała mama z dwójką mężczyzn.
- gdzie ty byłaś? wiesz jak się martwiłam?- kobieta podbiegła do mnie i zaczęła przytulać do siebie. Przez cały czas trzymałam rękę Krystiana. Wzrok kobiety przeniósł się na niego- a ty kim jesteś? i co robisz z moją córką? jak mogłeś być tak nieodpowiedzialny i nie odprowadzić jej do domu?
- daj mu spokój, gdyby nie on spałabym na dworze- powiedziałam bez emocji, kobieta tylko westchnęła teatralnie
- teraz możesz już iść- wskazała Krystianowi drzwi- musimy załatwić nasze sprawy rodzinne
- on nigdzie nie idzie- mocniej złapałam dłoń chłopaka- chyba że ze mną
- jak śmiesz się tak odzywać do matki- kobieta powoli popadała w furię
- daj im spokój Katarzyno, gdyby nie twoje intrygi do niczego by nie doszło- odezwał się jeden z mężczyzn, był wysoki a jego niebieskie oczy wpatrywały się we mnie z miłością, dłonią przeczesał swoje włosy tak podobne kolorem do moich i chciał podejść, jednak coś go powstrzymało- Paulina, ale ty wyrosłaś i tak się zmieniłaś- mężczyzna obserwował mnie i nie odrywał ode mnie wzroku
- przepraszam, ale nie mam pojęcia kim pan jest- powiedziałam lekko zmieszana- wzrok mężczyzny przeniósł się na kobietę a w jego oczach widziałam wściekłość
- czy ty jej nic o mnie nie powiedziałaś?- swoje słowa cedził przez zęby jak zaraz miał wybuchnąć i za wszelką cenę chciał zachować zimną krew- kobieta spuściła wzrok i nic nie mówiła- do jasnej cholery jestem jej ojcem a ty nic jej o mnie nie powiedziałaś i ukrywałaś ją przede mną- w tym momencie wszystko zaczęło przede mną wirować, nogi wydawały się jak z waty. Oparłam się na ramieniu Krystiana czując że zaraz upadnę. Przed oczami zrobiło mi się ciemno i ocknęłam się dopiero w szpitalu.
__________________________________
Bardzo mi przykro, że przez tyle czasu nie pisałam, jednak klasa maturalna daje w kość. Mało czasu, dużo nauki, znajomi i chłopak a tylko 24 godziny dziennie. Przykro mi, że to blog na tym ucierpiał. Pomimo wielu prób dokończenia tego rozdziału dopiero teraz mi się to udało. Przepraszam raz jeszcze i mam nadzieje że ktoś tu jeszcze zagląda :)
Dziękuję za wszystkie komentarze :)
- puść mnie- powiedziałam patrząc na jego rękę, nie chciałam, żeby widział moje łzy, nie chciałam widzieć jego wzroku.
- porozmawiajmy, daj mi się wytłumaczyć
- teraz masz czas? nie chcesz czekać do jutra? teraz już nie mamy o czym rozmawiać
- przepraszam- chłopak delikatnie podniósł mój podbródek i spojrzał mi w oczy, szybko odwróciłam wzrok- nie płacz- chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił, nie miałam siły się wyrywać. Potrzebowałam czyjejś bliskości, pomimo że tak bardzo mnie zawiódł nie potrafiłam nic zrobić. Stałam tak, nawet się do niego nie przytuliłam, pozwoliłam jedynie by to on mnie przytulał.
- skąd ty się tu wgl wzięłaś? przecież nie możesz sama o tej porze chodzić po mieście a tym bardziej kręcić się tutaj, to jest niebezpieczne. A gdyby coś ci się stało? Przecież nigdy bym sobie tego nie wybaczył
- jakoś wcześniej miałeś gdzieś co się ze mną dzieje
- nie mów tak- chłopak odsunął mnie lekko od siebie i trzymając mnie za ramiona spojrzał mi w oczy- jesteś dla mnie najważniejsza
- najważniejsza?- zaśmiałam się lekko- twoja laleczka to stoi tam- pokazałam na dziewczynę, z którą wcześniej stał a która teraz nie spuszczała z nas oka- z nią się chyba dużo lepiej bawisz niż ze mną i wolisz z nią spędzać czas
- to nie tak- chłopak spoważniał- to jest koleżanka, jeździ ze mną to wszystko
- szkoda tylko, że kiedy ja cię potrzebuje, ty wolisz siedzieć z nią
- przepraszam za dzisiaj, ale byłem przed wyścigiem i nie mogłem się zmyć coś poważnego się stało?
- teraz to już nieważne- powiedziałam i odwróciłam się by iść, chłopak jednak zagrodził mi drogę
- nie puszczę cię samej
- daj mi spokój i idź się zabawiać z koleżaneczką
- kochanie przestań- chłopak uśmiechnął się słodko
- odsuń się- mówiłam poważnie
- bo pomyślę, że jesteś zazdrosna- jego łobuzerski uśmiech powodował, że jak zwykle nie mogłam się na niego gniewać
- ty na moim miejscy może byś się cieszył?- spojrzałam na niego wkurzona
- ja to co innego- chłopak złapał moją dłoń- ale ty masz dobre serduszko- nachylił się i delikatnie musnął moje usta- i mam nadzieje że mi wybaczysz
- to jest nie fair- powiedziałam nie mogąc już dłużej się na niego gniewać. Uśmiechnęłam się delikatnie. Chłopak spojrzał mi w oczy i objął mnie mocno w pasie
- kocham cię, kompletnie zawróciłaś mi w głowie- poczułam jak zaczynam się rumienić, a chłopak triumfalnie się uśmiechnął- uwielbiam to- szepnął i namiętnie mnie pocałował.
- jesteś okropny- szepnęłam, gdy odsunął się delikatnie.
- kochanie jest późno, ty nie musisz wracać do domu?- chłopak z zatroskaną miną spojrzał na mnie
- nie chcę tam wracać- powiedziałam cicho, czując, że zaraz znów się rozkleję
- co się stało?- Krystian próbował wyczytać coś z mojego wyrazy twarzy, a ja nie mogłam odezwać się nawet słowem. Czułam jak wielka gula zatyka mi gardło i nie pozwala wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Blondyn objął mnie ramieniem i nie chciał na mnie naciskać- chodź do auta, pojedziemy do mnie- wtuliłam się w niego mocniej i już po chwili siedziałam w jego BMW. Chłopak pożegnał się jeszcze ze znajomymi i ruszyliśmy w kierunku jego domu. Przez długi czas nic nie mówiłam, a on zatroskany spoglądał na mnie. Gdy byliśmy już pod jego domem, niepewnie wysiadłam z auta
- chodź- Krystian złapał mnie za rękę i wprowadził do domu
- dziękuje- wyszeptałam, a on uśmiechnął się słodko. W domu chłopaka panował mrok, starałam się iść bardzo cicho, w przeciwieństwie do chłopaka. Bez krępacji szedł na górę, nie myśląc o tym czy kogoś obudzi. Gdy znaleźliśmy się już u niego, zapalił światło i spojrzał na mnie
- przepraszam za bałagan, ale jestem facetem- gdy spojrzałam na jego pokój uśmiechnęłam się pod nosem. Faktycznie, panował tam mały nieład, ale nie było tak źle
- wybaczam- powiedziałam rozglądając się po pokoju
- zmęczona?
- trochę- stwierdziłam, a gdy dostrzegłam zegarek ze zdumieniem zobaczyłam na nim godzinę pierwszą w nocy
- to co idziemy spać?- chłopak podszedł do szafy i podał mi swoją koszulkę, po czym zaprowadził mnie do łazienki. Gdy zostałam sama, z przerażeniem spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Podpuchnięte i czerwone od płaczu oczy, rozmazany tusz i rozczochrane włosy. Przemyłam twarz zimną wodą, mało to dało. Wzięłam więc szybki prysznic i ubrałam się w koszulkę, którą dał mi Krystian. Zmyłam makijaż i związałam włosy w kucyka, po czym wróciłam do pokoju chłopaka. Siedział właśnie przy biurku i pisał coś na komputerze. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się łobuzersko i przyciągnął do siebie, przez co wylądowałam na jego kolanach
- jesteś strasznie pociągająca- mówił całując delikatnie moją szyje
- Krystian nie mieliśmy iść spać?- powiedziałam lekko speszona
- oj no dobrze księżniczko- dał mi buziaka w czoło i wstał biorąc mnie na ręce, by położyć do łóżka- zaraz wracam idę się umyć- powiedział i pocałował moje usta. Gdy chłopak zniknął za drzwiami, wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon. Patrzyłam na urządzenie, nie mając odwagi go włączyć, w końcu odłożyłam na szafkę obok łóżka i położyłam się spać. W głowie ciągle miałam scenariusze następnego dnia, bałam się tego co zrobi matka.
Z rozmyśleń wyrwał mnie chłopak, który właśnie wszedł do pokoju. Zgasił światło i po cichu wszedł do łóżka, pocałował delikatnie moje czoło i położył się obok mnie, przytulając od tyłu. W ramionach chłopaka czułam się bezpieczna, jego zapach powodował, że kompletnie traciłam głowę. Zasnęłam z uśmiechem na ustach nie targana żadnymi rozterkami. Przebudziłam się w środku nocy i pomimo usilnych prób nie mogłam zasnąć. Powoli wstałam z łóżka, nie budząc chłopaka i podeszłam do drzwi balkonowych. Wyszłam na zewnątrz, a moje ciało otuliło chłodne powietrze, pomimo gęsiej skórki nie chciałam wracać do pomieszczenia. Oparłam się o barierkę i obserwowałam czyste i pełne gwiazd niebo. Wyglądało cudownie, przy tym widoku wszystkie problemy zdawały się nie istnieć. Czułam jak robi mi się coraz chłodniej, aż przechodziły mnie zimne dreszcze
- chcesz się przeziębić?- za sobą usłyszałam zmartwiony głos chłopaka, którzy przytulił mnie mocno do siebie
- nie mogłam spać
- chodź do środka, bo cała się trzęsiesz- chłopak pocałował mój policzek i wróciliśmy do pokoju- chcesz pogadać?- spytał zatroskany a zarazem zmęczony
- ale o czym?- chłopak wyrwał mnie z rozmyśleń i nie do końca wiedziałam o co chodzi
- hmmm może o tym dlaczego nie chciałaś wracać do domu? Albo czemu nie możesz spać w nocy?- chłopak wzruszył ramionami, a ja usiadłam na łóżku
- nie ma o czym rozmawiać- dopiero gdy to wypowiedziałam, zdałam sobie sprawę jak bardzo drżał mi głos. Jego pytania spowodowały, że znów wróciłam do sytuacji z domu. Problemy zaczęły wracać, a co gorsze, uświadamiałam sobie, że ucieczka przed nimi nie ma sensu.
- kochanie przecież widzę, że coś jest nie tak- chłopak delikatnie gładził dłonią moje plecy i uważnie przypatrywał się mojej twarzy
- moja matka chce się przeprowadzić...- powiedziałam cicho a w oczach znów pojawiły się łzy. Moje słowa kompletnie zaskoczyły chłopaka
- jak to? gdzie? wgl dlaczego?- nie miałam siły nic mówić, wzruszyłam jedynie ramionami, a on mocno mnie do siebie przytulił. Łzy same płynęły a ja nie chciałam ich powstrzymywać. Nawet nie wiedziałam, gdzie tym razem matka chce mnie wywieźć. Nie znałam jej nowego partnera a miałam z nim zamieszkać? Przecież to jakaś paranoja. Nie mogłam zrozumieć czemu ta kobieta jest taką egoistką, czemu nie pomyśli chodź raz o tym co ja czuje, jak ja sobie z tym radzę. Ciągle liczy się tylko ona i jej fanaberie a ja? Gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Już dawno skończyły mi się łzy i siedziałam jedynie wtulona w chłopaka, nie chcąc dłużej o tym gadać. On cały czas starał się mnie pocieszyć i uspokoić. Dopiero po dłuższym czasie, zdołałam odsunąć się od niego
- kochanie- szepnął chłopak- spokojnie, trzeba wszystko wyjaśnić, może twoja matka wszystko przemyśli
- nie rozmawiajmy już o tym- ledwo wyszeptałam, przez rosnącą w moim gardle gule.
- dobrze- chłopak powiedział łagodnym głosem i wciąż gładził moje plecy. Długo leżeliśmy, zanim zdołałam zasnąć.
Gdy obudziłam się rano, zobaczyłam nad sobą rozbawioną i zaciekawioną twarz małego chłopca. Bacznie mi się przyglądał, a gdy zobaczył, że się obudziłam wystraszył się i aż upadł na leżącego obok Krystiana. Chłopak poderwał się przestraszony
- co się dzieje?- podniósł się do pozycji półsiedzącej i przestraszony spojrzał na chłopca, jego wyraz twarzy od razu się zmienił- to ty łobuzie-powiedział rozbawiony, a maluch uśmiechnął się niewinnie- przestawiłeś się Poli?- chłopczyk zawstydzony pokręcił głową i zaczął chować rączki za siebie
- jak masz na imię?- uśmiechnęłam się do chłopca i delikatnie pogładziłam jego ramie
- Ignaś- maluch wesoło się uśmiechnął i zeskoczył z łóżka, wybiegając z pokoju.
- nie dał ci pospać?
- i tak chyba za długo spaliśmy- powiedziałam spoglądając na zegarek
- trzeba spać tyle, żeby się wyspać- chłopak pokazał rządek swoich śnieżnobiałych zębów i znów runął na poduszkę
- ja jednak muszę stawić czoła temu dniu- powiedziałam tracąc dobry humor, chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno objął ramieniem
- spokojnie, będę cały czas z tobą
- dziękuje- powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
Gdy wstaliśmy i zjedliśmy śniadanie była już jedenasta. Już dawno powinnam być w szkole, ale nie miałam po co tam iść. Wiedziałam, że matka pewnie odchodzi od zmysłów i zastanawia się gdzie jestem, jednak nie mogłam do niej zadzwonić, za bardzo się bałam. Dopiero około 16 wraz z chłopakiem pojechaliśmy do mojego domu. Gdy weszliśmy do środka w salonie siedziała mama z dwójką mężczyzn.
- gdzie ty byłaś? wiesz jak się martwiłam?- kobieta podbiegła do mnie i zaczęła przytulać do siebie. Przez cały czas trzymałam rękę Krystiana. Wzrok kobiety przeniósł się na niego- a ty kim jesteś? i co robisz z moją córką? jak mogłeś być tak nieodpowiedzialny i nie odprowadzić jej do domu?
- daj mu spokój, gdyby nie on spałabym na dworze- powiedziałam bez emocji, kobieta tylko westchnęła teatralnie
- teraz możesz już iść- wskazała Krystianowi drzwi- musimy załatwić nasze sprawy rodzinne
- on nigdzie nie idzie- mocniej złapałam dłoń chłopaka- chyba że ze mną
- jak śmiesz się tak odzywać do matki- kobieta powoli popadała w furię
- daj im spokój Katarzyno, gdyby nie twoje intrygi do niczego by nie doszło- odezwał się jeden z mężczyzn, był wysoki a jego niebieskie oczy wpatrywały się we mnie z miłością, dłonią przeczesał swoje włosy tak podobne kolorem do moich i chciał podejść, jednak coś go powstrzymało- Paulina, ale ty wyrosłaś i tak się zmieniłaś- mężczyzna obserwował mnie i nie odrywał ode mnie wzroku
- przepraszam, ale nie mam pojęcia kim pan jest- powiedziałam lekko zmieszana- wzrok mężczyzny przeniósł się na kobietę a w jego oczach widziałam wściekłość
- czy ty jej nic o mnie nie powiedziałaś?- swoje słowa cedził przez zęby jak zaraz miał wybuchnąć i za wszelką cenę chciał zachować zimną krew- kobieta spuściła wzrok i nic nie mówiła- do jasnej cholery jestem jej ojcem a ty nic jej o mnie nie powiedziałaś i ukrywałaś ją przede mną- w tym momencie wszystko zaczęło przede mną wirować, nogi wydawały się jak z waty. Oparłam się na ramieniu Krystiana czując że zaraz upadnę. Przed oczami zrobiło mi się ciemno i ocknęłam się dopiero w szpitalu.
