środa, 12 czerwca 2013

rozdział trzeci

- od dawna jesteście ze sobą?- tę ciszę przerwał Krystian
- nie wiem czemu cię to interesuje- powiedziałam oschle patrząc przed siebie
- może dlatego, że przed weekendem nawet z tobą nie gadał, a przynajmniej tak mi się wydawało. W szkole nigdy nie widziałem, żebyście chociażby ze sobą stali. No chyba, że jesteście ze sobą od dawna a on po prostu się ciebie wstydził- zabolały mnie jego słowa, trafił w sedno, przecież wcześniej Daniel nawet ze mną nie gadał, wiedziałam, że to kłamstwo szybko się wyda. Chłopak uświadomił mi gdzie moje miejsce, że takie szare myszki nie mogą od tak zadawać się z elitą szkoły. Czułam, że do oczu powoli napływają mi łzy, nie chciałam się rozpłakać przy nim, dlatego powstrzymywałam płacz. Odechciało mi się też jakiejkolwiek rozmowy z nim. Znowu zapanowała cisza, doszliśmy do pielęgniarki, ale nie było jej więc musieliśmy poczekać. Krystian znowu zaczął mówić- rozumiem, że nie odpowiesz na moje pytanie, albo po prostu mam racje i on wstydził się tego, że z tobą był. Ewentualnie dopiero dzisiaj nagle się w tobie zakochał, bo się zmieniłaś. To frajer, który patrzy tylko na wygląd, zostaw go póki możesz później będziesz tylko cierpiała.
- o błagam cię i co jeszcze ciekawego mi powiesz? Sam dopiero dzisiaj zauważyłeś, że wgl istnieje. Co nagle chcesz mi dawać dobre rady i ostrzegać przed kimkolwiek? To ty patrzysz jedynie na wygląd i dlatego nagle się mną interesujesz, ale daj mi spokój bo nigdy nie będziemy razem i zrozum to. Jesteś rozpieszczonym dzieckiem, które myśli, że wszystko może mieć, grubo się mylisz, ja nigdy nie będę twoja- zdenerwowałam się, widziałam jaki jest zdziwiony słysząc to co mówię. Nie spodziewał się widocznie, że ktoś może mu się przeciwstawić.
- Paulina to nie tak- zaczął się tłumaczyć i co dziwne, nagle stracił tą pewność siebie jaką zawsze się wyróżniał- już od dawna ci się przyglądałem, często chciałem zagadać, ale nie wiedziałem jak, ty byłaś całkiem inna niż dziewczyny jakie do tej pory poznałem. Wolałaś się uczyć niż imprezować, nie piłaś, nie paliłaś i nie latałaś za chłopakami. W pewnym sensie imponowałaś mi swoją indywidualnością i myśl sobie co chcesz ale ja nie kłamię. A i jeszcze jedno nie zrezygnuję z walki o ciebie- spojrzał mi w oczy, w tej chwili do gabinetu weszła pielęgniarki i chyba dobrze, bo mogłoby się to źle skończyć. Nie wiedziałabym co mam mu odpowiedzieć, jego słowa całkowicie mnie zdziwiły i trudno było mi w to wszystko uwierzyć. Pielęgniarka mnie przebadała i stwierdziła, że ręka jest nadwyrężona i powinnam ją po prostu oszczędzać. Krystian cały czas siedział w gabinecie i czekał. Trochę mnie to niepokoiło, nie miałam ochoty na kontynuację tej rozmowy. Modliłam się, żeby przyszła po mnie Daga. Kiedy wychodziliśmy z gabinetu Krystian złapał mnie za rękę i powiedział
- Paulina zrozum, że naprawdę mi zależy- na te słowa prychnęłam tylko śmiechem i wyrwałam swoją rękę. Poszłam szybko do szatni się przebrać. Gdy zostałam już sama w szatni, przebrałam się szybko i usiadłam na ławce. Czekałam na Dagę, bo chciałam z nią porozmawiać, nie wiedziałam co mam robić. To wszystko chyba mnie przerosło ta cała sytuacja, to wszystko było takie skomplikowane. Po co mi to wszystko było, może lepiej było być szarą myszką, no przynajmniej dużo łatwiej. W mojej głowie przewijały się setki myśli. Kiedy dochodził już koniec lekcji, dziewczyny weszły do szatni, udawałam że wszystko jest ok.
- i jak ręka?- zapytała Daga
- a dobrze, w sumie nadwyrężyłam ją tylko i mam na nią uważać, owinęła mi ją tylko bandażem i tyle- powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
- a jak towarzystwo się sprawowało?- zaśmiała się, widocznie nieźle rozbawiona całą tą sytuacją
- Dagmara przestań błagam cię- powiedziałam poważnie- musimy porozmawiać na spokojnie
- no dobrze mycha nie ma sprawy- powiedziała widząc, że mówię naprawdę poważnie, chyba wiedziała, że mam jakieś problemy. Kiedy wyszłyśmy z szatni i upewniłam się, że nikt nie będzie nas słyszał zaczęłam powoli mówić
- Daga musisz mi powiedzieć o co chodzi z Krystianem- dziewczyna spoważniała i przestało ją to wszystko bawić
- Pola to bez znaczenia
- dla mnie to ma znaczenie i to duże
- ale po co chcesz to wszystko wiedzieć? To nie ma znaczenie. Po prostu trzymaj się od niego z daleka dobrze ci radzę
- zrozum, że nie mogę od tak kogoś nie lubić, muszę wiedzieć o co chodzi i co on wam takiego zrobił, bo dla mnie jest bardzo miły
- dziewczyno zrozum, że on chcę się z tobą spotkać tylko po to, żeby nam dopiec, serio uważasz, że mógłby coś do ciebie czuć?- zaśmiała się ironicznie, nie spodziewałam się tego po niej, oczekiwałam chociaż odrobiny szczerości. Ale ona wolała jak wszyscy traktować mnie jak kogoś gorszego. Nie spodziewałam się, że będzie w stanie mnie tak zranić. Nie miałam ochoty dłużej z nią gadać, więc przyspieszyłam- no Pola przepraszam wiesz, że nie o to mi chodziło no- widocznie żałowała tego co powiedziała