__________________________________
Bardzo mi przykro, że przez tyle czasu nie pisałam, jednak klasa maturalna daje w kość. Mało czasu, dużo nauki, znajomi i chłopak a tylko 24 godziny dziennie. Przykro mi, że to blog na tym ucierpiał. Pomimo wielu prób dokończenia tego rozdziału dopiero teraz mi się to udało. Przepraszam raz jeszcze i mam nadzieje że ktoś tu jeszcze zagląda :)
Dziękuję za wszystkie komentarze :)
poniedziałek, 30 września 2013
rozdział dwudziesty piąty
W drzwiach stał Daniel, kompletnie mnie zatkało
- hej- powiedziałam zaskoczona
- hej- chłopak uśmiechnął się lekko- mogę wejść?
- pewnie- dopiero teraz się ocknęłam i wpuściłam chłopaka do środka- zaskoczyłeś mnie tą wizytą- powiedziałam idąc do salonu
- przyszedłem bo chciałem porozmawiać
- coś się stało?
- nie, nic takiego, po prostu nasz kontakt się urwał, a nie chciałbym tego
- fakt, urwał się
- chciałbym to naprawić- chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem- wiem, że jesteś z Krystianem, ale pomimo tego, chyba możemy być znajomymi
- chciałabym, żebyśmy byli normalnymi znajomymi, ale wolałabym uniknąć sytuacji, kiedy muszę stać po którejś ze stron
- spokojnie, z mojej strony obiecuję, że nie dam mu się sprowokować i nie próbował zniszczyć was związku
- to co znajomi?- podałam chłopakowi rękę, a on ją uścisnął
- znajomi, teraz wybacz ale pójdę już, widzimy się jutro- pożegnałam chłopaka i zrobiłam sobie kolację. Gdy konsumowałam posiłek, do domu wróciła mama, przywitała się ze mną i usiadłam przy stole.
- kochanie musimy porozmawiać
- a o czym?- powiedziałam zaskoczona i lekko poddenerwowana
- wiem, że masz tu szkołę znajomych i przyjaciół a teraz chyba nawet chłopca z którym chcesz być
- no ale co to ma do rzeczy?
- w ostatnim czasie poznałam kogoś i bardzo się do siebie zbliżyliśmy
- ooo to super- uśmiechnęłam się radośnie, jednak uśmiech szybko znikł z mojej twarzy, gdy usłyszałam dalsze słowa kobiety
- dlatego mam nadzieje, że mnie zrozumiesz, musimy się przeprowadzić- zupełnie mnie zatkało
- jak to przeprowadzić? Ja nie chcę się przeprowadzać, nie teraz, nie po tym wszystkim
- kochanie wiem, że jest to dla ciebie trudne
- trudne? Twoim zdaniem to jest tylko trudne? Ja tu mam wszystko i nie chcę tego zostawiać. Nie chcę znów zaczynać wszystkiego od nowa bo ty kogoś poznałaś- mówiłam coraz głośniej i z coraz większym rozżaleniem- chcę tu zostać- czułam jak do oczu napływają mi łzy
- mogłabyś pomyśleć też o mnie, nie tylko ty się liczysz- kobieta zaczęła podnosić głos i wstała z miejsca, dłużej nie mogłam siedzieć i też wstałam
- a ty o mnie myślałaś, gdy wywoziłaś mnie od ojca i przez cały czas oszukiwałaś mnie, że mam tylko ciebie? Gdy kłamałaś, że przed wypadkiem nie miałam znajomych? Kiedy totalnie podporządkowałaś mnie swoim rozkazom? Nigdy nie pytałaś co ja czuje- po policzkach spływały mi łzy, a w gardle rosła wielka gula, przez którą nie mogłam już dalej mówić. Nie chciałam dłużej patrzeć na matkę, ubrałam buty i szybko wybiegłam z domu. Długi biegłam przed siebie, chciałam jak najszybciej oddalić się od tego wszystkiego, uciec od problemów. Chciałam mieć przy sobie osobę, na którą mogłabym liczyć. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Krystiana, długo czekałam aż odbierze
- tak?- usłyszałam rozbawiony głos chłopaka
- gdzie jesteś?- mówiłam wolno próbując ukryć fakt, że przed chwilą płakałam
- yyyy ze znajomymi siedzę- chłopak lekko się zmieszał
- możemy się spotkać?- mówiłam i czułam, jak drży mi głos
- a coś się stało? Wiesz nie za bardzo mogę teraz przyjechać
- potrzebuje z kimś pogadać- powiedziałam cicho
- porozmawiamy w szkole dobrze?- słysząc te słowa nie chciałam dłużej z nim rozmawiać, rozłączyłam się.
Zawiodłam się na nim i to bardzo, potrzebowałam go teraz jak nigdy, a on nie mógł się ze mną spotkać bo siedział z kolegami? Czy on coś przede mną ukrywa? Siedziałam na ławce w parku i nie miałam pojęcia co zrobić. Robiło się już późno a ja nie chciałam wracać do domu, nie mogłam tam wrócić, nie wytrzymałabym widząc matkę. Siedziałam myśląc gdzie mogłabym pójść, aż usłyszałam dzwięk telefon, to Daga dzwoniła, odebrałam niepewnie
- hej gdzie ty jesteś? Twoja matka przed chwilą była u nas i mówiła, że strasznie się martwi
- nieważne, nie mogę iść do domu, nie teraz, ona chce się przeprowadzić
- jak to?
- poznała kogoś i mówi, że powinnam ją zrozumieć
- ale żeby od razu przeprowadzać? przecież ty tutaj masz wszystko
- jej to nie obchodzi- mówiłam zdenerwowana- co gorsza poniosło mnie i powiedziałam jej o ojcu
- i co?
- nie wiem bo wybiegłam z domu
- o kurde no to grubo, ale powiem ci, że wyglądała na zmartwioną
- może myśli, że mam jakiś kontakt z ojcem i boi się
- a co zamierzasz teraz?
- nie wiem, muszę gdzieś się przespać
- może u mnie?
- ona będzie mnie tam szukała, a nie chcę jej spotkać
- fakt, moja matka pewnie by jej powiedziała, że jesteś u nas, to może Krystian?
- dzwoniłam do niego, ale jest zajęty znajomymi
- na wyścigach jest?
- na jakich wyścigach?- nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam
- to ty nic nie wiesz?
- ale co mam wiedzieć? o czym ty wgl mówisz?
- nic ci nie powiedział?
- ale o czym miał mi powiedzieć?- robiłam się coraz bardziej zniecierpliwiona
- no przecież on jeździ na nielegalne wyścigi, wiesz adrenalina i wgl
- nie wierzę
- kochanie wiesz, że nie mam po co cię okłamywać, a jak mi nie wierzysz to zobacz to na własne oczy, z tego co wiem te całe wyścigi odbywają się na tym pustkowiu niedaleko starego szpitala kojarzysz gdzie to?
- ta coś kojarzę, dzięki- powiedziałam wkurzona i rozłączyłam się. Dzisiejszy wieczór należał do najgorszych, przeprowadzka, nielegalne wyścigi i co jeszcze? Czego jeszcze się dzisiaj dowiem?
Wyłączyłam telefon, na wypadek, gdyby mama miała dzwonić i udałam się w miejsce, o którym powiedziała mi przyjaciółka. Nie wiedziałam czy mówi prawdę, ale nie miała powodów do tego, żeby mnie okłamywać. Sporo czasu zajęło mi dotarcie na miejsce, lecz gdy już się tam znalazłam szybko zaczęłam żałować swojej decyzji. Rozbawione towarzystwo pijące i palące, pełno aut i wielkie zamieszanie, nie widziałam nigdzie auta Krystiana ani jego samego. Zebrałam w sobie resztki odwagi i zaczęłam iść dalej, przechodziłam między ludźmi rozglądając się za chłopakiem. Strasznie krępował mnie wzrok facetów, którzy patrzyli na mnie jak na kawałek mięsa, ich głupie teksty powodowały, że strach we mnie narastał jeszcze bardziej. W pewnym momencie zamurowało mnie, stanęłam jak wryta widząc Krystiana opartego o swoje auto w towarzystwie tej dziewczyny sprzed szkoły i jego przyjaciela. Przypatrywałam się jak rozbawiony pali a ona pijąc piwo przymila się do niego jakby chciała go tam przelecieć. Robiło mi się niedobrze na widok całej tej scenki. Już miałam iść stamtąd gdy zauważył mnie przyjaciel Krystiana, szturchnął go i mówiąc coś do niego pokazał na mnie. Chłopak od razu spoważniał i zaczął iść w moją stronę. Odwróciłam się i czując jak po policzku płyną mi łzy zaczęłam iść przed siebie, już nic nie znaczyli dla mnie tłoczący się ludzie, nie czułam strachu.
- hej- powiedziałam zaskoczona
- hej- chłopak uśmiechnął się lekko- mogę wejść?
- pewnie- dopiero teraz się ocknęłam i wpuściłam chłopaka do środka- zaskoczyłeś mnie tą wizytą- powiedziałam idąc do salonu
- przyszedłem bo chciałem porozmawiać
- coś się stało?
- nie, nic takiego, po prostu nasz kontakt się urwał, a nie chciałbym tego
- fakt, urwał się
- chciałbym to naprawić- chłopak spojrzał na mnie z uśmiechem- wiem, że jesteś z Krystianem, ale pomimo tego, chyba możemy być znajomymi
- chciałabym, żebyśmy byli normalnymi znajomymi, ale wolałabym uniknąć sytuacji, kiedy muszę stać po którejś ze stron
- spokojnie, z mojej strony obiecuję, że nie dam mu się sprowokować i nie próbował zniszczyć was związku
- to co znajomi?- podałam chłopakowi rękę, a on ją uścisnął
- znajomi, teraz wybacz ale pójdę już, widzimy się jutro- pożegnałam chłopaka i zrobiłam sobie kolację. Gdy konsumowałam posiłek, do domu wróciła mama, przywitała się ze mną i usiadłam przy stole.
- kochanie musimy porozmawiać
- a o czym?- powiedziałam zaskoczona i lekko poddenerwowana
- wiem, że masz tu szkołę znajomych i przyjaciół a teraz chyba nawet chłopca z którym chcesz być
- no ale co to ma do rzeczy?
- w ostatnim czasie poznałam kogoś i bardzo się do siebie zbliżyliśmy
- ooo to super- uśmiechnęłam się radośnie, jednak uśmiech szybko znikł z mojej twarzy, gdy usłyszałam dalsze słowa kobiety
- dlatego mam nadzieje, że mnie zrozumiesz, musimy się przeprowadzić- zupełnie mnie zatkało
- jak to przeprowadzić? Ja nie chcę się przeprowadzać, nie teraz, nie po tym wszystkim
- kochanie wiem, że jest to dla ciebie trudne
- trudne? Twoim zdaniem to jest tylko trudne? Ja tu mam wszystko i nie chcę tego zostawiać. Nie chcę znów zaczynać wszystkiego od nowa bo ty kogoś poznałaś- mówiłam coraz głośniej i z coraz większym rozżaleniem- chcę tu zostać- czułam jak do oczu napływają mi łzy
- mogłabyś pomyśleć też o mnie, nie tylko ty się liczysz- kobieta zaczęła podnosić głos i wstała z miejsca, dłużej nie mogłam siedzieć i też wstałam
- a ty o mnie myślałaś, gdy wywoziłaś mnie od ojca i przez cały czas oszukiwałaś mnie, że mam tylko ciebie? Gdy kłamałaś, że przed wypadkiem nie miałam znajomych? Kiedy totalnie podporządkowałaś mnie swoim rozkazom? Nigdy nie pytałaś co ja czuje- po policzkach spływały mi łzy, a w gardle rosła wielka gula, przez którą nie mogłam już dalej mówić. Nie chciałam dłużej patrzeć na matkę, ubrałam buty i szybko wybiegłam z domu. Długi biegłam przed siebie, chciałam jak najszybciej oddalić się od tego wszystkiego, uciec od problemów. Chciałam mieć przy sobie osobę, na którą mogłabym liczyć. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Krystiana, długo czekałam aż odbierze
- tak?- usłyszałam rozbawiony głos chłopaka
- gdzie jesteś?- mówiłam wolno próbując ukryć fakt, że przed chwilą płakałam
- yyyy ze znajomymi siedzę- chłopak lekko się zmieszał
- możemy się spotkać?- mówiłam i czułam, jak drży mi głos
- a coś się stało? Wiesz nie za bardzo mogę teraz przyjechać
- potrzebuje z kimś pogadać- powiedziałam cicho
- porozmawiamy w szkole dobrze?- słysząc te słowa nie chciałam dłużej z nim rozmawiać, rozłączyłam się.
Zawiodłam się na nim i to bardzo, potrzebowałam go teraz jak nigdy, a on nie mógł się ze mną spotkać bo siedział z kolegami? Czy on coś przede mną ukrywa? Siedziałam na ławce w parku i nie miałam pojęcia co zrobić. Robiło się już późno a ja nie chciałam wracać do domu, nie mogłam tam wrócić, nie wytrzymałabym widząc matkę. Siedziałam myśląc gdzie mogłabym pójść, aż usłyszałam dzwięk telefon, to Daga dzwoniła, odebrałam niepewnie
- hej gdzie ty jesteś? Twoja matka przed chwilą była u nas i mówiła, że strasznie się martwi
- nieważne, nie mogę iść do domu, nie teraz, ona chce się przeprowadzić
- jak to?
- poznała kogoś i mówi, że powinnam ją zrozumieć
- ale żeby od razu przeprowadzać? przecież ty tutaj masz wszystko
- jej to nie obchodzi- mówiłam zdenerwowana- co gorsza poniosło mnie i powiedziałam jej o ojcu
- i co?
- nie wiem bo wybiegłam z domu
- o kurde no to grubo, ale powiem ci, że wyglądała na zmartwioną
- może myśli, że mam jakiś kontakt z ojcem i boi się
- a co zamierzasz teraz?
- nie wiem, muszę gdzieś się przespać
- może u mnie?
- ona będzie mnie tam szukała, a nie chcę jej spotkać
- fakt, moja matka pewnie by jej powiedziała, że jesteś u nas, to może Krystian?
- dzwoniłam do niego, ale jest zajęty znajomymi
- na wyścigach jest?
- na jakich wyścigach?- nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam
- to ty nic nie wiesz?
- ale co mam wiedzieć? o czym ty wgl mówisz?
- nic ci nie powiedział?
- ale o czym miał mi powiedzieć?- robiłam się coraz bardziej zniecierpliwiona
- no przecież on jeździ na nielegalne wyścigi, wiesz adrenalina i wgl
- nie wierzę
- kochanie wiesz, że nie mam po co cię okłamywać, a jak mi nie wierzysz to zobacz to na własne oczy, z tego co wiem te całe wyścigi odbywają się na tym pustkowiu niedaleko starego szpitala kojarzysz gdzie to?
- ta coś kojarzę, dzięki- powiedziałam wkurzona i rozłączyłam się. Dzisiejszy wieczór należał do najgorszych, przeprowadzka, nielegalne wyścigi i co jeszcze? Czego jeszcze się dzisiaj dowiem?
Wyłączyłam telefon, na wypadek, gdyby mama miała dzwonić i udałam się w miejsce, o którym powiedziała mi przyjaciółka. Nie wiedziałam czy mówi prawdę, ale nie miała powodów do tego, żeby mnie okłamywać. Sporo czasu zajęło mi dotarcie na miejsce, lecz gdy już się tam znalazłam szybko zaczęłam żałować swojej decyzji. Rozbawione towarzystwo pijące i palące, pełno aut i wielkie zamieszanie, nie widziałam nigdzie auta Krystiana ani jego samego. Zebrałam w sobie resztki odwagi i zaczęłam iść dalej, przechodziłam między ludźmi rozglądając się za chłopakiem. Strasznie krępował mnie wzrok facetów, którzy patrzyli na mnie jak na kawałek mięsa, ich głupie teksty powodowały, że strach we mnie narastał jeszcze bardziej. W pewnym momencie zamurowało mnie, stanęłam jak wryta widząc Krystiana opartego o swoje auto w towarzystwie tej dziewczyny sprzed szkoły i jego przyjaciela. Przypatrywałam się jak rozbawiony pali a ona pijąc piwo przymila się do niego jakby chciała go tam przelecieć. Robiło mi się niedobrze na widok całej tej scenki. Już miałam iść stamtąd gdy zauważył mnie przyjaciel Krystiana, szturchnął go i mówiąc coś do niego pokazał na mnie. Chłopak od razu spoważniał i zaczął iść w moją stronę. Odwróciłam się i czując jak po policzku płyną mi łzy zaczęłam iść przed siebie, już nic nie znaczyli dla mnie tłoczący się ludzie, nie czułam strachu.
piątek, 20 września 2013
rozdział dwudziesty czwarty
Kiedy zadzwonił dzwonek, szybko schowałam książki do torby i wyszłam z klasy idąc w stronę szafki nie mogłam przestać się uśmiechać. Czułam jak robi mi się ciepło w środku na samą myśl o nim. Nie mogłam przestać uśmiechać się głupkowato, gdy zobaczyłam go opartego o drzwiczki mojej szafki, bawiącego się telefonem. Chłopak gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się łobuzersko. Kiedy stałam już przed nim, objął mnie mocno i dał namiętnego buziaka.
- stęskniłem się- szepnął mi do ucha, a ja poczułam jak przyjemne uczucie przechodzi moje ciało. Uśmiechnęłam się do chłopaka chowając książki i już po chwili wyszliśmy ze szkoły.
- to powiesz mi, gdzie się wybieramy?- zapytałam, gdy staliśmy przed jego autem, a on wrzucał do tyłu moją torbę, sam jak zwykle był bez plecaka
- nie bądź taka ciekawska- chłopak uśmiechnął się i otworzył mi drzwi
- wolałabym wiedzieć, jeszcze mnie gdzieś porwiesz- wzruszyłam ramionami
- chętnie bym to zrobił, ale pewnie więcej byś mi nie zaufała, więc jeszcze poczekam z porwaniem- łobuzersko się uśmiechnął. Wsiadłam do auta kręcąc z politowanie głową i już po chwili jechaliśmy ulicami miasta. Kiedy już przedostaliśmy się przez korki i dotarliśmy na stare miasto, dalej poszliśmy spacerkiem. Usiedliśmy w jednej z kawiarni i zamówiliśmy lody. Bawiliśmy się przy tym jak dzieci, karmiąc się wzajemnie. To było jedno z lepszych popołudni w tamtym czasie, kiedy nie liczyły się problemy. Liczyła się chwila obecna i miałam ochotę aby tak było zawsze. Niestety miłą atmosferę przerwał nam telefon Krystiana. Chłopak poddenerwowany rozmawiał z kimś zdawkowo, przy tym nerwowo na mnie spoglądał. Kiedy w końcu skończył uśmiechnął się lekko przy tym bardzo sztucznie i powiedział
- wybacz, ale muszę odwieźć cię do domu, bo mam pilną sprawę
- jaką sprawę?- zapytałam uśmiechając się delikatnie
- kumpel w potrzebie- chłopak wstał i poszedł zapłacić po czym wyszliśmy. Nie układała nam się rozmowa, bo chłopak wciąż nerwowo spoglądał to na mnie, to na telefon. Nawet w aucie nie rozmawialiśmy, widziałam jak Krystian zaciska dłoń na kierownicy, a drugą zaciśniętą w pięść trzyma na kolanie
- nie denerwuj się tak- powiedziałam łagodnie i pogłaskałam go lekko po zaciśniętej w pięść dłoni. Chłopak jednak spojrzał na mnie chłodno i nie odezwał się słowem. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Kiedy byliśmy pod moim domem szybko wysiadłam z auta, chcąc jak najszybciej iść do domu. Chłopak rzucił tylko szybkie
- do jutra- przy czym nie wysiadł nawet z auta i ruszył z piskiem opon przed siebie. W wielkim szoku weszłam do domu, w którym nikogo nie było i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i nie wiedziałam co się stało. Czemu tak szybko pojechał nie żegnając się nawet. Nie chciałam dłużej o tym myśleć, dlatego wzięłam szybki prysznic i ubrana w spodnie dresowe i bokserkę z mokrymi włosami w totalnym nieładzie zeszłam do salonu i rozsiadłam się prze telewizorem. Wciągnięta przez film położyłam się na kanapie i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziłam się, gdy było już ciemno, byłam przykryta kocem, a telewizor był zgaszony. Spojrzałam na zegarek stojący na jednej z półek i zobaczyłam godzinę 22:30. Przeciągnęłam się zaspana i poszłam na górę po drodze zaszłam do sypialni mamy aby sprawdzić czy jest. Leżała w łóżku i czytała jakąś książkę, wyjrzała z nad niej i uśmiechnęła się czule
- dobranoc mamo
- dobranoc- kobieta odpowiedziała łagodnym głosem a ja poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach i włączyłam fejsa. Przeglądałam nowe powiadomienia, w których nie było nic ciekawego.
- hej i jak zastanowiłam się nad moją dzisiejszą propozycją? :D- na ekranie pojawiła się nowa wiadomość od Michała
- hej :) Chyba jednak będę musiała odpuścić sobie tą imprezę, ale może innym razem
- hmm szkoda wielka szkoda, ale co Krystian nie chce, żebyś szła?
- on nie ma z tym nic wspólnego :)
- no skoro tak to ok :D to obyś następnym razem wpadła na domóweczkę
- postaram się być
- to do jutra w szkole :)
- pa :)
Uśmiechnęłam się delikatnie do monitora, przypominając sobie uśmiech chłopaka. Wyłączyłam laptopa, odkładając go na podłogę. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Przez długi czas nie mogłam spać, bo cały czas w głowie siedział mi Krystian i jego dziwne zachowanie. Strasznie męczyłam się, przewracając z boku na bok. Kiedy obudziłam się rano, byłam bardzo zmęczona i ledwo wstałam. Ubrałam sukienką obcisłą na górze z luźnym dołem przed kolano. Uczesałam luźnego koka, zrobiłam bardzo delikatny makijaż a na nogi włożyłam sandałki i zeszłam do kuchni, gdzie zjadłam jedynie jabłko. Zegarek w kuchni wskazywał godzinę 7:25. Wzięłam więc torebkę i wolnym krokiem postanowiłam iść do szkoły. Nie czekałam na Krystiana ani Dagę. Postanowiłam iść trochę dłuższą drogą bo i tak miałam sporo czasu. Szłam parkiem, w którym pięknie ćwierkały ptaszki, od rana miałam dobry humor, szczęśliwa mijałam uśmiechniętych ludzi. Kiedy weszłam do szkoły, była już przepełniona tłumiącymi się ludźmi. Wzięłam z szafki książki i udałam się pod sale, w której miałam mieć lekcje, miałam jeszcze trochę czasu do dzwonka, więc usiadłam na parapecie i oparłam się o szybę okna. W tym momencie usiadł obok mnie Michał
- siema- powiedział pełen energii i uśmiechu
- cześć- spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem
- wyspana i gotowa na ekscytujący dzień w szkole?- powiedział z takim zapałem, że aż się zaśmiałam
- chyba tyle energii co ty to nie mam- mówiłam rozbawiona
- oo to nie dobrze, może trochę ci jej oddać?- chłopak zabawnie poruszył brwiami
- przydałoby się trochę tej pozytywnej energii nie ukrywam
- widzisz, ja zawsze mam pełno energii, bo nie przejmuję się bzdurami- chłopak wzruszył ramionami
- aaa to taki masz sposób na życie
- mniej więcej tak- chłopak uśmiechnął się i puścił mi oczko- w sumie to miałbym do ciebie sprawę
- jaką?- spojrzałam pytająco na chłopaka, zastanawiając się o co może chodzić
- bo wiesz- chłopak zakłopotany zaczął przeczesywać swoje włosy- nie jestem orłem w szkole- na jego twarzy pojawił się grymas- i... potrzebowałbym pomocy z matmy...- chłopak mówił niepewnie, jakby bał się mojej reakcji, lekko zakłopotany spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się słysząc jego słowa i już miałam mu odpowiedzieć, gdy przed nami stanął Krystian, po jego minie zorientowałam się, że jest zły, zmierzył Michała złowrogim spojrzeniem
- możesz już sobie iść- powiedział takim tonem, że aż przeszły mnie ciarki. Spojrzałam na niego mega zdziwiona i nie wiedziałam co powiedzieć, za to Michał spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął
- pogadamy później, pa- zeskoczył z parapetu i poszedł przed siebie.
- co to miało być?- spytałam lekko zdenerwowana Krystiana
- to raczej ja powinieneś się zapytać, co to miało być- powiedział wkurzony chłopak
- o co ci chodzi?
- jak to o co. Rano na mnie nie czekasz, a kiedy przyjeżdżam do szkoły to widzę, jak zadowolona gadasz sobie z tym gnojkiem
- po pierwsze, nie umawialiśmy się, że po mnie przyjedziesz, a po tym, jak wczoraj mnie potraktowałeś, nie miałam pojęcia, czy przyjedziesz. A po drugie to nie jest gnojek, tylko kolega z mojej klasy, mógłbyś trochę przystopować bo my tylko rozmawialiśmy
- myślałem, że skoro jesteśmy razem, to nie musimy się umawiać, a co do wczoraj, to miałem ważną sprawę do załatwienia, przepraszam
- a co było tak ważne, że nie mogłeś się ze mną nawet pożegnać, ani odezwać przez resztę dnia?
- nie mogę ci teraz tego wyjaśnić
- myślałam, że jak jesteśmy razem, to mogę liczyć na szczerość- powiedziałam poważnie i zeszłam z parapetu mijając chłopaka
- czekaj- Krystian złapał mnie za ramię, odwróciłam się i spojrzałam na niego- chcę być z tobą szczery, ale teraz nie mogę ci nic powiedzieć
- dobra daruj sobie idę na lekcje- odwróciłam się i udałam się do klasy. Zastanawiałam się, co to za sprawy, że nie chce mi tego powiedzieć. Bałam się, że miesza się w coś groźnego, z jego charakterem było to bardzo prawdopodobne. Kiedy siedziałam już w klasie okazało się, że nie ma dzisiaj Dagi w szkole. Nawet nie miałam z kim pogadać, sądziłam, że ona coś mi podpowie. W sumie zadaje się z chłopakami i trochę wie o towarzystwie, z jakim zadaje się Krystian. Lekcje mijały mi dość szybko, na przerwach czasami widziałam chłopaka jak stał z kolegami albo najlepszym przyjacielem, jednak nie rozmawialiśmy od porannej sytuacji. Daga napisała mi, że się rozchorowała, więc nie będzie jej w szkole do końca tygodnia. Na ostatniej lekcji miałam fizykę, jak zwykle nikt nie uważał bo facet nie potrafił zapanować nad klasą i nie chciało mu się prowadzić zajęć. Siedziałam w ostatniej ławce, ze słuchawkami w uszach i słuchałam muzyki. Nagle poczułam, jak ktoś odsuwa, krzesło na którym trzymałam nogi, otworzyłam więc gwałtownie oczy. Osobą, która chciała się do mnie dosiąść okazał się Michał, wyciągnęłam słuchawki z uszu i uśmiechnęłam się życzliwie.
- przepraszam za Krystiana, zachował się jak idiota rano
- nie musisz za niego przepraszać- chłopak zaśmiał się- nie zależy mi na tym, by mnie lubił
- to dobrze- uśmiechnęłam się lekko
- to co zastanowiłaś się nad tym, co mówiłem rano? Pomożesz mi z matmą?
- a z czym takim dokładnie masz problem?
- ogólnie to ze wszystkim- chłopak zaśmiał się zmieszany- babka chce mnie usadzić, a sam na pewno sobie nie poradzę
- mogę spróbować ci pomóc- chłopak od razu uśmiechnął się zadowolony
- to dogadamy się jeszcze co i jak ok?
- nie ma sprawy- w tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę. Bez pośpiechu zeszłam na dół i wyszłam ze szkoły.
Na parkingu zobaczyłam Krystiana stojącego przy aucie z jakimiś kolesiami i dziewczyną, nie znałam tego towarzystwa, nie byli z naszej szkoły i nigdy wcześniej nie widziałam ich nawet nigdzie w okolicy. Chłopak wyglądał na rozbawionego, zresztą jak całe towarzystwo. Dobrze się bawili razem, a dziewczynę ewidentnie coś ciągnęło do Krystiana. Stała blisko niego i co jakiś czas dotykała jego ramienia, jemu wcale to nie przeszkadzało, bo trzymał rękę oparta o auto zaraz za nią. Przez chwilę przyglądałam się tej scence, poczułam jak coś zakuło mnie w sercu. Chłopak spostrzegł mnie, kiedy schodziłam po schodach. Odwróciłam wzrok i poszłam w przeciwnym kierunku, nie chcąc go mijać. Czułam jak wali mi serce, a w gardle rośnie wielka gula, przyspieszyłam kroku idąc do domu. Zawiodłam się na nim. Przez cały dzień w szkole, zamartwiałam się, myślałam, co jest nie tak, chciałam zrozumieć dlaczego tak postąpił, próbowałam zrozumieć jego reakcję na innych chłopaków. Nie miałam pretensji, że nie odzywał się przez cały dzień w szkole. Ale kiedy zobaczyłam go na tym parkingu, zdałam sobie sprawę, z tego jak bardzo się różnimy, dotarło do mnie, że żyjemy w różnych światach. Kiedy ja zamartwiałam się najmniejszą drobnostką, on miał to gdzieś, cieszył się z przyjaciółmi i nie przejmował się mną.
Nie chciałam iść od razu do domu, dlatego usiadłam na ławce w parku. Słońce świeciło prosto w moją twarz, przez co było mi bardzo przyjemnie. Przyglądałam się przechodnią, którzy przechodzili obok, jedni zadowoleni wolno spacerowali inni szybkim krokiem z ponurą miną spieszyli się pewnie do domów. Pomyślałam o Dadze, jak bardzo musi się męczyć w domu w tak piękny dzień. Wyciągnęłam więc telefon z torebki i chciałam do niej zadzwonić. Zanim jednak mogłam to zrobić, przeczytałam wiadomość od Krystiana " mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła, zobaczymy się później?". Nie miałam ochoty mu odpisywać, dlatego wybrałam numer przyjaciółki i już po chwili słyszałam jej zachrypnięty głos
- cześć
- hej, leżysz w łóżeczku?- zaśmiałam się przyjaźnie
- no śmiej się śmiej ze mnie- zrobiła przerwę na kaszel i kontynuowała- to jakaś męczarnia, nie mam już siły i strasznie mi się nudzi
- to może wpadnę na herbatkę?
- ooo było by super
- a potrzebujesz czegoś?
- nie, raczej nie, albo możesz kupić mi sok pomarańczowy, a jak przyjdziesz to oddam ci pieniądze
- chyba chora jesteś, nie będziesz mi nic oddawała, w twoje zdrowie kochanie mogę inwestować bo strasznie tęsknie jak cię nie widzę
- oooo kochana jesteś
- to za jakiś czas będę u ciebie
- ok to czekam
- papa- po rozmowie z przyjaciółką, ruszyłam w kierunku jej domu. Zaszłam do sklepu po sok i jakieś ciastka do herbaty. Kiedy dotarłam już do Dagi, jej mama od razu przyjaźnie mnie przywitała i kazała iść do pokoju przyjaciółki. Gdy tam weszłam, dziewczyna leżała na łóżku z laptopem na kolanach, a obok był kartonik z chusteczkami.
- cześć kochanie- powiedziałam na przywitanie i zaraz usiadłam obok
- hej- powiedziała zrezygnowana
- biedactwo moje- uścisnęłam ją i podałam zakupy
- daj spokój już nie mam siły- jęknęła zmęczona a ja położyłam się obok. W między czasie jej mama przyniosła nam herbatę, a my zaczęłyśmy oglądać film. Poplotkowałyśmy trochę i poszłam do dom, gdy już się w nim znalazłam była 18. Poszłam na górę i odrobiłam lekcje, wtedy dopiero usiadłam przed komputerem. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi, zbiegłam więc na dół i otworzyłam drzwi, zdziwiłam się widząc w nich...