- jasne, wiesz co nie spodziewałam się tego, przynajmniej nie po tobie, oczekiwałam po prostu odrobiny szczerości nie sądziłam, że dla ciebie to za dużo- poszłam przed siebie wychodząc ze szkoły. Nie miałam ochoty już dłużej z nią gadać. Usiadłam na murku za szkołą. Często tam chodziłam, kiedy miałam problemy, nikt nie wiedział o tym miejscu, a przynajmniej nie wiedziała o nim Daga a to w tej chwili było dla mnie najważniejsze. Zaczęłam o tym wszystkim na spokojnie myśleć. Może to ja przesadziłam i niepotrzebnie na nią naskoczyłam? Przecież może zrobił im coś gorszego niż mogę sobie wyobrazić i ona nie chce o tym gadać. Z rozmyśleń wyrwał mnie czyjś głos, znałam już go, dzisiaj w sumie miałam go dosyć
- co się stało?
- Krystian czy ty nie możesz dać mi spokoju?- powiedziałam już trochę zdenerwowana
- ej nie denerwuj się, chciałem tylko pogadać- powiedział spokojnie, bardziej jak przyjaciel, który się o mnie martwił niż jak chłopak, który próbował mnie poderwać
- nie ma o czym- powiedziałam ściszając trochę głos- skąd wiedziałeś, że tu jestem?
- mówiłam, że od dawna mi się podobasz, wiem o tobie trochę więcej niż ci się wydaje- uśmiechnął się delikatnie patrząc przed siebie
- mówisz jak psychopata- powiedziałam i wybuchnęłam śmiechem
- może nim jestem- powiedział tajemniczym głosem a po chwili zaczął się ze mną śmiać, usiadł obok mnie na murku i spojrzał na mnie- to co powiesz co się dzieje ?
- wszystko się komplikuje- nie wiedziałam, czy chcę się przed nim otworzyć, czy mogę mu zaufać, dalej siedziałam i patrzyłam na swoje nogi
- napewno nie jest tak źle- uśmiechnął się delikatnie, próbując dodać mi otuchy, nic nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się pod nosem, myśląc o tym, że to w sumie on mi tak skomplikował życie - jak nie chcesz to nie musisz mówić. Zastanawia mnie jedynie, czemu siedzisz tu bez Daniela
- nie masz nigdy takich chwil, kiedy chcesz po prostu odpocząć od świata i przemyśleć to wszystko?- spojrzałam na niego, w jego oczach widziałam zrozumienie
- wiem o czym mówisz, często tak mam- zdziwiłam się, myślałam, że on nie ma takich problemów, przecież miał tylu znajomych, że zawsze mógł z kimś porozmawiać i nie miał czym się przejmować
- ty?- powiedziałam ze zdziwieniem
- widzisz, ludzie nie zawsze są tacy, za jakich ich mamy- powiedział i wstał- czasami warto kogoś poznać i nie skreślać na samym początku- po tych słowach poszedł w stronę szkoły, nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć. Jego wypowiedź dała mi sporo do myślenia. Może powinnam go lepiej poznać zamiast skreślać na starcie, w końcu on nic takiego mi nie zrobił. Teraz miałam jeszcze większy mętlik w głowie. Reszta lekcji minęła mi w spokoju, z Dagą się pogodziłam. Po szkole poszłam do niej i oddałam jej ciuchy, zabierając swoje. Nie zostawałam u niej i odrazu poszłam do domu. Zrobiłam sobie coś do jedzenia i usiadłam przed komputerem, weszłam na fejsa i zobaczyłam kilka zaproszeń do znajomych, większość do osoby ze szkoły, był wśród nich też Krystian bez zastanowienia przyjęłam wszystkie. Aż zobaczyłam jedno, które dość mnie zdziwiło. Było od niejakiej Majki, dziewczyna była z Krakowa, wydawało mi się, że skądś ją znam, ale nie pamiętałam dokładnie. Dlatego napisałam do niej wiadomość, że przepraszam ale jej nie pamiętam i czy mogłaby mi się przypomnieć. Sprawdziłam jeszcze kilka rzeczy i spojrzałam na zegarek, była dopiero 15. Wiedziałam że mam sporo czasu do powrotu mamy. Postanowiłam, że wybiorę się na zakupy, miałam sporo oszczędności, w końcu co miesiąc dostawałam od mamy pokaźne kieszonkowe i na nic ich nie wydawałam, nie miałam na co. Ubrałam buty, wzięłam trochę pieniędzy i wyszłam na miasto. Wchodziłam do wielu sklepów i kupowałam dość sporo rzeczy. Kupiłam sobie kilka par spodni, legginsy, bluzki, sweterki i bejsbolówkę. Straciłam sporo pieniędzy, ale to mnie wcale nie martwiło. Należało mi się coś od życia, mogłam zaszaleć i nikt nie mógł mi tego zabronić, w końcu te pieniądze były moje. Gdy wracałam do domu była już 19, szybko więc rozpakowałam nowo kupione rzeczy, żeby mama niczego się nie domyśliła. Zastanawiałam się, dlaczego ja wcześniej o tym nie pomyślałam. Już dawno mogłam to zrobić. Weszłam znowu na fejsa i nie było odpowiedzi od tamtej dziewczyny. Zobaczyłam jednak zdjęcie Krystiana z jakąś dziewczyną, kojarzyłam ją chodziła do nas do szkoły, niby to ona wstawiła to zdjęcie. Jednak coś mnie zabolało w środku. Przypatrywałam się fotografii na której stoją przytuleni i całują się. Czułam się strasznie dziwnie, z jednej strony byłam na niego zła, pomimo że nie było za co, z drugiej żałowałam, że to nie ja. Zaczęłam karcić samą siebie w myślach. Przecież mam przyjaciół i nie potrzebuje teraz, żeby on mieszał w moim życiu, nie on.
- dziewczyno ogarnij się, to pies na baby, przestań się nim przejmować- powiedziałam do siebie głośno i już miałam odejść od komputera gdy usłyszałam dźwięk wiadomości