- stęskniłem się- szepnął mi do ucha, a ja poczułam jak przyjemne uczucie przechodzi moje ciało. Uśmiechnęłam się do chłopaka chowając książki i już po chwili wyszliśmy ze szkoły.
- to powiesz mi, gdzie się wybieramy?- zapytałam, gdy staliśmy przed jego autem, a on wrzucał do tyłu moją torbę, sam jak zwykle był bez plecaka
- nie bądź taka ciekawska- chłopak uśmiechnął się i otworzył mi drzwi
- wolałabym wiedzieć, jeszcze mnie gdzieś porwiesz- wzruszyłam ramionami
- chętnie bym to zrobił, ale pewnie więcej byś mi nie zaufała, więc jeszcze poczekam z porwaniem- łobuzersko się uśmiechnął. Wsiadłam do auta kręcąc z politowanie głową i już po chwili jechaliśmy ulicami miasta. Kiedy już przedostaliśmy się przez korki i dotarliśmy na stare miasto, dalej poszliśmy spacerkiem. Usiedliśmy w jednej z kawiarni i zamówiliśmy lody. Bawiliśmy się przy tym jak dzieci, karmiąc się wzajemnie. To było jedno z lepszych popołudni w tamtym czasie, kiedy nie liczyły się problemy. Liczyła się chwila obecna i miałam ochotę aby tak było zawsze. Niestety miłą atmosferę przerwał nam telefon Krystiana. Chłopak poddenerwowany rozmawiał z kimś zdawkowo, przy tym nerwowo na mnie spoglądał. Kiedy w końcu skończył uśmiechnął się lekko przy tym bardzo sztucznie i powiedział
- wybacz, ale muszę odwieźć cię do domu, bo mam pilną sprawę
- jaką sprawę?- zapytałam uśmiechając się delikatnie
- kumpel w potrzebie- chłopak wstał i poszedł zapłacić po czym wyszliśmy. Nie układała nam się rozmowa, bo chłopak wciąż nerwowo spoglądał to na mnie, to na telefon. Nawet w aucie nie rozmawialiśmy, widziałam jak Krystian zaciska dłoń na kierownicy, a drugą zaciśniętą w pięść trzyma na kolanie
- nie denerwuj się tak- powiedziałam łagodnie i pogłaskałam go lekko po zaciśniętej w pięść dłoni. Chłopak jednak spojrzał na mnie chłodno i nie odezwał się słowem. Przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Kiedy byliśmy pod moim domem szybko wysiadłam z auta, chcąc jak najszybciej iść do domu. Chłopak rzucił tylko szybkie
- do jutra- przy czym nie wysiadł nawet z auta i ruszył z piskiem opon przed siebie. W wielkim szoku weszłam do domu, w którym nikogo nie było i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i nie wiedziałam co się stało. Czemu tak szybko pojechał nie żegnając się nawet. Nie chciałam dłużej o tym myśleć, dlatego wzięłam szybki prysznic i ubrana w spodnie dresowe i bokserkę z mokrymi włosami w totalnym nieładzie zeszłam do salonu i rozsiadłam się prze telewizorem. Wciągnięta przez film położyłam się na kanapie i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziłam się, gdy było już ciemno, byłam przykryta kocem, a telewizor był zgaszony. Spojrzałam na zegarek stojący na jednej z półek i zobaczyłam godzinę 22:30. Przeciągnęłam się zaspana i poszłam na górę po drodze zaszłam do sypialni mamy aby sprawdzić czy jest. Leżała w łóżku i czytała jakąś książkę, wyjrzała z nad niej i uśmiechnęła się czule
- dobranoc mamo
- dobranoc- kobieta odpowiedziała łagodnym głosem a ja poszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach i włączyłam fejsa. Przeglądałam nowe powiadomienia, w których nie było nic ciekawego.
- hej i jak zastanowiłam się nad moją dzisiejszą propozycją? :D- na ekranie pojawiła się nowa wiadomość od Michała
- hej :) Chyba jednak będę musiała odpuścić sobie tą imprezę, ale może innym razem
- hmm szkoda wielka szkoda, ale co Krystian nie chce, żebyś szła?
- on nie ma z tym nic wspólnego :)
- no skoro tak to ok :D to obyś następnym razem wpadła na domóweczkę
- postaram się być
- to do jutra w szkole :)
- pa :)
Uśmiechnęłam się delikatnie do monitora, przypominając sobie uśmiech chłopaka. Wyłączyłam laptopa, odkładając go na podłogę. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Przez długi czas nie mogłam spać, bo cały czas w głowie siedział mi Krystian i jego dziwne zachowanie. Strasznie męczyłam się, przewracając z boku na bok. Kiedy obudziłam się rano, byłam bardzo zmęczona i ledwo wstałam. Ubrałam sukienką obcisłą na górze z luźnym dołem przed kolano. Uczesałam luźnego koka, zrobiłam bardzo delikatny makijaż a na nogi włożyłam sandałki i zeszłam do kuchni, gdzie zjadłam jedynie jabłko. Zegarek w kuchni wskazywał godzinę 7:25. Wzięłam więc torebkę i wolnym krokiem postanowiłam iść do szkoły. Nie czekałam na Krystiana ani Dagę. Postanowiłam iść trochę dłuższą drogą bo i tak miałam sporo czasu. Szłam parkiem, w którym pięknie ćwierkały ptaszki, od rana miałam dobry humor, szczęśliwa mijałam uśmiechniętych ludzi. Kiedy weszłam do szkoły, była już przepełniona tłumiącymi się ludźmi. Wzięłam z szafki książki i udałam się pod sale, w której miałam mieć lekcje, miałam jeszcze trochę czasu do dzwonka, więc usiadłam na parapecie i oparłam się o szybę okna. W tym momencie usiadł obok mnie Michał
- siema- powiedział pełen energii i uśmiechu
- cześć- spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem
- wyspana i gotowa na ekscytujący dzień w szkole?- powiedział z takim zapałem, że aż się zaśmiałam
- chyba tyle energii co ty to nie mam- mówiłam rozbawiona
- oo to nie dobrze, może trochę ci jej oddać?- chłopak zabawnie poruszył brwiami
- przydałoby się trochę tej pozytywnej energii nie ukrywam
- widzisz, ja zawsze mam pełno energii, bo nie przejmuję się bzdurami- chłopak wzruszył ramionami
- aaa to taki masz sposób na życie
- mniej więcej tak- chłopak uśmiechnął się i puścił mi oczko- w sumie to miałbym do ciebie sprawę
- jaką?- spojrzałam pytająco na chłopaka, zastanawiając się o co może chodzić
- bo wiesz- chłopak zakłopotany zaczął przeczesywać swoje włosy- nie jestem orłem w szkole- na jego twarzy pojawił się grymas- i... potrzebowałbym pomocy z matmy...- chłopak mówił niepewnie, jakby bał się mojej reakcji, lekko zakłopotany spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się słysząc jego słowa i już miałam mu odpowiedzieć, gdy przed nami stanął Krystian, po jego minie zorientowałam się, że jest zły, zmierzył Michała złowrogim spojrzeniem
- możesz już sobie iść- powiedział takim tonem, że aż przeszły mnie ciarki. Spojrzałam na niego mega zdziwiona i nie wiedziałam co powiedzieć, za to Michał spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął
- pogadamy później, pa- zeskoczył z parapetu i poszedł przed siebie.
- co to miało być?- spytałam lekko zdenerwowana Krystiana
- to raczej ja powinieneś się zapytać, co to miało być- powiedział wkurzony chłopak
- o co ci chodzi?
- jak to o co. Rano na mnie nie czekasz, a kiedy przyjeżdżam do szkoły to widzę, jak zadowolona gadasz sobie z tym gnojkiem
- po pierwsze, nie umawialiśmy się, że po mnie przyjedziesz, a po tym, jak wczoraj mnie potraktowałeś, nie miałam pojęcia, czy przyjedziesz. A po drugie to nie jest gnojek, tylko kolega z mojej klasy, mógłbyś trochę przystopować bo my tylko rozmawialiśmy
- myślałem, że skoro jesteśmy razem, to nie musimy się umawiać, a co do wczoraj, to miałem ważną sprawę do załatwienia, przepraszam
- a co było tak ważne, że nie mogłeś się ze mną nawet pożegnać, ani odezwać przez resztę dnia?
- nie mogę ci teraz tego wyjaśnić
- myślałam, że jak jesteśmy razem, to mogę liczyć na szczerość- powiedziałam poważnie i zeszłam z parapetu mijając chłopaka
- czekaj- Krystian złapał mnie za ramię, odwróciłam się i spojrzałam na niego- chcę być z tobą szczery, ale teraz nie mogę ci nic powiedzieć
- dobra daruj sobie idę na lekcje- odwróciłam się i udałam się do klasy. Zastanawiałam się, co to za sprawy, że nie chce mi tego powiedzieć. Bałam się, że miesza się w coś groźnego, z jego charakterem było to bardzo prawdopodobne. Kiedy siedziałam już w klasie okazało się, że nie ma dzisiaj Dagi w szkole. Nawet nie miałam z kim pogadać, sądziłam, że ona coś mi podpowie. W sumie zadaje się z chłopakami i trochę wie o towarzystwie, z jakim zadaje się Krystian. Lekcje mijały mi dość szybko, na przerwach czasami widziałam chłopaka jak stał z kolegami albo najlepszym przyjacielem, jednak nie rozmawialiśmy od porannej sytuacji. Daga napisała mi, że się rozchorowała, więc nie będzie jej w szkole do końca tygodnia. Na ostatniej lekcji miałam fizykę, jak zwykle nikt nie uważał bo facet nie potrafił zapanować nad klasą i nie chciało mu się prowadzić zajęć. Siedziałam w ostatniej ławce, ze słuchawkami w uszach i słuchałam muzyki. Nagle poczułam, jak ktoś odsuwa, krzesło na którym trzymałam nogi, otworzyłam więc gwałtownie oczy. Osobą, która chciała się do mnie dosiąść okazał się Michał, wyciągnęłam słuchawki z uszu i uśmiechnęłam się życzliwie.
- przepraszam za Krystiana, zachował się jak idiota rano
- nie musisz za niego przepraszać- chłopak zaśmiał się- nie zależy mi na tym, by mnie lubił
- to dobrze- uśmiechnęłam się lekko
- to co zastanowiłaś się nad tym, co mówiłem rano? Pomożesz mi z matmą?
- a z czym takim dokładnie masz problem?
- ogólnie to ze wszystkim- chłopak zaśmiał się zmieszany- babka chce mnie usadzić, a sam na pewno sobie nie poradzę
- mogę spróbować ci pomóc- chłopak od razu uśmiechnął się zadowolony
- to dogadamy się jeszcze co i jak ok?
- nie ma sprawy- w tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę. Bez pośpiechu zeszłam na dół i wyszłam ze szkoły.
Na parkingu zobaczyłam Krystiana stojącego przy aucie z jakimiś kolesiami i dziewczyną, nie znałam tego towarzystwa, nie byli z naszej szkoły i nigdy wcześniej nie widziałam ich nawet nigdzie w okolicy. Chłopak wyglądał na rozbawionego, zresztą jak całe towarzystwo. Dobrze się bawili razem, a dziewczynę ewidentnie coś ciągnęło do Krystiana. Stała blisko niego i co jakiś czas dotykała jego ramienia, jemu wcale to nie przeszkadzało, bo trzymał rękę oparta o auto zaraz za nią. Przez chwilę przyglądałam się tej scence, poczułam jak coś zakuło mnie w sercu. Chłopak spostrzegł mnie, kiedy schodziłam po schodach. Odwróciłam wzrok i poszłam w przeciwnym kierunku, nie chcąc go mijać. Czułam jak wali mi serce, a w gardle rośnie wielka gula, przyspieszyłam kroku idąc do domu. Zawiodłam się na nim. Przez cały dzień w szkole, zamartwiałam się, myślałam, co jest nie tak, chciałam zrozumieć dlaczego tak postąpił, próbowałam zrozumieć jego reakcję na innych chłopaków. Nie miałam pretensji, że nie odzywał się przez cały dzień w szkole. Ale kiedy zobaczyłam go na tym parkingu, zdałam sobie sprawę, z tego jak bardzo się różnimy, dotarło do mnie, że żyjemy w różnych światach. Kiedy ja zamartwiałam się najmniejszą drobnostką, on miał to gdzieś, cieszył się z przyjaciółmi i nie przejmował się mną.
Nie chciałam iść od razu do domu, dlatego usiadłam na ławce w parku. Słońce świeciło prosto w moją twarz, przez co było mi bardzo przyjemnie. Przyglądałam się przechodnią, którzy przechodzili obok, jedni zadowoleni wolno spacerowali inni szybkim krokiem z ponurą miną spieszyli się pewnie do domów. Pomyślałam o Dadze, jak bardzo musi się męczyć w domu w tak piękny dzień. Wyciągnęłam więc telefon z torebki i chciałam do niej zadzwonić. Zanim jednak mogłam to zrobić, przeczytałam wiadomość od Krystiana " mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła, zobaczymy się później?". Nie miałam ochoty mu odpisywać, dlatego wybrałam numer przyjaciółki i już po chwili słyszałam jej zachrypnięty głos
- cześć
- hej, leżysz w łóżeczku?- zaśmiałam się przyjaźnie
- no śmiej się śmiej ze mnie- zrobiła przerwę na kaszel i kontynuowała- to jakaś męczarnia, nie mam już siły i strasznie mi się nudzi
- to może wpadnę na herbatkę?
- ooo było by super
- a potrzebujesz czegoś?
- nie, raczej nie, albo możesz kupić mi sok pomarańczowy, a jak przyjdziesz to oddam ci pieniądze
- chyba chora jesteś, nie będziesz mi nic oddawała, w twoje zdrowie kochanie mogę inwestować bo strasznie tęsknie jak cię nie widzę
- oooo kochana jesteś
- to za jakiś czas będę u ciebie
- ok to czekam
- papa- po rozmowie z przyjaciółką, ruszyłam w kierunku jej domu. Zaszłam do sklepu po sok i jakieś ciastka do herbaty. Kiedy dotarłam już do Dagi, jej mama od razu przyjaźnie mnie przywitała i kazała iść do pokoju przyjaciółki. Gdy tam weszłam, dziewczyna leżała na łóżku z laptopem na kolanach, a obok był kartonik z chusteczkami.
- cześć kochanie- powiedziałam na przywitanie i zaraz usiadłam obok
- hej- powiedziała zrezygnowana
- biedactwo moje- uścisnęłam ją i podałam zakupy
- daj spokój już nie mam siły- jęknęła zmęczona a ja położyłam się obok. W między czasie jej mama przyniosła nam herbatę, a my zaczęłyśmy oglądać film. Poplotkowałyśmy trochę i poszłam do dom, gdy już się w nim znalazłam była 18. Poszłam na górę i odrobiłam lekcje, wtedy dopiero usiadłam przed komputerem. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi, zbiegłam więc na dół i otworzyłam drzwi, zdziwiłam się widząc w nich...
czwartek, 22 sierpnia 2013
rozdział dwudziesty trzeci
Stałam jak wryta i patrzyłam na oddalającą się postać chłopaka, która już po chwili zniknęła za drzwiami. Czułam się strasznie głupio, wiedziałam, że chłopak ma rację. Jak wgl mogę o nim tak myśleć. Przy mnie zawsze jest miły, pomocny a co najważniejsze dobrze się przy nim czuje. Miałam żal do siebie, za to co zrobiłam. Pomimo tego znów brakło mi odwagi, by pójść za nim i powiedzieć co czuje. Wyznać mu jak bardzo zawrócił mi w głowie i ile dla mnie znaczy. Chciałam przestać myśleć jedynie o konsekwencjach i przestać bać się odrzucenia i zranienia. Chciałam cieszyć się chwilą i zaufać w to, że mogę być szczęśliwa. Niestety brakło mi odwagi na taki krok. Wróciłam do szkoły i widząc go ze znajomymi, nieśmiało spuściłam głowę i poszłam w inną stronę. Usiadłam na parapecie i patrzyłam w podłogę. Zachowywałam się jak oferma, zamiast walczyć o to na czym mi zależy, siedziałam i bałam się wykonać najmniejszy ruch. Czułam jak do oczu napływają mi łzy, pomimo że tak bardzo chciałam zmienić coś w swoim życiu, najzwyczajniej w świecie brakowało mi odwagi.
Dopiero po dzwonku pod klasę przyszła uśmiechnięta i wyraźnie zadowolona Daga. Odrazu uśmiechnęłam się i zaczęłam udawać, że wszystko gra. Było to dużo łatwiejsze, niż wyjaśnienie, dlaczego tak się zachowuje i dlaczego po prostu z nim nie porozmawiam. Staliśmy pod klasą, aż ktoś powiedział, że nie ma dzisiaj naszego nauczyciela, dzięki czemu mieliśmy okienko. Poszłam przed szkołę i usiadłam na trawie, niestety Daga gdzieś mi zniknęła, przez co zostałam sama. Ale nie trwało to długo, bo już po chwili przysiadł się do mnie Michał, kolega z klasy, z którym wcześniej jakoś nie miałam kontaktu, w sumie prawie nigdy się do mnie nie odzywał. Pomimo to musiałam przyznać, że był bardzo przystojny. Trenował piłkę nożną, przez co miał wysportowane ciało, a do tego był dość wysoki. Jego niebieskie oczy idealnie pasowały do ciemniejszej karnacji i krótkich brązowych włosów. Doskonale rozumiałam dziewczyny, które tak za nim szalały. Jednak wciąż nie dorównywał Krystianowi, pewnie dlatego, że nie był w ostatniej klasie, to jak widać robi większe wrażenie na dziewczynach. Ale pewna byłam tego, że gdy ze szkoły odejdzie Krystian to Michał zajmie miejsce największego ciacha w szkole.
- hej co tam u ciebie?- chłopak zapytał z uśmiechem i usiadł obok mnie
- hej- odpowiedziałam lekko skołowana faktem, że przysiadł się do mnie- wszystko ok w sumie- spojrzałam na niego niepewnie, co rozbawiło chłopaka
- spokojnie nie zrobię ci krzywdy- mówił śmiejąc się
- po prostu zdziwiłam się, że wgl się do mnie przysiadłeś, coś się stało?
- a co nie mogę po prostu pogadać z koleżanką?- chłopak z uśmiechem patrzył na mnie
- nigdy wcześniej tego nie robiłeś- zaśmiałam się krótko
- i to był mój błąd- chłopak położył się na trawie- wcześniej nie sądziłem, że jesteś taka wyluzowana
- a po czym teraz to stwierdzasz?- powiedziałam mocno zaskoczona, nie sądziłam, że ktoś ma mnie za wyluzowaną osobę, a już tym bardziej, że on ma o mnie takie zdanie
- ogólnie po twoim zachowaniu- chłopak spojrzał na mnie- zmieniłaś się i to bardzo- puścił mi oczko i znów przeniósł wzrok na niebo, zamykając oczy
- mam nadzieje, że na lepsze- powiedziałam z uśmiechem
- jak dla mnie to na dużo lepsze- na jego twarzy pojawił się piękny i zniewalający uśmiech, w którym mogłabym się zakochać. Dobrze, że chłopak miał zamknięte oczy, dzięki temu mogłam mu się bezkarnie przyglądać- co robisz w weekend?
- jeszcze nie mam planów- powiedziała szybko i nie przemyślałam swojej odpowiedzi
- to może wpadniesz w piątek na domówkę do mnie?- teraz chłopak patrzył na mnie, a jego roześmiane oczy w połączeniu z uśmiechem, powodowały, że nie mogłam przestać się uśmiechać
- nie wiem czy dam radę- powiedziałam myśląc o tym, że moja mama pewnie nigdy się na to nie zgodzi
- jeżeli chodzi o Krystiana to możesz przyjść z nim, słyszałem, że jesteście razem
- a niby od kogo?- powiedziałam zdziwiona
- wiesz takie plotki szybko się roznoszą
- no właśnie plotki- powiedziałam zrezygnowana ściszonym głosem
- a co nie jesteście razem?- chłopak powiedział to tak energicznie i z taką ilością nadziei, że aż się zdziwiłam
- to skomplikowane- powiedziałam szybko, nie chcąc się przed nim tłumaczyć
- ale mam nadzieje, że jednak dasz radę wpaść do mnie na domówkę- po jego słowach zadzwonił dzwonek, a przed szkołę zaczęły wychodzić tłumy młodzieży. Jedni szli na fajkę, inni po prostu nie chcieli siedzieć w szkole. Ja dalej siedziałam na swoim miejscu, a chłopak leżał obok. W pewnym momencie zobaczyłam jak przed szkołę wychodzi Krystian, zaczął się rozglądać za kimś. Gdy nasze spojrzenia spotkały się, chłopak uśmiechnął się lekko i już chciał iść w moją stronę, gdy zobaczył leżącego obok Michała, skrzywił się lekko i stanął w miejscu.
- ja już muszę lecieć, widzimy się na lekcji- powiedziałam i uśmiechnęłam się do Michała i ruszyłam w stronę Krystiana. Chłopak widząc, że idę w jego stronę znów się uśmiechnął a w policzkach pojawiły mu się dołeczki. Moje serce zaczęło bić szybciej. Gdy stanęłam przed nim lekko spuściłam głowę
- przepraszam, nie mam o tobie takie zdania, ale to wszystko jest dla mnie takie trudne
- nic się nie stało- chłopak położył dłonie na moich biodrach i pocałował mnie w czoło- wiem, że jest ci trudno, ale chcę, żebyś wiedziała, że zależy mi na tobie- chłopak uniósł mój podbródek i spojrzał mi w oczy- chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że zależy mi na tobie- uśmiechnął się łagodnie
- i tak wszyscy już o nas gadają
- a co takiego?- chłopak zapytał i łobuzersko się uśmiechnął
- że jesteśmy ze sobą- powiedziałam lekko speszona
- a przeszkadza ci to?- chłopak przysunął się bliżej mnie i znów dzieliły nas milimetry- chyba, że nie chcesz być moją dziewczyną- w oczach chłopaka widziałam nadzieje a zarazem lęk, czułam, że lekko się czerwienie
- chcę- powiedziałam to tak cicho, że nawet nie wiem jak on to usłyszał
- to już jako moja oficjalna dziewczyna może dasz się dzisiaj zaprosić na lody?- chłopak uśmiechnął się słodko i musnął moje usta- teraz smakują mi jeszcze bardziej- szepnął
- a gdzie mnie zabierzesz na te lody?- próbowałam nie zwracać uwagi na to, że gapi się na nas chyba z pół szkoły
- niespodzianka piękna- chłopak puścił mi oczko- a teraz pozwolisz, że cię zostawię, chyba, że chcesz iść ze mną- chłopak zabawnie poruszał brwiami, a ja szybko pokiwałam przecząco głową, wiedząc gdzie idzie- skoro tak to widzimy się później- pocałował mnie jeszcze raz i już po chwili zniknął mi z pola widzenia. Stałam tak jeszcze chwilę uśmiechając się pod nosem. Gdy chciałam się odwrócić wpadłam na kogoś
- chyba nic nie zrozumiałaś podczas naszej ostatniej rozmowy- wysyczała wściekła jak osa Zuza
- daj mi spokój- powiedziałam pewna siebie i chciałam ją wyminąć, ona jednak zagrodziła mi drogę
- odwal się od Krystiana albo tego gorzko pożałujesz. To mój chłopak więc przestań się wciąż obok niego kręcić
- masz mały problem, bo jesteśmy razem, więc możesz o nim tylko pomarzyć- uśmiechnęłam się z kpiną patrząc na nią, co jeszcze bardziej ją rozwścieczyło, już chciała mi coś odpowiedzieć, gdy obok mnie stanął jeden z kolegów Krystiana, Mateusz
- odczep się od niej jak nie chcesz mieć kłopotów- powiedział patrząc na dziewczynę, a on robiąc minę zbitego psa popatrzyła na niego i zaczęła ściemniać
- ale to ona na mnie naskoczyła i jeszcze w dodatku mi groziła
- ty jesteś jakaś nienormalna- powiedziałam zaskoczona tym co właśnie powiedziała
- boże nie kłam dziewczyno bo wiem co zrobiłaś Poli ostatnio, więc radze ci się trzymać od niej z daleka- chłopak spojrzał na nią z kpiną, a ona odwróciłam się i poszła.
- dzięki- powiedziałam do niego i chciałam iść, ale zatrzymał mnie na chwilę
- porozmawiaj o tym z Krystianem on to załatwi
- nie będę mu tym głowy zawracała
- ona jest zdolna do wielu rzeczy, więc uważaj lepiej- powiedział z delikatny uśmiechem i poszedł w swoją stronę. Gdy szłam po schodach do szatni akurat zadzwonił dzwonek. Właśnie mieliśmy wf, więc miałam godzinę wolną. Ze złamaną ręką akurat nie mogłabym i tak nic robić. Tą lekcję akurat mieliśmy z chłopakami z klasy Krystiana. Okazało się, że oni tak jak i my wyszli na dwói i biegali, w czasie kiedy moja grupa miała zaliczenie z biegu na krótkim dystansie. Położyłam się na trawie, bo słońce pięknie świeciło i grzało. Po chwili poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie, kątem oka zobaczyłam, że to Krystian
- a ty leniu, czemu nie ćwiczysz?- zapytałam nie otwierając oczu
- jaki leniu?- oburzył się chłopak- człowiek chce się zatroszczyć o swoją księżniczkę a ta go od leni wyzywa, moje życie jest takie ciężkie- westchnął głęboko i teatralnie rozpaczał co strasznie mnie rozbawiło- śmiej się ze mnie, śmiej
- oj nie rozpaczaj już tak- rozbawiona pogłaskałam go po policzku
- teraz w ramach przeprosin należy się buziak- uśmiechnął się jak to miał w swoim zwyczaju, kiedy wiedział, że jest na wygranej pozycji. Uniosłam się na łokciu i zbliżając się do niego delikatnie musnęłam jego usta, chłopak jednak objął mnie ręką i kontynuował pocałunek, który stawał się dużo intensywniejszy. Kiedy w końcu odsunął się ode mnie kawałek uśmiechnął się i powiedział- teraz mogę ci wybaczyć
- co ja z tobą mam- powiedziałam kręcąc głową z politowaniem
- ze mną? masz zapewnione atrakcje 24 godziny na dobę- powiedział dumnie, a ja spojrzałam na niego i zaśmiałam się.
- głupek z ciebie
- ale twój- puścił mi oczko i położył się obok mnie- kochanie a czego chciał od ciebie Michał- chłopak spoważniał zmieniając temat, a ja poczułam dziwne ciepło w brzuchu,słysząc jak mówi do mnie kochanie
- tak tylko rozmawialiśmy i zaprosił nas na domówkę
- nas?- chłopak wyraźnie był zaskoczony
- no powiedział, że mogę przyjść z tobą- mówiłam spokojnie
- i co chcesz iść?
- sama nie wiem, zresztą to nie ode mnie zależy
- a od kogo?
- od mojej mamy wiesz jaka jest
- wydaje się miła- powiedział uśmiechając się do mnie, leżał teraz na boku przyglądając mi się i bawiąc się kosmykiem moich włosów- ostatnio chyba dobrze się między wami układa
- no właśnie ostatnio jest wszystko ok, zmieniła się i trochę wyluzowała, dlatego nie chcę tego zepsuć mówiąc, że chcę iść na domówkę
- rozumiem- chłopak uśmiechnął się- masz fajną mamę skoro tak się o ciebie troszczy
- nie wiesz co mówisz, nie chciałbyś być na moim miejscu
- ciesz się, że się o ciebie troszczy, bo zawsze mogłaby mieć cię kompletnie gdzieś
- fakt- powiedziałam uśmiechając się do chłopaka. Leżeliśmy tak i gadaliśmy o głupotach do końca lekcji.
Ostatnie godzina strasznie mi się dłużyła, końcowe pięć minut, myślałam, że trwa wieczność. Nie mogłam doczekać się, aż zobaczę Krystiana. Przyzwyczaiłam się do jego obecności, uśmiechu i ramion, w których czułam się tak bezpiecznie. Każda minuta bez niego była straszną męczarnią, na niczym innym nie mogłam się skupić, ciągle myślałam tylko o nim.
Dopiero po dzwonku pod klasę przyszła uśmiechnięta i wyraźnie zadowolona Daga. Odrazu uśmiechnęłam się i zaczęłam udawać, że wszystko gra. Było to dużo łatwiejsze, niż wyjaśnienie, dlaczego tak się zachowuje i dlaczego po prostu z nim nie porozmawiam. Staliśmy pod klasą, aż ktoś powiedział, że nie ma dzisiaj naszego nauczyciela, dzięki czemu mieliśmy okienko. Poszłam przed szkołę i usiadłam na trawie, niestety Daga gdzieś mi zniknęła, przez co zostałam sama. Ale nie trwało to długo, bo już po chwili przysiadł się do mnie Michał, kolega z klasy, z którym wcześniej jakoś nie miałam kontaktu, w sumie prawie nigdy się do mnie nie odzywał. Pomimo to musiałam przyznać, że był bardzo przystojny. Trenował piłkę nożną, przez co miał wysportowane ciało, a do tego był dość wysoki. Jego niebieskie oczy idealnie pasowały do ciemniejszej karnacji i krótkich brązowych włosów. Doskonale rozumiałam dziewczyny, które tak za nim szalały. Jednak wciąż nie dorównywał Krystianowi, pewnie dlatego, że nie był w ostatniej klasie, to jak widać robi większe wrażenie na dziewczynach. Ale pewna byłam tego, że gdy ze szkoły odejdzie Krystian to Michał zajmie miejsce największego ciacha w szkole.
- hej co tam u ciebie?- chłopak zapytał z uśmiechem i usiadł obok mnie
- hej- odpowiedziałam lekko skołowana faktem, że przysiadł się do mnie- wszystko ok w sumie- spojrzałam na niego niepewnie, co rozbawiło chłopaka
- spokojnie nie zrobię ci krzywdy- mówił śmiejąc się
- po prostu zdziwiłam się, że wgl się do mnie przysiadłeś, coś się stało?
- a co nie mogę po prostu pogadać z koleżanką?- chłopak z uśmiechem patrzył na mnie
- nigdy wcześniej tego nie robiłeś- zaśmiałam się krótko
- i to był mój błąd- chłopak położył się na trawie- wcześniej nie sądziłem, że jesteś taka wyluzowana
- a po czym teraz to stwierdzasz?- powiedziałam mocno zaskoczona, nie sądziłam, że ktoś ma mnie za wyluzowaną osobę, a już tym bardziej, że on ma o mnie takie zdanie
- ogólnie po twoim zachowaniu- chłopak spojrzał na mnie- zmieniłaś się i to bardzo- puścił mi oczko i znów przeniósł wzrok na niebo, zamykając oczy
- mam nadzieje, że na lepsze- powiedziałam z uśmiechem
- jak dla mnie to na dużo lepsze- na jego twarzy pojawił się piękny i zniewalający uśmiech, w którym mogłabym się zakochać. Dobrze, że chłopak miał zamknięte oczy, dzięki temu mogłam mu się bezkarnie przyglądać- co robisz w weekend?