Po liczbie komentarzy widać prawie nikt tego nie czyta. Więc, pomimo iż chciałam dodawać posty codziennie wychodzi na to, że chyba wgl przestanę to tutaj pisać.

wtorek, 11 czerwca 2013

rozdział drugi

Przez te całe przebieranki, straciłyśmy poczucie czasu, za dwadzieścia minut miała zacząć się lekcja. Na szczęście Dagmara mieszkała niedaleko szkoły. Szybko zeszłyśmy na dół i ubrałyśmy buty, wzięłyśmy jeszcze tylko torby i poszłyśmy do szkoły. Droga minęłam nam w świetnym humorze, przyjaciółka opowiadała mi o tym jak spędziła weekend z chłopakiem i znajomymi i o przypałach na imprezie. Dzięki niej przynajmniej z nowinkami byłam na bieżąco. Kiedy weszłyśmy do szkoły akurat była przerwa, wszyscy dziwnie nam się przyglądali, niektórzy szeptali coś do siebie albo stali oniemiali. Po chwili podszedł do nas Miłosz, chłopak Dagi i Daniel jego najlepszy przyjaciel.
- no Paulina, nie poznałem cię- powiedział Daniel, który cały czas się na mnie patrzył, uśmiechnęłam się lekko dziękując. Dziwnie się czułam kiedy zaczęli ze mną normalnie gadać, kiedyś przecież mijali mnie łukiem i mówili jedynie "cześć" ze względu na to że przyjaźnię się z Dagą. Przez całą przerwę, czułam na sobie wzrok większości ludzi ze szkoły, niektórzy mnie nie poznawali i brali mnie za nową uczennicę. Całą przerwę spędziłam na gadaniu z paczką Dagi, czułam się w niej całkiem dobrze, byłam wdzięczna przyjaciółce za to co dla mnie robi, traktowała mnie jak siostrę, którą zawsze chciałam mieć. Pod koniec przerwy poszłam z Dagą do klasy, usiadłyśmy jak zwykle razem, teraz jednak zaciągnęła mnie do ostatniej ławki. Chyba pierwszy raz w tej szkole nie uważałam na lekcji i wygłupiałam się z przyjaciółką. Czułam, że powoli się zmieniam. Na długiej przerwie, towarzystwo, z którym dzisiaj spędzałam cały dzień było na podwórku przed szkołą siedzieli na trawie i wygłupiali się, kiedy do nich szłam, zaczepił mnie Krystian, kiedyś przyjaźnił się z Miłoszem, nie wiem co się między nimi wydarzyło, że teraz się nienawidzę, bo tego nigdy mi nie powiedziała Daga, mówiła jedynie, że od dwóch lat są swoimi najgorszymi wrogami i zrobią wszystko, żeby się zniszczyć.
- Hej- powiedział i uśmiechnął się do mnie, byłam zdziwiona tym, że wgl  się do mnie odzywa, to nie w jego stylu- no powiem ci, że cię nie poznałem, chyba jak połowa szkoły, zmieniłaś się przez weekend i to na lepsze
- dzięki- powiedziałam i uśmiechnęłam się słodko, w sumie miłe było to co mówił
- co byś powiedziała na to, żebyśmy dzisiaj gdzieś poszli razem po szkole?- uśmiechnął się łobuzersko, a na jego twarzy pojawiły się dołeczki w policzkach. To dodawało mu jeszcze więcej uroku, był wysokim i wysportowanym ciemnym blondynem w dodatku z niebieskimi oczami, większość dziewczyn w szkole za nim szalała, dlatego gdy usłyszałam jego propozycję nie mogłam w to uwierzyć. Jednak nagle poczułam, że ktoś przytula się do mnie od tyłu i całuje w policzek
- no kochanie ile mogę na ciebie czekać- zamruczał Daniel- czego ten pajac od ciebie chce co?- przytulił mnie mocniej i spojrzał z nienawiścią w oczach na Krystiana
- to wy jesteście razem?- chłopak był wkurzony, spojrzał na mnie uśmiechnął się a później znowu wrogo spojrzał na Daniela i wysyczał przez zęby- spokojnie ona szybko zrozumie, że jesteś frajerem i cię zostawi, zresztą musi z tobą być coś nie tak, skoro zadajesz się z Miłoszem - zaśmiał się ironicznie i poszedł
- co to było?- zapytałam poirytowana Daniela- co ty wgl robisz?
- przepraszam, ale musiałem cię wybawić od tego kretyna, powinnaś być mi wdzięczna i dać buziaka- uśmiechnął się łobuzersko i stanął przede mną, spoglądając mi w oczy
- niby za co mam być ci wdzięczna, dobrze nam się rozmawiało, a teraz on myśli, że jesteśmy razem no wielkie dzięki
- kiedyś zrozumiesz czemu to zrobiłem- powiedział i widocznie urażony poszedł w stronę reszty towarzystwa, zauważyłam, że wszyscy nam się przyglądają włącznie z Krystianem, nie wiedziałam o co chodzi, ale jednego byłam pewna, skoro Daga i Miłosz nie lubili Krystiana i kiedyś coś im zrobił ja ze względu na nich nie mam zamiaru do niego lecieć, dlatego szybko podbiegłam do Daniela i złapałam go za rękę, odwrócił się widocznie zaskoczony
- wiesz, skoro to ma być wiarygodne to nie możesz mnie tak zostawiać- powiedziałam i delikatnie go pocałowałam, nie poznawałam sama siebie, ja szara myszka i takie rzeczy? Przecież to niemożliwe. Daniel objął mnie w pasie i spojrzał mi w oczy
- teraz nikt nie będzie miał wątpliwości- poczułam jak jego usta znowu dotykają moich, przeszył mnie dreszcz. Jego delikatne usta zdawały się pasować idealnie do moich. Nie wiem ile trwał ten pocałunek ale dla mnie był jak wieczność. Najgorsza była myśl, że Daniel robi to tylko po to, żeby Krystian w to uwierzył, dla mnie to chyba jednak znaczyło coś więcej. Nie chciałam tego dać po sobie poznać, więc kiedy poszliśmy do reszty towarzystwa zachowywałam się całkiem normalnie. Daga dziwnie mi się przyglądała i uśmiechała się łobuzersko, jakby czegoś się domyślała.
- czego ten cwel od ciebie chciał?- zapytał wkurzony Miłosz
- chciał się umówić- powiedziałam niepewnie i spojrzałam na Dagę jakby szukając w niej poparcia, ona tylko kiwnęła głową na tak, dając mi do zrozumienia, że jest ze mną
- no mam nadzieje, że się nie zgodziłaś- powiedział jeszcze bardziej zdenerwowany
- no chyba widziałeś- wtrącił się Daniel- myśli, że jesteśmy razem- zaśmiał się a mi w sumie zrobiło się trochę głupio, dopiero dotarło do mnie, że przed chwilą się z nim całowałam, a przecież on robił to tylko po to, aby dopiec Krystianowi. Głupia myślałam, że może coś więcej, przecież powinnam się pogodzić z tym, że dla nich zawsze będę nikim i to, że ubiorę się inaczej tego nie zmieni. Pomimo tego dalej głupio się uśmiechałam i udawałam, że wszystko jest ok
- no i dobrze stary, chodź na fajkę bo mnie wkurwił- powiedział Miłosz i poszli do pobliskiego parku, gdzie chodzi większość osób, która chce zapalić. Daga przysunęła się do mnie i objęła mnie mocno
- nie przejmuj się mała- dała mi buziaka w policzek
- przecież się nie przejmuje nie ma czym- uśmiechałam się i udawałam, że wszystko jest ok
- znam cię i potrafię poznać kiedy ściemniasz- spojrzała na mnie z poważną miną- Daniel to fajny chłopak i skoro obronił cię przed Krystianem to uwierz, że zależy mu na tobie, może nie odrazu jak na dziewczynie, ale jesteś już częścią naszej paczki, my zawsze trzymamy się razem, każdy byłby gotów za siebie oddać życie i musisz o tym pamiętać
- wiem- szepnęłam cicho
- mała, jak dobrze to rozegrasz to będzie z tego coś więcej, to nie film, żeby od jednego pocałunku na przerwie on latał za tobą i próbował cię zdobyć- zaśmiała się i zaczęła mnie przedrzeźniać, zaczęłyśmy się wygłupiać. Jej rady zawsze poprawiały mi humor. Zdawało mi się, że ona wie tyle o życiu w przeciwieństwie do mnie. Niby to ja zawsze radziłam sobie w szkole i jej pomagałam, ale za to ona radziła sobie w prawdziwym świecie, gdzie nie zawsze przydaje się nauka i pomagała mi, tak właśnie funkcjonuje prawdziwa przyjaźń. Kiedy dobiegał już koniec przerwy, wrócili chłopacy i odprowadzili nas do sali gimnastycznej, bo właśnie miałyśmy w-f. Niestety, dziewczyny z mojej klasy miały go z chłopakami z klasy, do której chodził Krystian. Miałam wrażenie, że cały czas się nam przygląda, ale to chyba ja już jestem na to wszystko wyczulona. Daga pożegnała się z Miłoszem i poszła do szatni, ja też chciałam, ale poczułam nagle, że ktoś łapie mnie za rękę. To był Daniel, odwrócił mnie do siebie i spojrzał w oczy.