- jeszcze nie mam planów- powiedziała szybko i nie przemyślałam swojej odpowiedzi
- to może wpadniesz w piątek na domówkę do mnie?- teraz chłopak patrzył na mnie, a jego roześmiane oczy w połączeniu z uśmiechem, powodowały, że nie mogłam przestać się uśmiechać
- nie wiem czy dam radę- powiedziałam myśląc o tym, że moja mama pewnie nigdy się na to nie zgodzi
- jeżeli chodzi o Krystiana to możesz przyjść z nim, słyszałem, że jesteście razem
- a niby od kogo?- powiedziałam zdziwiona
- wiesz takie plotki szybko się roznoszą
- no właśnie plotki- powiedziałam zrezygnowana ściszonym głosem
- a co nie jesteście razem?- chłopak powiedział to tak energicznie i z taką ilością nadziei, że aż się zdziwiłam
- to skomplikowane- powiedziałam szybko, nie chcąc się przed nim tłumaczyć
- ale mam nadzieje, że jednak dasz radę wpaść do mnie na domówkę- po jego słowach zadzwonił dzwonek, a przed szkołę zaczęły wychodzić tłumy młodzieży. Jedni szli na fajkę, inni po prostu nie chcieli siedzieć w szkole. Ja dalej siedziałam na swoim miejscu, a chłopak leżał obok. W pewnym momencie zobaczyłam jak przed szkołę wychodzi Krystian, zaczął się rozglądać za kimś. Gdy nasze spojrzenia spotkały się, chłopak uśmiechnął się lekko i już chciał iść w moją stronę, gdy zobaczył leżącego obok Michała, skrzywił się lekko i stanął w miejscu.
- ja już muszę lecieć, widzimy się na lekcji- powiedziałam i uśmiechnęłam się do Michała i ruszyłam w stronę Krystiana. Chłopak widząc, że idę w jego stronę znów się uśmiechnął a w policzkach pojawiły mu się dołeczki. Moje serce zaczęło bić szybciej. Gdy stanęłam przed nim lekko spuściłam głowę
- przepraszam, nie mam o tobie takie zdania, ale to wszystko jest dla mnie takie trudne
- nic się nie stało- chłopak położył dłonie na moich biodrach i pocałował mnie w czoło- wiem, że jest ci trudno, ale chcę, żebyś wiedziała, że zależy mi na tobie- chłopak uniósł mój podbródek i spojrzał mi w oczy- chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że zależy mi na tobie- uśmiechnął się łagodnie
- i tak wszyscy już o nas gadają
- a co takiego?- chłopak zapytał i łobuzersko się uśmiechnął
- że jesteśmy ze sobą- powiedziałam lekko speszona
- a przeszkadza ci to?- chłopak przysunął się bliżej mnie i znów dzieliły nas milimetry- chyba, że nie chcesz być moją dziewczyną- w oczach chłopaka widziałam nadzieje a zarazem lęk, czułam, że lekko się czerwienie
- chcę- powiedziałam to tak cicho, że nawet nie wiem jak on to usłyszał
- to już jako moja oficjalna dziewczyna może dasz się dzisiaj zaprosić na lody?- chłopak uśmiechnął się słodko i musnął moje usta- teraz smakują mi jeszcze bardziej- szepnął
- a gdzie mnie zabierzesz na te lody?- próbowałam nie zwracać uwagi na to, że gapi się na nas chyba z pół szkoły
- niespodzianka piękna- chłopak puścił mi oczko- a teraz pozwolisz, że cię zostawię, chyba, że chcesz iść ze mną- chłopak zabawnie poruszał brwiami, a ja szybko pokiwałam przecząco głową, wiedząc gdzie idzie- skoro tak to widzimy się później- pocałował mnie jeszcze raz i już po chwili zniknął mi z pola widzenia. Stałam tak jeszcze chwilę uśmiechając się pod nosem. Gdy chciałam się odwrócić wpadłam na kogoś
- chyba nic nie zrozumiałaś podczas naszej ostatniej rozmowy- wysyczała wściekła jak osa Zuza
- daj mi spokój- powiedziałam pewna siebie i chciałam ją wyminąć, ona jednak zagrodziła mi drogę
- odwal się od Krystiana albo tego gorzko pożałujesz. To mój chłopak więc przestań się wciąż obok niego kręcić
- masz mały problem, bo jesteśmy razem, więc możesz o nim tylko pomarzyć- uśmiechnęłam się z kpiną patrząc na nią, co jeszcze bardziej ją rozwścieczyło, już chciała mi coś odpowiedzieć, gdy obok mnie stanął jeden z kolegów Krystiana, Mateusz
- odczep się od niej jak nie chcesz mieć kłopotów- powiedział patrząc na dziewczynę, a on robiąc minę zbitego psa popatrzyła na niego i zaczęła ściemniać
- ale to ona na mnie naskoczyła i jeszcze w dodatku mi groziła
- ty jesteś jakaś nienormalna- powiedziałam zaskoczona tym co właśnie powiedziała
- boże nie kłam dziewczyno bo wiem co zrobiłaś Poli ostatnio, więc radze ci się trzymać od niej z daleka- chłopak spojrzał na nią z kpiną, a ona odwróciłam się i poszła.
- dzięki- powiedziałam do niego i chciałam iść, ale zatrzymał mnie na chwilę
- porozmawiaj o tym z Krystianem on to załatwi
- nie będę mu tym głowy zawracała
- ona jest zdolna do wielu rzeczy, więc uważaj lepiej- powiedział z delikatny uśmiechem i poszedł w swoją stronę. Gdy szłam po schodach do szatni akurat zadzwonił dzwonek. Właśnie mieliśmy wf, więc miałam godzinę wolną. Ze złamaną ręką akurat nie mogłabym i tak nic robić. Tą lekcję akurat mieliśmy z chłopakami z klasy Krystiana. Okazało się, że oni tak jak i my wyszli na dwói i biegali, w czasie kiedy moja grupa miała zaliczenie z biegu na krótkim dystansie. Położyłam się na trawie, bo słońce pięknie świeciło i grzało. Po chwili poczułam, że ktoś kładzie się obok mnie, kątem oka zobaczyłam, że to Krystian
- a ty leniu, czemu nie ćwiczysz?- zapytałam nie otwierając oczu
- jaki leniu?- oburzył się chłopak- człowiek chce się zatroszczyć o swoją księżniczkę a ta go od leni wyzywa, moje życie jest takie ciężkie- westchnął głęboko i teatralnie rozpaczał co strasznie mnie rozbawiło- śmiej się ze mnie, śmiej
- oj nie rozpaczaj już tak- rozbawiona pogłaskałam go po policzku
- teraz w ramach przeprosin należy się buziak- uśmiechnął się jak to miał w swoim zwyczaju, kiedy wiedział, że jest na wygranej pozycji. Uniosłam się na łokciu i zbliżając się do niego delikatnie musnęłam jego usta, chłopak jednak objął mnie ręką i kontynuował pocałunek, który stawał się dużo intensywniejszy. Kiedy w końcu odsunął się ode mnie kawałek uśmiechnął się i powiedział- teraz mogę ci wybaczyć
- co ja z tobą mam- powiedziałam kręcąc głową z politowaniem
- ze mną? masz zapewnione atrakcje 24 godziny na dobę- powiedział dumnie, a ja spojrzałam na niego i zaśmiałam się.
- głupek z ciebie
- ale twój- puścił mi oczko i położył się obok mnie- kochanie a czego chciał od ciebie Michał- chłopak spoważniał zmieniając temat, a ja poczułam dziwne ciepło w brzuchu,słysząc jak mówi do mnie kochanie
- tak tylko rozmawialiśmy i zaprosił nas na domówkę
- nas?- chłopak wyraźnie był zaskoczony
- no powiedział, że mogę przyjść z tobą- mówiłam spokojnie
- i co chcesz iść?
- sama nie wiem, zresztą to nie ode mnie zależy
- a od kogo?
- od mojej mamy wiesz jaka jest
- wydaje się miła- powiedział uśmiechając się do mnie, leżał teraz na boku przyglądając mi się i bawiąc się kosmykiem moich włosów- ostatnio chyba dobrze się między wami układa
- no właśnie ostatnio jest wszystko ok, zmieniła się i trochę wyluzowała, dlatego nie chcę tego zepsuć mówiąc, że chcę iść na domówkę
- rozumiem- chłopak uśmiechnął się- masz fajną mamę skoro tak się o ciebie troszczy
- nie wiesz co mówisz, nie chciałbyś być na moim miejscu
- ciesz się, że się o ciebie troszczy, bo zawsze mogłaby mieć cię kompletnie gdzieś
- fakt- powiedziałam uśmiechając się do chłopaka. Leżeliśmy tak i gadaliśmy o głupotach do końca lekcji.
Ostatnie godzina strasznie mi się dłużyła, końcowe pięć minut, myślałam, że trwa wieczność. Nie mogłam doczekać się, aż zobaczę Krystiana. Przyzwyczaiłam się do jego obecności, uśmiechu i ramion, w których czułam się tak bezpiecznie. Każda minuta bez niego była straszną męczarnią, na niczym innym nie mogłam się skupić, ciągle myślałam tylko o nim.
piątek, 2 sierpnia 2013
rozdział dwudziesty drugi
Gdy obudziłam się rano byłam w świetnym humorze. Bez problemu wstałam i poszłam do łazienki, z już mniejszymi problemami umyłam się i ubrałam na siebie miętowe leginsy i białą bokserkę z koronkowym tyłem. Falowane włosy rozpuściłam a makijaż zrobiłam sobie bardzo delikatny. Zbiegłam po schodach do kuchni i napiłam się soku. Nie musiałam długo czekać, a już słyszałam pukanie do drzwi, gdy je otworzyłam zobaczyłam uśmiechniętego chłopaka, opartego o futrynę drzwi.
- witam piękna- nachylił się i pocałował mnie w policzek- mówiłem, że nie zawiodę
- cześć- uśmiechnęłam się i wpuściłam go do środka- wcześnie jesteś
- bałem się, że mi uciekniesz- zaśmiał się- ale widzę, że jesteś już gotowa
- jeszcze tylko po torbę pójdę- uśmiechnęłam się i ruszyłam na górę, by po chwili wrócić z dość ciężką od książek torbą. Chłopak nie pozwolił mi jej nosić bo odrazu mi ją zabrał
- nie możesz się przemęczać moja kaleko
- kaleko?- zbulwersowałam się
- ohoho jaka groźna- zaśmiał się, a ja walnęłam go w ramię
- zobaczysz kiedyś jeszcze będziesz się mnie bał
- chyba jak będziesz moją żoną i będziesz rzucała we mnie talerzami- chłopak łobuzersko się uśmiechnął i zbliżył do mnie
- chciałbyś- powiedziałam szybko, chcąc uniknąć zaczerwienienia się
- nawet nie wiesz jak bardzo- znów jego uwodzicielski ton powodował, że miękły mi nogi, a na policzkach pojawiały się małe rumieńce. Spuściłam lekko głowę, by nie wpatrywać się jego oczy i nie pokazać, że znów się czerwienie. Chłopak jednak delikatnie podniósł mój podbródek, przez co nasze spojrzenia znów się spotkały. Czułam jako moje serce chce wyrwać mi się z klatki piersiowej. Jego ciepły oddech delikatnie łaskotał moje wargi. Był tak blisko, że jego perfumy wdzierały mi się do nozdrzy i przyjemnie na mnie działały. Jego delikatne usta na chwilę zetknęły się z moimi, zdawać by się mogło, że idealnie tam pasowały. Na moje usta mimowolnie wdarł się niewinny i delikatny uśmiech. Moje ciało znów zamarło, działo się tak przy każdym jego delikatnym pocałunku. Dopiero głos chłopaka wyrwał mnie z tych rozmyśleń- musimy już iść
- dobrze- odpowiedziałam szybko i ubrałam buty. Nie rozumiałam, czemu on tak na mnie działał. Co w nim takiego było? Czemu, aż tak zawrócił mi w głowie? Czy było możliwe, że się w nim zakochałam?
Gdy jechaliśmy do szkoły cały czas myślałam o tym, jak dziwnie się przy nim zachowuje. Chłopak zauważył, że o czymś intensywnie myślę
- co się stało?- uśmiechnął się delikatnie i dłonią pogładził moje kolano
- wszystko ok- odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech
- to o czym tak myślisz?
- a takie tam moje i Dagi sprawy, raczej cię to nie zainteresuje- chłopak lekko się zaśmiał
- masz rację, lepiej nie wnikam- nim zdążyłam się zorientować, już byliśmy pod szkołą i chłopak otwierał mi drzwi. Gdy szliśmy do budynku chciał mnie objąć ale musiałam się odsunąć. Krystian spojrzał na mnie pytająco
- nie chcę, żeby cała szkoła się na nas gapiła- powiedziałam lekko skrępowana
- aaa no tak- zaśmiał się- zapomniałem, że jesteś bardzo nieśmiała
- nie jestem- zaprzeczyłam, chociaż wiedziałam, że chłopak ma racje
- a chcesz się przekonać, że jesteś?- znów łobuzersko się uśmiechnął i niebezpiecznie zbliżył do mnie.
- dobra może i jestem- zaczęłam się bronić, odsuwając chłopaka kawałek- ale
- nie ma żadnego ale- zaśmiał się- jesteś i już- westchnęłam ciężko a chłopak uśmiechnął się słodko. Już po chwili szliśmy w stronę wejścia do szkoły. Pomimo że nie szliśmy przytuleni, nie uniknęliśmy spojrzeń otoczenia. Prawie każdy na nas patrzył i coś szeptał do znajomych. Chłopak zupełnie nic sobie z tego nie robił i szedł jak zawsze pewny siebie do szkoły. Ja natomiast czułam się strasznie skrępowana. Przed samym wejściem chłopak na chwilę podszedł do swoich znajomych aby się przywitać, chciałam iść dalej sama, ale Krystian przyciągnął mnie do siebie
- gdzie mi uciekasz?- zawadiacko zapytał przytulając mnie od tyłu. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo już słyszałam głupie teksty jego znajomych, chłopak skarcił ich spojrzeniem i po chwili nikt nic głupiego o nas już nie mówił. Pomimo że przedstawił mi ich wszystkich nie udało mi się zapamiętać prawie nikogo. Staliśmy z nimi chwilę i ruszyliśmy dalej. Mimo tego że nie byliśmy parą właśnie tak to wyglądało, zwłaszcza gdy chłopak znienacka mnie przytulał albo całował w czoło albo po szyi. Dopiero gdy staliśmy przy mojej szafce udało mi się na chwilę odetchnąć i udawać, że nie czuje spojrzeń tych wszystkich ludzi. Chłopak oparł się o szafkę obok i pilnie mi się przyglądał
- nie patrz się tak- powiedziałam lekko speszona
- czemu?- zapytał nie zmieniając zupełnie nic w swojej postawie
- wystarczy mi, że cała szkoła się na nas gapi
- i co z tego
- może ty jesteś do tego przyzwyczajony, ja nie
- to pora, żebyś przywykła- chłopak zbliżył się i odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy
- Krystian przestań, jesteśmy w szkole- z każdym słowem mój głos był coraz mniej przekonywujący
- Paulina nie mogę- łobuzersko się uśmiechnął i musnął moje usta- nie panuje nad sobą przy tobie- znów złączył nasze usta, tym razem na trochę dłużej. Musiałam jednak odsunąć go delikatnie od siebie
- proszę cię- spojrzałam błagalnie
- echh niech ci będzie, ale po szkole za to porywam cię na wycieczkę
- ale- chciałam zaprotestować, ale z tym śnieżnym uśmiechem znów zaczął zbliżać się do mnie- dobrze dobrze tylko już się uspokój
- słodka jesteś księżniczko- puścił mi oczka, a ja szybko odwróciłam twarz w stronę szafki i zaczęłam nerwowo szukać w niej czegokolwiek. Chłopak rozbawiony tym widokiem zaśmiał się i dodał- i tak wiem, że teraz masz te śliczne rumieńce
- jesteś niemożliwy- pokiwałam z politowaniem głową
- ranisz- chłopak zrobił minę zbitego psa, co strasznie mnie rozśmieszyło- echh kobiety- zaczął dramatyzować, ale już po chwili też się uśmiechał- muszę cię już zostawić kochana, bo z rana jeszcze się nie dotleniałem. Niechętnie, ale muszę iść- puścił mi oczko
- wiesz, że nie lubię jak palisz
- dlatego cię nie ciągnę ze sobą
- to nie zmienia faktu, że idziesz palić
- uzależnienie piękna, uzależnienie- chłopak zrobił bezradną minę
- to pora się uwolnić od tego świństwa
- może kiedyś mi się uda- uśmiechnął się i pocałował delikatnie moje czoło- a teraz mała muszę lecieć, uważaj na siebie
- pa- pożegnałam się z nim i poszłam w stronę klasy, w której mieliśmy mieć lekcje. Po drodze złapała mnie Daga
- hej- dziewczyna pocałowała mnie na przywitanie
- cześć- uśmiechnęłam się
- co tam zakochańcu?- zaśmiała się
- proszę cię przestań
- a co nie jesteś zakochana?