- a buziaka na pożegnanie to mi nie dasz?- spojrzał z łobuzerskim uśmieszkiem, chyba powinien iść do szkoły aktorskiej bo nieźle grał. Pocałowałam go delikatnie i pożegnaliśmy się. Gdy weszłam do szatni Daga znowu uśmiechała się do mnie jak wcześniej. Szybko się przebrałam i starałam nie zwracać uwagi na jej cwaniacki uśmiech. Po dzwonku poszłyśmy na sale, jak reszta dziewczyn. Okazało się, że dzisiaj gramy w siatkę i to z chłopakami, nie ukrywałam że  nie było mi to wcale na rękę. Pomimo że lubiłam grać w siatkę nie chciałam tego robić z chłopakami, a raczej z jednym konkretnym.
Ten dzień zaczął mnie powoli męczyć, kiedyś chciałam jedynie, żeby ludzie zaczęli zwracać na mnie uwagę, ale odkąd dzięki Dadze tak się stało, zrozumiałam jak ciężko jest być popularną. Może to śmiesznie zabrzmi ale właśnie tak się czułam przez cały dzień, jak ktoś popularny, musiałam pilnować się na każdym kroku, żeby nie zaliczyć żadnej wtopy i nie zrobić czegoś głupiego. To okazało się naprawdę trudne, niby nic prostszego ładnie wyglądać i tyle. Jednak prawda jest taka, że kiedy nikt na mnie nie zwracał uwagi mogłam siedzieć jak chciałam, jeść co chciałam, nie musiałam martwić się, że mam źle ułożone włosy, albo przekrzywioną bluzkę bo i tak nikt tego nie zauważał. A teraz kiedy chciałam być lubiana, musiałam dbać nawet o najdrobniejsze szczegóły. Jeszcze w dodatku ta cała sprawa z Krystianem i Danielem coraz bardziej mnie dobijała. Nie wiedziałam o co konkretnie chodzi i dlatego było mi trudno zapomnieć o tym, jak przystojny jest Krystian. A to, że Daniel co chwilę zachowywał się jak mój chłopak wcale nie było też takie miłe. Zdawałam sobie sprawę, że muszę się powstrzymywać, żeby nie okazać, że on naprawdę mi się podoba.  Dlatego właśnie kolejna lekcja, na której muszę unikać jakiegokolwiek kontaktu z Krystianem wcale mi się nie uśmiechała. Do niedawna praktycznie żaden chłopak nawet ze mną nie rozmawiam a teraz nagle jest ich dwóch, myślałam, że będzie to dużo przyjemniejsze.
W końcu wybrali już drużyny,  nie byłam z Dagą, więc pewne było, że sobie nie pogadamy a co gorsze byłam, tak tak dobrze myślicie, chodzi o niego, ja to mam pecha no kurde. Nagle podszedł do mnie i powiedział
- ale nam się trafiło, nawet w drużynie jesteśmy razem to chyba jakieś przeznaczenie- puścił mi oczko a ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam. W sumie był bardzo słodki nie rozumiałam co musiał zrobić, żeby aż tak go znienawidzili. Powstrzymałam się od okazywania euforii z powodu, że ze mną gada.
- i tylko w drużynie będziemy razem- powiedziałam pamiętając, że przecież ma być moim wrogiem
- to się jeszcze okaże maleńka- powiedział pewny siebie i poszedł ustawić się na swoją pozycję.  Zaczęliśmy grać, całkiem dobrze nam szło, pojedynek był dość zacięty, moja drużyna prowadziła zaledwie dwoma punktami. Aż nagle, kiedy chciałam odbić piłkę, źle to zrobiłam i zaczęła boleć mnie ręka. Obawiałam się, że mogłam ją sobie skręcić. Wuefista kazał mi iść do pielęgniarki i znowu Krystian się mnie uczepił. Pomimo że chciałam iść sama, nie chciał mnie puścić mówiąc, że lepiej jak ktoś będzie ze mną, a co gorsze wuefista go popierał. Kurde to przecież tylko ręka a oni zachowują się jakbym co najmniej zemdlała, albo połamała się w kilku miejscach. Kiedy szliśmy do pokoju medycznego, panowała względna cisza.