- nie wiem czy to zakochanie
- niechętnie, ale muszę jedno przyznać- dziewczyna uśmiechnęła się- słodko razem wyglądacie
- daj spokój, wszyscy się na nas gapili
- nie masz co się dziwić, w końcu z Krystianem weszłaś do szkoły
- myślisz, że nie powinnam się z nim w szkole tak pokazywać- stanęłam na chwilę i zmartwiona spojrzałam na przyjaciółkę, ona widząć moją minę zaczęła się śmiać
- jeżeli ci na nim zależy to nie przejmuj się innymi, po prostu bądź szczęśliwa, tylko obiecaj mi jedno
- tak?
- po pierwsze nie będziesz kazała mi go polubić- zaśmiałam się widząc jej niechętną minę- a po drugie nie będziemy się kłócić przez facetów
- nikt nas nie skłóci- przytuliłam przyjaciółkę, czym wywołałam uśmiech na jej twarzy.
Pierwsze lekcje mijały mi bardzo spokojnie, na przerwach siedziałam z Dagą, nie było z nami chłopaków co bardzo mnie dziwiło. Jednak nie chciałam wypytywać o to przyjaciółki. Dopiero na długiej przerwie, dziewczyna poszła do Miłosza, a ja nie chciałam zbytnio z nimi siedzieć więc po zakupie jabłka w bufecie udałam się na murek, spodziewając się, że zastanę tam Krystiana. Tak jak myślałam, chłopak siedział i palił papierosa. Powoli podeszłam bliżej stanęłam za nim i zasłoniłam mu oczy
- a co to za wiedźma mnie straszy- zażartował sobie chłopak
- ja ci dam wiedźmę- powiedziałam oburzona i zaczęłam go łaskotać, chłopak nie mógł przestać się śmiać. Udało mu się jednak uwolnić i złapał moje ręce
- i co teraz?
- użyje czarów i zmienię cię w ropuchę- zaśmiałam się
- to później będziesz musiała mnie pocałować- chłopak zawadiacko się uśmiechnął i przybliżył do mnie- musimy poćwiczyć ten pocałunek- wyszeptał gdy dzieliły nas jedynie milimetry. Już miał mnie pocałować, ale wyślizgnęłam się z jego objęć, chłopak spojrzał na mnie zdziwiony
- Krystian nie możesz od tak mnie całować- zaczęłam protestować,
- jak to?- chłopak widocznie był zamotany i nie wiedział o co mi chodzi.
- normalnie, nie chcę, żeby cała szkoła gadała o mnie. Może ty jesteś do tego przyzwyczajony a dla mnie jest to krępujące- odwróciłam się w stronę murka, żeby nie patrzeć na niego, dzięki czemu mówiło mi się dużo swobodniej- nie chcę, żeby myśleli, że- chłopak nie dał mi dokończyć, złapał moją dłoń i spojrzał na mnie z troską
- Pola, nie możesz się tak przejmować innymi, niech sobie myślą co chcą, ważne żebyś była szczęśliwa. A ja chcę tylko, żeby wiedzieli, jak bardzo mi na tobie zależy
- ty nic nie rozumiesz
- to wytłumacz mi to
- ty co chwilę jesteś z kimś innym, nie chcę, żeby cała szkoła miała mnie za kolejną twoją zdobycz- w końcu udało mi się to powiedzieć, tak długo o tym myślałam i leżało mi to na sercu. Jednak moje słowa chyba zabolały chłopaka bo w jego spojrzeniu widziałam ból, puścił moją dłoń i nie patrząc na mnie powiedział
- nie sądziłem, że aż tak przejmujesz się otoczeniem. A tym bardziej nie spodziewałem się, że masz o mnie tak złe zdanie- po tych słowach chłopak po prostu odszedł, a mi zabrakło odwagi by go zatrzymać
__________________________________
taki mały prezent z okazji moich 18stych urodzin mam nadzieje że się podoba i będzie kilka komentarzy :)
- witam piękna- nachylił się i pocałował mnie w policzek- mówiłem, że nie zawiodę
- cześć- uśmiechnęłam się i wpuściłam go do środka- wcześnie jesteś
- bałem się, że mi uciekniesz- zaśmiał się- ale widzę, że jesteś już gotowa
- jeszcze tylko po torbę pójdę- uśmiechnęłam się i ruszyłam na górę, by po chwili wrócić z dość ciężką od książek torbą. Chłopak nie pozwolił mi jej nosić bo odrazu mi ją zabrał
- nie możesz się przemęczać moja kaleko
- kaleko?- zbulwersowałam się
- ohoho jaka groźna- zaśmiał się, a ja walnęłam go w ramię
- zobaczysz kiedyś jeszcze będziesz się mnie bał
- chyba jak będziesz moją żoną i będziesz rzucała we mnie talerzami- chłopak łobuzersko się uśmiechnął i zbliżył do mnie
- chciałbyś- powiedziałam szybko, chcąc uniknąć zaczerwienienia się
- nawet nie wiesz jak bardzo- znów jego uwodzicielski ton powodował, że miękły mi nogi, a na policzkach pojawiały się małe rumieńce. Spuściłam lekko głowę, by nie wpatrywać się jego oczy i nie pokazać, że znów się czerwienie. Chłopak jednak delikatnie podniósł mój podbródek, przez co nasze spojrzenia znów się spotkały. Czułam jako moje serce chce wyrwać mi się z klatki piersiowej. Jego ciepły oddech delikatnie łaskotał moje wargi. Był tak blisko, że jego perfumy wdzierały mi się do nozdrzy i przyjemnie na mnie działały. Jego delikatne usta na chwilę zetknęły się z moimi, zdawać by się mogło, że idealnie tam pasowały. Na moje usta mimowolnie wdarł się niewinny i delikatny uśmiech. Moje ciało znów zamarło, działo się tak przy każdym jego delikatnym pocałunku. Dopiero głos chłopaka wyrwał mnie z tych rozmyśleń- musimy już iść
- dobrze- odpowiedziałam szybko i ubrałam buty. Nie rozumiałam, czemu on tak na mnie działał. Co w nim takiego było? Czemu, aż tak zawrócił mi w głowie? Czy było możliwe, że się w nim zakochałam?
Gdy jechaliśmy do szkoły cały czas myślałam o tym, jak dziwnie się przy nim zachowuje. Chłopak zauważył, że o czymś intensywnie myślę
- co się stało?- uśmiechnął się delikatnie i dłonią pogładził moje kolano
- wszystko ok- odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech
- to o czym tak myślisz?
- a takie tam moje i Dagi sprawy, raczej cię to nie zainteresuje- chłopak lekko się zaśmiał
- masz rację, lepiej nie wnikam- nim zdążyłam się zorientować, już byliśmy pod szkołą i chłopak otwierał mi drzwi. Gdy szliśmy do budynku chciał mnie objąć ale musiałam się odsunąć. Krystian spojrzał na mnie pytająco
- nie chcę, żeby cała szkoła się na nas gapiła- powiedziałam lekko skrępowana
- aaa no tak- zaśmiał się- zapomniałem, że jesteś bardzo nieśmiała
- nie jestem- zaprzeczyłam, chociaż wiedziałam, że chłopak ma racje
- a chcesz się przekonać, że jesteś?- znów łobuzersko się uśmiechnął i niebezpiecznie zbliżył do mnie.
- dobra może i jestem- zaczęłam się bronić, odsuwając chłopaka kawałek- ale
- nie ma żadnego ale- zaśmiał się- jesteś i już- westchnęłam ciężko a chłopak uśmiechnął się słodko. Już po chwili szliśmy w stronę wejścia do szkoły. Pomimo że nie szliśmy przytuleni, nie uniknęliśmy spojrzeń otoczenia. Prawie każdy na nas patrzył i coś szeptał do znajomych. Chłopak zupełnie nic sobie z tego nie robił i szedł jak zawsze pewny siebie do szkoły. Ja natomiast czułam się strasznie skrępowana. Przed samym wejściem chłopak na chwilę podszedł do swoich znajomych aby się przywitać, chciałam iść dalej sama, ale Krystian przyciągnął mnie do siebie
- gdzie mi uciekasz?- zawadiacko zapytał przytulając mnie od tyłu. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo już słyszałam głupie teksty jego znajomych, chłopak skarcił ich spojrzeniem i po chwili nikt nic głupiego o nas już nie mówił. Pomimo że przedstawił mi ich wszystkich nie udało mi się zapamiętać prawie nikogo. Staliśmy z nimi chwilę i ruszyliśmy dalej. Mimo tego że nie byliśmy parą właśnie tak to wyglądało, zwłaszcza gdy chłopak znienacka mnie przytulał albo całował w czoło albo po szyi. Dopiero gdy staliśmy przy mojej szafce udało mi się na chwilę odetchnąć i udawać, że nie czuje spojrzeń tych wszystkich ludzi. Chłopak oparł się o szafkę obok i pilnie mi się przyglądał
- nie patrz się tak- powiedziałam lekko speszona
- czemu?- zapytał nie zmieniając zupełnie nic w swojej postawie
- wystarczy mi, że cała szkoła się na nas gapi
- i co z tego
- może ty jesteś do tego przyzwyczajony, ja nie
- to pora, żebyś przywykła- chłopak zbliżył się i odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy
- Krystian przestań, jesteśmy w szkole- z każdym słowem mój głos był coraz mniej przekonywujący
- Paulina nie mogę- łobuzersko się uśmiechnął i musnął moje usta- nie panuje nad sobą przy tobie- znów złączył nasze usta, tym razem na trochę dłużej. Musiałam jednak odsunąć go delikatnie od siebie
- proszę cię- spojrzałam błagalnie
- echh niech ci będzie, ale po szkole za to porywam cię na wycieczkę
- ale- chciałam zaprotestować, ale z tym śnieżnym uśmiechem znów zaczął zbliżać się do mnie- dobrze dobrze tylko już się uspokój
- słodka jesteś księżniczko- puścił mi oczka, a ja szybko odwróciłam twarz w stronę szafki i zaczęłam nerwowo szukać w niej czegokolwiek. Chłopak rozbawiony tym widokiem zaśmiał się i dodał- i tak wiem, że teraz masz te śliczne rumieńce
- jesteś niemożliwy- pokiwałam z politowaniem głową
- ranisz- chłopak zrobił minę zbitego psa, co strasznie mnie rozśmieszyło- echh kobiety- zaczął dramatyzować, ale już po chwili też się uśmiechał- muszę cię już zostawić kochana, bo z rana jeszcze się nie dotleniałem. Niechętnie, ale muszę iść- puścił mi oczko
- wiesz, że nie lubię jak palisz
- dlatego cię nie ciągnę ze sobą
- to nie zmienia faktu, że idziesz palić
- uzależnienie piękna, uzależnienie- chłopak zrobił bezradną minę
- to pora się uwolnić od tego świństwa
- może kiedyś mi się uda- uśmiechnął się i pocałował delikatnie moje czoło- a teraz mała muszę lecieć, uważaj na siebie
- pa- pożegnałam się z nim i poszłam w stronę klasy, w której mieliśmy mieć lekcje. Po drodze złapała mnie Daga
- hej- dziewczyna pocałowała mnie na przywitanie
- cześć- uśmiechnęłam się
- co tam zakochańcu?- zaśmiała się
- proszę cię przestań
- a co nie jesteś zakochana?
- nie wiem czy to zakochanie
- niechętnie, ale muszę jedno przyznać- dziewczyna uśmiechnęła się- słodko razem wyglądacie
- daj spokój, wszyscy się na nas gapili
- nie masz co się dziwić, w końcu z Krystianem weszłaś do szkoły
- myślisz, że nie powinnam się z nim w szkole tak pokazywać- stanęłam na chwilę i zmartwiona spojrzałam na przyjaciółkę, ona widząć moją minę zaczęła się śmiać
- jeżeli ci na nim zależy to nie przejmuj się innymi, po prostu bądź szczęśliwa, tylko obiecaj mi jedno
- tak?
- po pierwsze nie będziesz kazała mi go polubić- zaśmiałam się widząc jej niechętną minę- a po drugie nie będziemy się kłócić przez facetów
- nikt nas nie skłóci- przytuliłam przyjaciółkę, czym wywołałam uśmiech na jej twarzy.
Pierwsze lekcje mijały mi bardzo spokojnie, na przerwach siedziałam z Dagą, nie było z nami chłopaków co bardzo mnie dziwiło. Jednak nie chciałam wypytywać o to przyjaciółki. Dopiero na długiej przerwie, dziewczyna poszła do Miłosza, a ja nie chciałam zbytnio z nimi siedzieć więc po zakupie jabłka w bufecie udałam się na murek, spodziewając się, że zastanę tam Krystiana. Tak jak myślałam, chłopak siedział i palił papierosa. Powoli podeszłam bliżej stanęłam za nim i zasłoniłam mu oczy
- a co to za wiedźma mnie straszy- zażartował sobie chłopak
- ja ci dam wiedźmę- powiedziałam oburzona i zaczęłam go łaskotać, chłopak nie mógł przestać się śmiać. Udało mu się jednak uwolnić i złapał moje ręce
- i co teraz?
- użyje czarów i zmienię cię w ropuchę- zaśmiałam się
- to później będziesz musiała mnie pocałować- chłopak zawadiacko się uśmiechnął i przybliżył do mnie- musimy poćwiczyć ten pocałunek- wyszeptał gdy dzieliły nas jedynie milimetry. Już miał mnie pocałować, ale wyślizgnęłam się z jego objęć, chłopak spojrzał na mnie zdziwiony
- Krystian nie możesz od tak mnie całować- zaczęłam protestować,
- jak to?- chłopak widocznie był zamotany i nie wiedział o co mi chodzi.
- normalnie, nie chcę, żeby cała szkoła gadała o mnie. Może ty jesteś do tego przyzwyczajony a dla mnie jest to krępujące- odwróciłam się w stronę murka, żeby nie patrzeć na niego, dzięki czemu mówiło mi się dużo swobodniej- nie chcę, żeby myśleli, że- chłopak nie dał mi dokończyć, złapał moją dłoń i spojrzał na mnie z troską
- Pola, nie możesz się tak przejmować innymi, niech sobie myślą co chcą, ważne żebyś była szczęśliwa. A ja chcę tylko, żeby wiedzieli, jak bardzo mi na tobie zależy
- ty nic nie rozumiesz
- to wytłumacz mi to
- ty co chwilę jesteś z kimś innym, nie chcę, żeby cała szkoła miała mnie za kolejną twoją zdobycz- w końcu udało mi się to powiedzieć, tak długo o tym myślałam i leżało mi to na sercu. Jednak moje słowa chyba zabolały chłopaka bo w jego spojrzeniu widziałam ból, puścił moją dłoń i nie patrząc na mnie powiedział
- nie sądziłem, że aż tak przejmujesz się otoczeniem. A tym bardziej nie spodziewałem się, że masz o mnie tak złe zdanie- po tych słowach chłopak po prostu odszedł, a mi zabrakło odwagi by go zatrzymać
__________________________________
taki mały prezent z okazji moich 18stych urodzin mam nadzieje że się podoba i będzie kilka komentarzy :)
poniedziałek, 29 lipca 2013
rozdział dwudziesty pierwszy
Wstałam więc z łóżka i ubrałam spodenki i koszulkę, włosy rozczesałam bo nic innego nie potrafiłam z nimi zrobić. W kuchni zrobiłam sobie śniadanie i herbatę. Kiedy zjadłam usiadłam przed tv i zaczęłam oglądać seriale. Tak minęło mi całe popołudnie, dopiero około piętnastej od telewizora oderwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Niechętnie wstałam i poszłam je otworzyć. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam za nimi Dagę
- hej nie było cię dziś w szkole, więc trochę się zmartwiłam- powiedziała delikatnie się uśmiechając. Jej wizyta bardzo mnie zaskoczyła
- hej- uśmiechnęłam się do niej i gestem ręki zaprosiłam ją do środka, gdy już się tam znalazła zamknęłam drzwi- tak jakoś wyszło
- co ci się w rękę stało?- dziewczyna zaskoczona złapała mnie za gips
- rowerzysta mnie potrącił- powiedziałam szybko, nie chcąc by znała prawdę
- rowerzysta?- zdziwiła się- Pola...