coś mało osób komentuje ;c wgl ktoś to czyta ? :>

poniedziałek, 10 czerwca 2013

rozdział pierwszy

Och to już poniedziałek. Lubię się uczyć, ale mam już czasami dosyć, tego, że nie mam z kim  porozmawiać, większość patrzy się na mnie jak na dziwaka, jak ze mną gadają, to wtedy kiedy chcą jakieś zadanie przepisać, albo na sprawdzianie ściągać. Tylko parę osób ze mną gada, jest wśród nich Daga, ją jako pierwszą poznałam, chodzi z najprzystojniejszym kolesiem w szkole, więc wszyscy ją lubią. Traktuje mnie jak przyjaciółkę, często rozmawiamy jak siostry, niestety nie możemy zbyt dużo czasu ze sobą spędzać, bo w szkole ona przeważnie siedzi z chłopakiem i jego znajomymi, czyli totalnym przeciwieństwem mnie, nie raz próbowała namówić mnie na imprezę, mówiła że nie muszę pić ani palić, żebym przyszła po prostu się pobawić, ale kiedy moja mama słyszała tylko słowo impreza wpadała w furię. Po szkole czasami szłam gdzieś z Dagą, ale nigdy nie mogłam jej zaprosić do domu , kiedy była w nim moja mama, bo jak tylko widziała moją przyjaciółkę to mówiła że to nie towarzystwo dla mnie " jak ona się ubiera, pewnie wciągnie cię w złe towarzystwo i namówi do robienia czegoś złego, znajdź sobie normalną koleżankę". Miałam już dosyć tego gadania, dla mnie Daga zawsze była spoko i cieszyłam się, że mogę zawsze na nią liczyć, to dzięki niej chłopacy z naszej klasy przestali mnie nękać i wyzywać. Zawsze gdy siedziała ze mną ludzie patrzyli na mnie inaczej, nawet mnie akceptowali. Czasami ze mną rozmawiali o normalnych sprawach a nie tylko " masz prace domową? Weź daj".  No ale dosyć tych rozmyśleń pora wstawać. Jak zwykle ubiorę zwykłe spodnie i jakiś golf, zresztą nic innego nie mam w szafie, moja mama nie akceptuje innych ubrań do szkoły. Mówi, że porządna dziewczyna powinna się schludnie ubierać i nie odsłaniać swojego ciała, bo chłopacy w moim wieku myślą tylko o jednym. Czasami mam wrażenie, że wyciągnęli ją ze średniowiecza. Przecież w całym moim liceum, chyba nikt nie miał tak rygorystycznej matki jak ja. Większość rodziców chciała, żeby ich dzieci miały znajomych, a moja rodzicielka najwyraźniej chciała mnie odizolować od ludzi. Dlatego właśnie byłam wdzięczna Dadze, za to że zawsze mnie wspierała i pomimo tego wszystkiego dalej chciała się ze mną zadawać. Ona jedyna mnie rozumiała i co mówiła mi niejednokrotnie współczuła mi takiej sytuacji. Gdy uczesałam włosy w wysokiego koka, spojrzałam na zegarek. Dochodziła 7:20, postanowiłam, że wezmę torbę i już wyjdę, pójdę po Dagę, ostatnio coraz częściej tak robiłam, w sumie miałyśmy chwilę żeby pogadać. Kiedy zeszłam na dół, jak zwykle przeszedł mnie dreszcz. W domu panowała przeraźliwa cisza, wszystko było na swoim miejscu, idealnie poukładane, czyste i tworzące wrażenie domu jak z reklamy, mogłoby się wydawać, że tak naprawdę nikt tu nigdy nie mieszkał, a zagląda tu jedynie firma sprzątająca. Spojrzałam jeszcze raz na całe mieszkanie, założyłam trampki i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Na dworze było dość ciepło, był kwiecień, a słońce świeciło jak w wakacje. Wolnym krokiem ruszyłam w stronę domu Dagi, mieszkała dwie przecznice dalej więc miałam do przejścia kawałek. Jak na tą godzinę, ulice były dość puste, czasami mijałam kogoś śpieszącego się do pracy albo spacerującego z psem. Idąc do mojej przyjaciółki myślałam o tym jak to mogło być kiedy mieszkałam jeszcze w Krakowie, do jakiej szkoły chodziłam i jak wyglądała okolica,  w której mieszkałam, czy była spokojna a może wręcz przeciwnie. Z rozmyśleń wyrwał mnie widok domu koleżanki, otworzyłam sobie bramkę i podeszłam do drzwi, dzwoniąc. Po chwili otworzyła mi Daga
- no hej maleńka, właź- wpuściła mnie do siebie, przytuliła i pocałowała na przywitanie- wiesz, że dzisiaj mamy na drugą lekcję no nie?
- jak na drugą lekcję?- zdziwiłam się, nic o tym nie wiedziałam
- no babka od matmy się rozchorowała, biedna, także można posiedzieć dłużej- zaśmiała się łobuzersko, poszłyśmy do niej do pokoju i położyłyśmy się na łóżku. Lubiłam jej pokój, był bardzo przytulny, dwie ściany miała w kolorze jasnej zieleni, a dwie pozostałe były jagodowe. Na jeden ze ścian było pełno zdjęć, można było tam zobaczyć prawie całe jej życie, od młodych lat do teraz, zawsze fascynowały mnie te zdjęcia. Łóżka miała postawione pod oknem. W pokoju miała dwie duże szafy, pełne ubrań, do tego jedne z drzwi wychodzące z jej pokoju, prowadziły do garderoby pełnej butów i ciuchów. Gdy tak leżałyśmy nagle spostrzegłam, że Daga dziwnie mi się przygląda
- co jest?- zapytałam niepewnie
- wiesz Pola, już nie mogę patrzeć na to jak się marnujesz, jesteś piękną dziewczyną i nie rozumiem czemu się tak ubierasz, gdybyś ubrała się chociaż w połowie jak normalna nastolatka, od razu poczułabyś się lepiej i ludzie patrzyliby się na ciebie całkiem inaczej- poczułam się dziwnie, jakby mnie to zabolało, wiem, że ma rację no ale takie słowa chyba zawsze bolą, Daga chyba zobaczyła moje zmieszanie bo szybko mnie przytuliła i powiedziała- ej kochanie nie chciałam żebyś mnie źle zrozumiała, po prostu zróbmy mały eksperyment- uśmiechnęła się zadziornie a ja spojrzałam niepewnie na nią- zaufaj mi- powiedziała i podeszła do szafy, po chwili podała mi czarne leginsy, czarną bokserkę i beżowy sweterek z napisem love, był trochę dłuższy i szerszy, w sumie miałyśmy taki sam rozmiar więc nie powinno być problemu, jednak jakoś nie byłam do tego przekonana, pomimo że w kwestii ubioru Daga była mistrzynią, cała szkoła przecież chciała zawsze mieć to w czym ona się pokazała- no na co czekasz przebieraj się ej wiesz gdzie łazienka- powiedziała, niepewnie wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki, gdy już to wszystko ubrałam, czułam się w tym dziwnie dobrze, jakby od zawsze takie komplety były dla mnie stworzone. Jednak nie wiedziałam jak Daga na to zareaguje, dlatego weszłam do niej niepewnie, gdy mnie zobaczyła była w wielkim szoku z jej ust usłyszałam jedynie "wow". Od razu poczułam się pewniej
- no i jak?- zapytałam
- no laska z ciebie, nie spodziewałam się takiego efektu, widać że moja krew z ciebie- zaśmiała się i mocno mnie przytuliła, nareszcie poczułam się sobą. Kimś kim od zawsze byłam, a nie sztucznie idealną dziewczyną z dobrego domu. Pomimo wszystko wiedziałam, że nie mogę iść tak do szkoły bo jak moja mama się dowie to mnie zabije, więc chciałam iść się przebrać- ej nie ma mowy, idziesz tak do szkoły maleńka, tylko jeszcze delikatny makijaż ci zrobię i będzie idealnie- powiedziała po czym posadziła mnie przed lustrem i zaczęła nakładać mi podkład i malować oczy, na policzki dała trochę różu, poczułam się strasznie dziwnie jeszcze pół godziny temu wyglądałam całkiem inaczej niż teraz
- Daga wiesz, że jestem ci wdzięczna ale nie mogę, moja matka mnie zabije
- o której ona wraca z pracy?
- no o 20 ale co to ma do rzeczy
- po szkole przyjdziesz i przebierzesz się w swoje ciuchy, zmyjemy ci makijaż i tyle, nic się nie wyda nie martw się, chociaż raz zrobisz coś czego ty chcesz a nie twoja matka- spojrzała na mnie i uśmiechnęła się ciepło
- no dobra- powiedziałam niepewnie.

niedziela, 9 czerwca 2013

Przenosiny



Po dłuższym zastanowieniu postanowiłam przenieść mojego bloga tutaj. Jak większość pewnie wie, wcześniej pisałam na pingerze, niestety portal zaczął się sypać. Dlatego przenoszę opowiadanie tutaj zaczynając od samego początku.