- oj Daga daj spokój
- powiesz mi?
- no dobrze- usiadłyśmy w salonie i zaczęłam jej mówić jak skręciłam nadgarstek
- ale co to za dziewczyna?
- nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć, widuje ją w szkole, taka blondynka z klasy Miłosza. Zawsze jak chodzi to zadziera tak głowę i na wszystkich patrzy z góry
- chodzi ci o Zuzke?
- nie wiem jak się nazywa
- to musi być ona, była przecież z Krystianem do niedawna znaczy dość dawno zerwali ale z tego co wiem to chciałaby do niego wrócić. Ale jemu chyba się znudziła- spojrzała na mnie i przerwała- zresztą nie moja sprawa- uśmiechnęła się
- Daga przepraszam cię za wszystko- spojrzałam na nią ze skruszoną miną
- ale za co?
- no za całe to zamieszanie z Krystianem i Danielem, że byłam wobec ciebie nie fair to ty jestem moją przyjaciółką i żaden facet nie powinien tego zmienić
- i nie zmieni- powiedziała przytulając mnie- nie ważne z kim będziesz, ważne żebyś była szczęśliwa, z resztą jakoś sobie poradzimy
- kochana jesteś
- ale nie ukrywam, że było by dużo łatwiej, gdybyś była z Danielem- zaśmiała się a ja uderzyłam ją w ramie
- małpa z ciebie- wystawiłam jej język a ona się zaśmiała. Znów zachowywałyśmy się jak przyjaciółki i nawet temat Krystiana nic nie zmieniał. Daga siedziała u mnie jeszcze jakiś czas, ale była umówiona z Miłoszem, więc musiała iść. Niedługo później do domu wróciła mama. To był kolejny dzień, gdy była taka radosna. Zastanawiało mnie, co ją tak zmieniło. Po obiedzie poszłam do siebie i zaczęłam przepisywać lekcje, które przyniosła mi Daga. Zajęło mi to sporo czasu, ponieważ ręka sprawiała mi niemały problem. Moje zajęcie przerwało mi pukanie do drzwi. Już po chwili pojawiła się w nich moja mama
- Paulinko ktoś do ciebie- uśmiechnęła się kobieta i odsunęła się, żeby wpuścić kogoś do środka. Mocno się zdziwiłam, gdy do pomieszczenia wszedł Krystian. Kobieta już dłużej nie chciała nam przeszkadzać, tylko zamknęła drzwi i wyszła.
- hej- chłopak niepewnie się uśmiechał
- po co przyszedłeś?- zapytałam odwracając się do biurka. Chłopak usiadł na łóżku, wciąż czułam na sobie jego wzrok
- chciałem cię przeprosić za wczoraj, miałem po ciebie przyjechać
- już przeprosiłeś coś jeszcze?- odwróciłam się do niego mocno zdenerwowana, dopiero teraz zobaczyłam jego rozcięty łuk brwiowy, pozdzierane czoło i ręce
- co ci się stało?- chyba dopiero teraz zobaczył moją rękę. Mocno zdenerwowany podszedł i złapał za nią
- nic, raczej ciebie powinnam się zapytać co tobie się stało?
- więc dlaczego masz rękę w gipsie?- chłopak jakby nie słyszał mojego pytania
- bo ją skręciłam, a raczej bardzo mi w tym pomogła twoja dziewczyna- powiedziałam chłodno i wyminęłam chłopaka podchodząc do szafki i wyciągnęłam z niej resztę zeszytów która była mi jutro potrzebna.
- zrobiła ci to Zuzka?- chłopak mocno się zdenerwował
- chyba wiesz z kim chodzisz- dalej na niego nie patrzyłam i pakowałam się do szkoły
- tylko, że ja z nikim nie jestem, a dziewczyna, na której mi zależy strasznie się na mnie gniewa- mówiąc to stanął za mną i przytulił od tyłu całując delikatnie moją szyję. Poczułam jak przechodzą mnie dreszcze, a do policzków napływa mi krew.
- jakby ci zależało to wczoraj byś mnie nie wystawił, a przynajmniej odebrałbyś telefon- pomimo tego, jak bardzo chciałam, żeby tamta chwila trwała wieczność, musiałam pamiętać jak zachował się ostatnio. Dlatego odsunęłam się od niego, on jednak nie dawał za wygraną i dalej stał bardzo blisko mnie
- wiem, przepraszam ale nie mogłem odebrać. Powinienem oddzwonić, ale bardzo późno miałem czas i sądziłem, że śpisz. Trochę mi się sprawy pokomplikowały i nie mogłem wczoraj przyjechać
- a co ci się stało, że tak wyglądasz?- odwróciłam się do niego przodem
- a taki ci się nie podobam?- znów zaczął mówić tym swoim uwodzicielskim tonem
- Krystian pytam poważnie
- takie małe wypadki, czasem mi się zdarza
- czasem?
- oj śliczna, nie ma o czym mówić- nachylił się i dał mi buziaka w policzek
- mhmm- mruknęłam i chciałam się odwrócić, ale przyciągnął mnie do siebie i spojrzał mi w oczy
- nie gniewaj się już na mnie- musnął moje usta a ja zastygłam z lekko rozchylonymi wargami. Nie potrafiłam się na niego gniewać, gdy był tak blisko mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie a ona znów pokazał rządek swoich śnieżnobiałych zębów- to co wybaczysz mi
- a mam inne wyjście?- chłopak przez chwilę udawał, że nad czymś intensywnie myśli i już po chwili dodał
- nie ma żadnej innej opcji- jego ręce na mojej tali przyciągnęły mnie bliżej, teraz dzieliły nas milimetry. Jego brązowe oczy wpatrywały się w moje. Był trochę wyższy dzięki czemu teraz mogłam spokojnie wtulić się w jego klatkę piersiową i słyszeć bicie jego serca. Rytm był bardzo spokojny, rytmiczne uderzenia uspokajały mnie. Przeszkadzała mi trochę ręka w gipsie, przez co nie mogłam go na spokojnie przytulić.
Niestety nadszedł czas, kiedy chłopak musiał już iść. Odprowadziłam go do drzwi i na chwilę wyszłam z nim na zewnątrz bo mama siedziała w salonie.
- wpaść jutro po ciebie?- chłopak zapytał z troską
- lepiej niczego nie proponuj
- oj śliczna, wiem że wczoraj zawiodłem, ale jutro obiecuje że będę
- wtedy też obiecywałeś- mówiłam lekko się uśmiechając
- kochanie tym razem cię nie zawiodę- nachylił się i dał mi buziaka w czoło
- zobaczymy
- to do jutra
- pa- chłopak dał mi jeszcze słodkiego buziaka i wsiadł do samochodu. Wróciłam do domu, a on odjechał.
- kto to był?- kobieta wyszła z salonu owijając się bardziej długim swetrem
- kolega- powiedziałam, nie mogąc przestać się uśmiechać
- kolega?- kobieta podejrzliwie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, jakby wiedziała coś więcej
- tak kolega, mamo- powiedziałam lekko oburzona i poszłam do kuchni zrobić sobie tosty
- nie bulwersuj się tak- zaśmiała się idąc za mną- koledze chyba na tobie zależy, bo nie pierwszy raz go widzę
- oj mamo daj spokój
- no dobrze dobrze- ciągle uśmiechała się śmiesznie- już nic nie mówię, tylko uważaj na siebie i mam nadzieje, że będę miała okazję go poznać- westchnęłam ciężko a on zaśmiała się i znów zniknęła w salonie. Ostatnio to ona zachowywała się jak zakochana, dobrze się dogadywałyśmy i miała dobry humor.
- hej nie było cię dziś w szkole, więc trochę się zmartwiłam- powiedziała delikatnie się uśmiechając. Jej wizyta bardzo mnie zaskoczyła
- hej- uśmiechnęłam się do niej i gestem ręki zaprosiłam ją do środka, gdy już się tam znalazła zamknęłam drzwi- tak jakoś wyszło
- co ci się w rękę stało?- dziewczyna zaskoczona złapała mnie za gips
- rowerzysta mnie potrącił- powiedziałam szybko, nie chcąc by znała prawdę
- rowerzysta?- zdziwiła się- Pola...
- oj Daga daj spokój
- powiesz mi?
- no dobrze- usiadłyśmy w salonie i zaczęłam jej mówić jak skręciłam nadgarstek
- ale co to za dziewczyna?
- nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć, widuje ją w szkole, taka blondynka z klasy Miłosza. Zawsze jak chodzi to zadziera tak głowę i na wszystkich patrzy z góry
- chodzi ci o Zuzke?
- nie wiem jak się nazywa
- to musi być ona, była przecież z Krystianem do niedawna znaczy dość dawno zerwali ale z tego co wiem to chciałaby do niego wrócić. Ale jemu chyba się znudziła- spojrzała na mnie i przerwała- zresztą nie moja sprawa- uśmiechnęła się
- Daga przepraszam cię za wszystko- spojrzałam na nią ze skruszoną miną
- ale za co?
- no za całe to zamieszanie z Krystianem i Danielem, że byłam wobec ciebie nie fair to ty jestem moją przyjaciółką i żaden facet nie powinien tego zmienić
- i nie zmieni- powiedziała przytulając mnie- nie ważne z kim będziesz, ważne żebyś była szczęśliwa, z resztą jakoś sobie poradzimy
- kochana jesteś
- ale nie ukrywam, że było by dużo łatwiej, gdybyś była z Danielem- zaśmiała się a ja uderzyłam ją w ramie
- małpa z ciebie- wystawiłam jej język a ona się zaśmiała. Znów zachowywałyśmy się jak przyjaciółki i nawet temat Krystiana nic nie zmieniał. Daga siedziała u mnie jeszcze jakiś czas, ale była umówiona z Miłoszem, więc musiała iść. Niedługo później do domu wróciła mama. To był kolejny dzień, gdy była taka radosna. Zastanawiało mnie, co ją tak zmieniło. Po obiedzie poszłam do siebie i zaczęłam przepisywać lekcje, które przyniosła mi Daga. Zajęło mi to sporo czasu, ponieważ ręka sprawiała mi niemały problem. Moje zajęcie przerwało mi pukanie do drzwi. Już po chwili pojawiła się w nich moja mama
- Paulinko ktoś do ciebie- uśmiechnęła się kobieta i odsunęła się, żeby wpuścić kogoś do środka. Mocno się zdziwiłam, gdy do pomieszczenia wszedł Krystian. Kobieta już dłużej nie chciała nam przeszkadzać, tylko zamknęła drzwi i wyszła.
- hej- chłopak niepewnie się uśmiechał
- po co przyszedłeś?- zapytałam odwracając się do biurka. Chłopak usiadł na łóżku, wciąż czułam na sobie jego wzrok
- chciałem cię przeprosić za wczoraj, miałem po ciebie przyjechać
- już przeprosiłeś coś jeszcze?- odwróciłam się do niego mocno zdenerwowana, dopiero teraz zobaczyłam jego rozcięty łuk brwiowy, pozdzierane czoło i ręce
- co ci się stało?- chyba dopiero teraz zobaczył moją rękę. Mocno zdenerwowany podszedł i złapał za nią
- nic, raczej ciebie powinnam się zapytać co tobie się stało?
- więc dlaczego masz rękę w gipsie?- chłopak jakby nie słyszał mojego pytania
- bo ją skręciłam, a raczej bardzo mi w tym pomogła twoja dziewczyna- powiedziałam chłodno i wyminęłam chłopaka podchodząc do szafki i wyciągnęłam z niej resztę zeszytów która była mi jutro potrzebna.
- zrobiła ci to Zuzka?- chłopak mocno się zdenerwował
- chyba wiesz z kim chodzisz- dalej na niego nie patrzyłam i pakowałam się do szkoły
- tylko, że ja z nikim nie jestem, a dziewczyna, na której mi zależy strasznie się na mnie gniewa- mówiąc to stanął za mną i przytulił od tyłu całując delikatnie moją szyję. Poczułam jak przechodzą mnie dreszcze, a do policzków napływa mi krew.
- jakby ci zależało to wczoraj byś mnie nie wystawił, a przynajmniej odebrałbyś telefon- pomimo tego, jak bardzo chciałam, żeby tamta chwila trwała wieczność, musiałam pamiętać jak zachował się ostatnio. Dlatego odsunęłam się od niego, on jednak nie dawał za wygraną i dalej stał bardzo blisko mnie
- wiem, przepraszam ale nie mogłem odebrać. Powinienem oddzwonić, ale bardzo późno miałem czas i sądziłem, że śpisz. Trochę mi się sprawy pokomplikowały i nie mogłem wczoraj przyjechać
- a co ci się stało, że tak wyglądasz?- odwróciłam się do niego przodem
- a taki ci się nie podobam?- znów zaczął mówić tym swoim uwodzicielskim tonem
- Krystian pytam poważnie
- takie małe wypadki, czasem mi się zdarza
- czasem?
- oj śliczna, nie ma o czym mówić- nachylił się i dał mi buziaka w policzek
- mhmm- mruknęłam i chciałam się odwrócić, ale przyciągnął mnie do siebie i spojrzał mi w oczy
- nie gniewaj się już na mnie- musnął moje usta a ja zastygłam z lekko rozchylonymi wargami. Nie potrafiłam się na niego gniewać, gdy był tak blisko mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie a ona znów pokazał rządek swoich śnieżnobiałych zębów- to co wybaczysz mi
- a mam inne wyjście?- chłopak przez chwilę udawał, że nad czymś intensywnie myśli i już po chwili dodał
- nie ma żadnej innej opcji- jego ręce na mojej tali przyciągnęły mnie bliżej, teraz dzieliły nas milimetry. Jego brązowe oczy wpatrywały się w moje. Był trochę wyższy dzięki czemu teraz mogłam spokojnie wtulić się w jego klatkę piersiową i słyszeć bicie jego serca. Rytm był bardzo spokojny, rytmiczne uderzenia uspokajały mnie. Przeszkadzała mi trochę ręka w gipsie, przez co nie mogłam go na spokojnie przytulić.
Niestety nadszedł czas, kiedy chłopak musiał już iść. Odprowadziłam go do drzwi i na chwilę wyszłam z nim na zewnątrz bo mama siedziała w salonie.
- wpaść jutro po ciebie?- chłopak zapytał z troską
- lepiej niczego nie proponuj
- oj śliczna, wiem że wczoraj zawiodłem, ale jutro obiecuje że będę
- wtedy też obiecywałeś- mówiłam lekko się uśmiechając
- kochanie tym razem cię nie zawiodę- nachylił się i dał mi buziaka w czoło
- zobaczymy
- to do jutra
- pa- chłopak dał mi jeszcze słodkiego buziaka i wsiadł do samochodu. Wróciłam do domu, a on odjechał.
- kto to był?- kobieta wyszła z salonu owijając się bardziej długim swetrem
- kolega- powiedziałam, nie mogąc przestać się uśmiechać
- kolega?- kobieta podejrzliwie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, jakby wiedziała coś więcej
- tak kolega, mamo- powiedziałam lekko oburzona i poszłam do kuchni zrobić sobie tosty
- nie bulwersuj się tak- zaśmiała się idąc za mną- koledze chyba na tobie zależy, bo nie pierwszy raz go widzę
- oj mamo daj spokój
- no dobrze dobrze- ciągle uśmiechała się śmiesznie- już nic nie mówię, tylko uważaj na siebie i mam nadzieje, że będę miała okazję go poznać- westchnęłam ciężko a on zaśmiała się i znów zniknęła w salonie. Ostatnio to ona zachowywała się jak zakochana, dobrze się dogadywałyśmy i miała dobry humor.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.jpg)

