Prolog :

Mam już siedemnaście lat, mogłabym powiedzieć, że strasznie szybko ten czas zleciał, no ale przecież tak naprawdę pamiętam jedynie dwa ostatnie lata mojego życia. No dobra pamiętam jeszcze może jakieś urywki z życia z przed wypadku, ale czasami mam wrażenie, że tak naprawdę to nie moje wspomnienia. Pewnie zastanawiacie się jakiego wypadku, otóż dwa lata temu potrącił mnie samochód, nie wiem jak do tego doszło bo mama nie chce nigdy o tym rozmawiać. Długi czas byłam w śpiączce i lekarze dawali mi małe szanse na wybudzenie się z niej. Pomimo tego udało się, jednak gdy okazało się że nie mam pojęcia kim jestem, trochę się załamałam, nie wiecie jak to jest, gdy ktoś przytula się do was mówiąc że kocha, a wy pomimo usilnych starań nie potraficie nawet przypomnieć sobie kim ta osoba jest, nie pamiętacie nawet najdrobniejszych szczegółów z nią związanych, kompletna pustka w głowie. Od wypadku nie widziałam się ani razu z tatą, moja mama mówi, że zostawił nas gdy byłam mała i nigdy nie chciał się z nami kontaktować. Zawsze chciałam go zobaczyć, chociaż na chwilę, wiedzieć jak wygląda czy jestem do niego podobna. Dowiedzieć się dlaczego przez tyle lat nie chciał spędzić nawet najkrótszej chwili z własną córką. Kiedyś mieszkałam w Krakowie, jednak nie wiele mogę wam o nim opowiedzieć, moje "nowe życie" zaczęłam już we Wrocławiu. Mama kupiła nam piękny duży dom, wszystko wydaje się być tu idealne, pomimo tego czuję się tu często jak obca osoba. Najczęściej jestem w nim sama, bo mama do późna pracuje, a gdy chcę kogoś zaprosić to przeważnie nie podoba jej się ta osoba i twierdzi, że to nie jest towarzystwo dla mnie. Chodzę do najlepszej szkoły w mieście i dobrze się uczę. Jednak nie jestem zbyt lubiana w szkole. Dlaczego? Bo nie imprezuje, nigdy nie piłam alkoholu ani nie paliłam. Nawet nie całowałam się z chłopakiem. Moja mama mówi, że zawsze taka byłam, gardziłam ludźmi, dla których ważniejsze są imprezy od nauki, że wolałam słuchać spokojnej muzyki, niż katować ludzi tymi głośnymi dźwiękami, jakie uwielbia młodzież. Nie chciałam się zmieniać, chciałam żyć tak jak zawsze, miałam nadzieje, że może to pomoże mi sobie coś przypomnieć. Niestety pomimo tego że upłynęły już dwa lata ja tak naprawdę dalej nic nie pamiętam. Co mi z tego że mam jakieś urywki w głowie, że w nocy śnią mi się dziwne sny, które mogłyby by być moim wcześniejszym życiem, kiedy tak naprawdę one nawet w najmniejszym stopniu nie przypominają tego jak teraz żyje. Czasami śnią mi się imprezy kiedy pije na umór, co chwilę tańczę z kimś innym, to nie jestem ja, to jakaś dziewczyna, która ma jedynie moje ciało. I często śni mi się mężczyzna, jest ode mnie starszy o kilkanaście lat, wygłupiamy się, jakbyśmy byli rodziną, no ale przecież ja nie mam ojca. Często zastanawiam się, dlaczego nie mam żadnych zdjęć z okresu przed wypadkiem, nigdy też mama nie mówiła mi o moich znajomych, no chociaż w sumie, może po prostu nikt nigdy mnie nie lubił i to dlatego nie ma mi o czym mówić. Pomimo tego przecież chyba musiałam tam kogoś mieć, jakąś rodzinę, no kogokolwiek, przecież nie wmówi mi, że przez te piętnaście lat siedziałam sama w domu i z nikim nigdy się nie spotykałam, bo właśnie tak minęły mi te dwa lata odkąd tu jestem. Zawsze jestem sama, wieczorem wraca mama ale przeważnie nie rozmawiamy, ewentualnie wymieniamy się uprzejmościami i tyle.